N U M E R :
13
marzec 2007


kontakt

Strona - 01 - Wstępniak...

Wstępniak:

Kumpel kumpla spowodował ostatnio katastrofę budowlaną. Póki co wszystko stoi, ale jak zmontują do końca, to malowniczo pierdyknie. Budowlaniec to zawód ch**owy, wszyscy kończą w więzieniu. A przedtem wymordują się u prywaciarzy skurczysynów, którzy wycisną z nich ostatnie soki przez dwanaście godzin każdego dnia. A jak rzucisz u takiego robotą, to mimo że na papierku będziesz bezrobotny, wrócisz poprawiać to, co spieprzyłeś jako pracownik. W takim samym wymiarze tylko że za darmo. ;Psycholodzy też czasem kończą w pierdlach, ale ci na własne życzenie, a nawet z własnej woli. Pójdzie taki na psychologię bo go nigdzie indziej nie zechcą, albo żeby dowiedzieć się jak poprawić sobie żywot po spartolonym dzieciństwie. Żałuję że skończyłem prawo. Na studiach świrowałem sam, a na psychologii świrowałby ze mną cały rocznik. Wyobrażacie sobie sto osób łapiących stopa na Bieszczady, z wieeelkim transparentem "Jedziemy do Sanoka?"

Spieprzyłem studia. Oni też je spieprzają, tylko że potem zakładają gabinety i każą ludziom sobie wyobrażać jak szumi morze, albo wyczyniają podobne bzdury. Przeczytał taki dwie książki, nauczył się kilku sztuczek i teraz myśli że jak zapoda jakąś relaksacyjkę to na trwałe pomoże zwykłemu śmiertelnikowi z problemami, który do niego przyjdzie. A jak go o co zapytasz, to się drze "Ja pomagam ludziom". Współczesne szarlatany i tyle! W pełnym majestacie prawa. Jakiś facet spadł z rusztowania, na które wdrapał się po pijaku. Wcześniej mówił, że się zabije. Obrona zrobi z tego główną linię. Nawet jak to mówił w żartach albo też na rauszu. Gdy trzymasz w rękach akta, zastanawiasz się jak u diabła zamknąć w paru świstkach całe przestępstwo. Czterowymiarowego zdarzenia w jednym wymiarze zamknąć się po prostu nie da, więc zbieranie akt sprawy tyczącej złamania komuś nosa przypomina łażenie nogami po zastygłej lawie i głoszenie wszem i wobec że wie się wszystko o wulkanach.

Działanie pozbawione sensu od początku do końca. W efekcie otrzymujemy same oczywistości i rzeczy najwygodniejsze. Zafiksujemy się na tym, że gadał o samobójstwie i wybronimy pana. A co to ma wspólnego z muzyką do cholery? Dziś skończyłem dwadzieścia cztery i pół roku. Starzeję się. Powietrze ze mnie uchodzi. Roboty nie ma, a wokół same absurdy. Ale wierzę że jak budowla pierdzielnie to nie wyda przy tym kakofonii. I jak ktoś komuś złamie nos, to też będzie dźwięk. Że wszystko, jak jednak trzyma się kupy, to i składa się na całość i ma jakiś cholerny sens. Jestem artystą. Wszystko co robię, ma znamię artyzmu. Wyławianie absurdów to artyzm, granie na flecie to artyzm, ten wstępniak to artyzm. Roboty nie ma z wyboru. Wszystko jest proste, a ja jestem artystą i nikim poza tym. Koncert Floydów słyszany zza pleców działa na wszystkich dobrze, i na artystów i na ludzi palących ziemniaki w garnkach. Perfekcja absolutna, żadnego przypadkowego dźwięku, ani spontanu ani skostnienia, po prostu geniusz. I do tego luz i zadowolenie z grania, wszystko w jednym. Jak jesteś artystą to twoje życie wygląda podobnie. Nie wyobrażam sobie żeby się wszystko pierdzielło jak katastrofa budowlana. Witkacowi się nie pierdzielło.

Donald


W tym miesiącu prym we wstępniaku oddaje Donaldowi. Qn'ik właśnie wpadł do mojego pokoju i zapytał się mnie ile potrzebuje na skończenie kącika. Powiedziałem, że 5 minut więc słowa dotrzymać muszę. :P

A tak na poważnie. Nowy numer - 13 (zapewne nie pechowy) jak zwykle trzyma dobry poziom. Jest w nim spora liczba tekstów wybranych spośród kilkudziesięciu, które dostaje co miesiąc. :) Nie jest źle, a mam nadzieje, że będzie jeszcze lepiej.

Zapraszam do czytania

Camilo

   
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)