13
marzec 2007


kontakt

Strona - 07 - Michel Camilo & Tomatito...

Michel Camilo & Tomatito, "Spain Again"

W roku 2000 Michel Camilo oraz Jose Fernandez Torres, Tomatito, nagrali płytę zatytułowaną "Spain". Jak się okazało, połączone brzmienie gitary flamenco oraz fortepianu wypadło świetnie, a utwory z tej płyty, pomimo, że nie zajmowały pierwszych miejsc na listach przebojów, zapadły w pamięć i chyba wszyscy, a na pewno piszący te słowa, chętnie do tego krążka wracają.

Gdy dowiedziałem się, że ci Panowie mają zamiar wydać kolejny album, na którym uwiecznili swoje spotkanie, naprawdę się ucieszyłem, ponieważ nie dość, że pierwsza płyta wybijała się ponad przeciętność, nie dość, że ponownie dane nam będzie usłyszeć grę tych dwóch artystów w tych samych utworach, to jeszcze dzięki tej płycie przeżyją nasze nadzieje na usłyszenie wyśmienitej muzyki w najbliższych miesiącach. Z takim nastawieniem podchodziłem do słuchania tego krążka, a jak jest?


Jedenaście utworów nie stanowi może obietnicy o płycie trwającej przynajmniej godzine, ale w tym przypadku niewiele się od tego rózni. Całość mieści się niestety w 60. minutach, nad czym ubolewam wręcz niesamowicie, ale jednocześnie przekracza magiczną barierę minut 50. Jako, że prawie każdy utwór ma innego kompozytora wypisałem ich w nawiasach przy tytułach. Mam nadzieję, że wybaczycie mi takie podejście do sprawy, ale doszedłem do wniosku, że niepotrzebnie przeciągnęłoby to tę rezencję. W tym miejscu wspomnę tylko o trzech utworach autorstwa Astora Paizzolla, które zostały wykonane w iście mistrzowski sposób i wydaje mi się, że nawet konserwatywni fani tego artysty będą usatysfakcjonowani inerpretacją przedstawioną przez Michela Camilo i Tomatito.


Jednak potraktujmy teraz płytę jako całość i porównajmy ją z albumem "Spain", ponieważ takie porównanie wydaje się chyba najbardziej odpowiednie, a ponieważ płyta z roku 2000 była według mnie po prostu genialna i zachwycam się nią do dziś, to porównanie to powinno poniekąd wydać ocenę temu krązkowi. Napiszę od razu, że album ten jest o wiele spokojniejszy niż "Spain", dlatego nie polecałbym go fanom żywiołowego grania. Jednak pomimo przeważającej ilości utworów spokojnych zdarzają się kompozycje przywodzące na myśl "One More Once" czy występy tria Al Di Meola, John McLaughlin, Paco De Lucia. Przykładem takiego grania na tej płycie może być utwór siódmy, zatytułowany "A Los Nietos". Jako ciekawostkę podam, że jest on dedykowany Pat'owi Metheny. Ostatni kawałek, który znalazł się na tej płycie posiada słowa, które, o dziwo, zostały podczas wykonywania tego utworu uwzględnione. Jest to o tyle dziwne, że reszta utworów zarówno z płyty "Spain", jak i recenzowanej obecnie przeze mnie, słów nie posiada i skupia się tylko na brzmieniu gitary i fortepianu. Utwór ten przypadł mi do gustu, jednak osobiście wolę tylko Michela Camilo i Tomatito. Spokój panujący na tej płycie jest chyba jej głównym atutem, pomijając oczywiście grę wykonawców, która, tak na marginesie, jest wyśmienita - fortepian Michel'a idealnie uzupełnia brzmienie gitary Tomatito, i odwrotnie.

Duet, jaki stworzyli prawie siedem lat temu Michel Camilo i Tomatito jest cudownym połączeniem dwóch instrumentów, które cenię sobie najbardziej. Muzyka, którą wykonują należy do najpiękniejszej, jaką do tej pory dane mi było usłyszeć. Cóż mogę więcej powiedzieć, polecam.

Autor: Iskendarian  

   
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)