N U M E R :
13
marzec 2007


kontakt

Strona - 06 - Jamiroquai...

Jamiroquai

Trwająca dziesięć lat odyseja Jamiroquai poprzez galaktykę funku zaowocowała imponującą statystyką. Od czasu gdy w 1992 roku z jazzowego podziemia wyłonił się utalentowany młody Jay Kay jego zespół nagrał 4 płyty, które sprzedały się w łącznym nakładzie 16 milionów egzemplarzy. Dwa ostatnie albumy, „Travelling Without Moving” z 1996 roku i „Synkronized” z 1999, osiągnęły sprzedaż łącznie sięgającą 11 milionów płyt. Gdyby Jay Kay nie stał mocno obiema nogami na ziemi, to te niebotycznie wysokie liczby zawróciłyby mu w głowie: „ Czuję, że osiągnąłem sukces, gdy na koncertach widzę przed sobą tych wszystkich ludzi, którzy wspaniale się bawią i wiem, że nagrałem świetną płytę, która przynosi zarówno mnie jak i im tyle samo radości,” mówi Jay. „Fakt, że sprzedaliśmy 16 milionów płyt jest ważny o tyle, że dowodzi naszej popularności na całym świecie, a nie tylko w Wielkiej Brytanii. Chcę by moja muzyka była uniwersalna.”

W przeddzień wydania piątej płyty zatytułowanej „A Funk Odyssey”, którą uznać można za najlepszy i najbardziej zróżnicowany muzycznie album zespołu, Jay ma powody by czuć się dumnym z uniwersalnego zasięgu swojej muzyki. Gdy dzięki swej charyzmie dostał się do studia nagraniowego by nagrać swą pierwszą piosenkę, która wyniosła go (I jego rogaty kapelusz) na firmament najjaśniejszych gwiazd, Jay nie miał gotowego planu podboju świata. „When You Gonna Learn?”, jego pierwszy singiel nagrany dla Acid Jazz w 1992 roku, to instynktowny wyraz fascynacji młodego Londyńczyka zasłuchanego w muzyce funk, soul, R'n'B, jazzie i disco. Tylko początkowo Jay musiał zmierzyć się ze stereotypem „Białego cherlawego skate’a”, który rzekomo kolidował z rodzajem ukochanej przez niego muzyki. Później, gdy granice pomiędzy poszczególnymi gatunkami się rozmyły, a ludzie pozbyli się uprzedzeń, współczesna scena muzyczna zsynchronizowała się z brzmieniem Jamiroquai w zaskakującym stopniu. Boogie powróciło w wielkim stylu. Moda na klasyczną muzykę taneczną sprzed ery techno zawitała wszędzie, na parkiety paryskich dyskotek i plany Hollywoodzkich filmów. Ale Jamiroquai byli już gdzie indziej, przenosząc swa funkową fuzję muzyczną na kolejny szczebel ewolucji. Już na „Synkronized” pojawia się zapowiedź nowego kierunku rozwoju zespołu.

Teraz nadciąga „A Funk Odyssey”, idealnie dostrojona maszyna funk, dzięki której muzyka zespołu stanąć może w tym samym szeregu co najnowocześniejsza techniczna muzyka taneczna. Wraz z dojrzewaniem sceny klubowej, granice oddzielające Jamiroquai od dajmy na to Daft Punk czy Basement Jaxx zaczęły się zacierać, a muzyka zespołu nadal wyznacza nowe kierunki.



Młody, zaczepny, funkujący zespół był ziarnkiem piasku w oku krytyków i teoretyków. Bo jeśli Bootsy Collins i Gil Scott Heron twierdzą, że jesteś w porządku, a jednocześnie największe gwiazdy nowoczesnego hip hopu takie jak Gang Starr’s Guru, Busta Rhymes czy Missy Elliot chcą z tobą współpracować lub samplować twoją muzykę, to znaczy, że to co robisz, nie może być złe. Jeśli do tego nawet najbardziej cyniczni przedstawiciele mediów zmuszeni są przyznać, że przez całe lata dziewięćdziesiąte Jamiroquai utrzymują formę i grają świetne, niezapomniane koncerty, to mamy do czynienia z historią zespołu skazanego na globalny sukces.

Jamiroquai zawsze był i nadal jest zespołem bardzo zaangażowanym, ale w sposób niewymuszony. Jay wybrał nazwę zespołu, która dzięki odnośnikowi do plemienia Irokezów, odzwierciedla jego własne współczucie dla zdegradowanej społeczności i podziw dla jej opartego na szacunku stosunku do środowiska. Poglądy Jay’a nadały kształt tekstom wielu piosenek, które znalazły się na debiutanckiej płycie zespołu zatytułowanej „Emergency On Planet Earth”. Album ten od razu wspiął się na szczyty list przebojów. Wydana w 1992 roku, po podpisaniu przez Jamiroquai długoterminowego kontraktu z S2, pododdziałem Sony, płyta ta odzwierciedlała rosnące duchowe nadzieje Kay’a, co sprawiło, że była smacznym kąskiem dla cynicznych przedstawicieli mediów. Jednak zwykli wielbiciele muzyki, przyzwyczajeni do mdłych haseł rzucanych przez gwiazdy, docenili spontaniczną szczerość wypowiedzi Jay’a.


Następne sześć lat po swym udanym debiucie, Jay wraz z grającym na klawiszach współautorem wielu piosenek i współzałożycielem zespołu Tobym Smithem oraz stałą grupą muzyków, spędzili na udowadnianiu, że z pomocą kilku świetnych teledysków, Brytyjski funk może konkurować z najlepszą muzyką pop i dance z całego świata. Dwa single z pierwszej płyty: „Too Young To Die” i „Blow Your Mind” znalazły się w pierwszej dziesiątce list przebojów i zawojowały Wielką Brytanię. Wydana w 1994 roku druga płyta zespołu zatytułowana „Return Of The Spece Cowboy” zapewniła Jamiroquai międzynarodową popularność. „Cowboy” został przebojem w Europie i Japonii, a w Wielkiej Brytanii zyskał status platynowej płyty. Już w 1997 roku popularni byli także w Stanach, gdzie ich trzecia płyta „Travelling Without Moving” zdobyła cztery nagrody MTV i jedną Grammy i sprzedała się w nakładzie półtora miliona egzemplarzy. Pierwszy singiel z tej płyty, „Virtual Insanity”, poruszał problem zagrożeń, jakie niesie ze sobą inżynieria genetyczna, i przypieczętował pozycję Jamiroquai jako lidera światowych list przebojów. Dwa następne single „Cosmic Girl” i „Alright” umocniły jedynie tę pozycję. Spektakularny sukces „Travelling” i wyczerpująca trasa koncertowa promująca płytę, pozwoliły Jay’owi na zwolnienie tempa w 1998 roku, choć i ten okres ma swe momenty triumfu, takie jak singiel „Deeper Underground” napisany do filmu „Godzila”. Utwór ten wspiął się na pierwsze miejsca światowych list przebojów. Po uporaniu się ze zmianami personalnymi w zespole i zainstalowaniu nowego studia nagraniowego w świeżo nabytej posiadłości w Buckinghamshire, Jay zaczął eksperymentować z nowymi dźwiękami, które pojawić się miały na jego następnej płycie „Synkronized”. Wydany w 1999 roku album sprzedał się w 4 milionach egzemplarzy.

Podczas gdy Jay śmiało wkracza w kolejną fazę swej podróży po galaktyce funku, Jamiroquai obrasta mitem multiplatynowej gwiazdy otoczonej chaosem i barwnym szaleństwem charakterystycznym dla klasyków rockowego gwiazdozbioru. W wieku lat 31, wciąż młodszy niż wielu z „dobrze zapowiadających się młodych muzyków”, Jay ma posiadłość na wsi, szybkie samochody, niewyparzony język, żywiołowy temperament, i opisywane w brukowcach romanse, kwalifikujące go na pełnoprawną gwiazdę największego formatu. Brytyjski magazyn Q stwierdził ostatnio, że „Jamiroquai to taki rodzaj gwiazdy muzyki pop, których nigdy za wiele.” Mimo to, cynicy nadal nie dają za wygraną. „Ludzie powinni pamiętać, że jestem tylko człowiekiem, nikt z nas nie jest przecież doskonały,” zastrzega Jay. „Nadal dojrzewam, w głębi duszy wciąż jestem jeszcze dzieckiem. Niektórzy dorastają bardzo prędko, u niektórych proces ten jest bardzo powolny. Jednak wszystko o czym piszę w piosenkach jest nadal aktualne i wciąż opieram się na tym samym sposobie postrzegania świata. Poza tym, to co robię nie krzywdzi nikogo. Mam nadzieję, że moje piosenki trafią do ludzi ‘Świetny kawałek.... aż chce się potańczyć. Podoba mi się to, o czym śpiewa...O, właśnie coś takiego spotkało mnie wczoraj’ – na takie reakcje liczę, nic więcej.”

„A Funk Odyssey” poraża zmysły na wielu poziomach. To zmasowany atak na ciało, serce i umysł. Dodatkową atrakcją jest fakt, że przy nagrywaniu tej płyty, Jamiroquai skorzystali z nowinek technicznych zainstalowanych w nowym studio Jay’a w Buckinghamshire, dzięki czemu mieli możliwość samplowania własnej muzyki i miksowania gry na żywych instrumentach z dźwiękami technicznymi. „Ogromne znaczenie”, według Jay’a, miało także przyłączenie się do zespołu nowego gitarzysty, Rob’a Harris’a, i to nie tylko dlatego, że jest on współautorem wielu piosenek z nowej płyty. „Świetnie się bawiliśmy,” wyznaje Jay. „Jestem zadowolony z efektu końcowego. Rozwijamy się.”



Nowy album Jamiroquai zasilany jest kosmiczną siłą. Pierwszy singiel z tej płyty, „Little L” to Quincey’owska eksplozja funku, która nadaje ton reszcie materiału. „Feels so Good” to klasyczny przykład kosmicznego nu-disco gwarantujący świetną zabawę, a „You Give Me Something” niewątpliwie spowoduje trzęsienie ziemi na parkietach klubowych. Najnowszy album dowodzi, że Jamiroquai osiągnęli mistrzostwo w tworzeniu wyrafinowanej muzyki tanecznej, ale potrafi zaskakiwać także wzruszającymi balladami i rzewną sekcją smyczków. Chwytające za serce wyznania w „Picture Of My Life”, czy też spokojna, pełna piękna medytacja w „Corner Of The Earth” to jedne z najjaśniejszych punktów, nie tylko na tej płycie, ale i w całej karierze Jamiroquai. „Myślę że najważniejszym utworem jest ‘Corner Of The Earth,’” wyznaje Jay „Podsumowuje on moją sytuację, moje miejsce na Ziemi i myślę, że odnajdzie się w tej piosence każdy, kto znajduje się w takim miejscu lub momencie życia, w którym czuje się szczęśliwy. W pewnym sensie jest to utwór duchowy. Jestem z tej piosenki naprawdę dumny, uważam, że jej tekst jest bardzo dobrze skonstruowany. „You Give Me Sometthing” i „Little L” to także świetne piosenki dla zespołu takiego jak nasz. Są proste i „na temat”, rodzaj hymnu. „Picture Of My Life” to bardzo bezpośrednia piosenka opisująca jak czułem się w momencie gdy powstawała. Szczerze mówiąc, popłakałem się gdy napisałem słowa do tego utworu, co daje jakieś wyobrażenie, o tym, jak szczere są te słowa, naprawdę płyną prosto z serca. Za każdym razem ta piosenka wzrusza mnie.”

W nowym stuleciu trudno jest rozpatrywać osiągnięcia Jamiroquai tylko w ramach określonego gatunku lub traktować jak muzykę z obrzeży mainstreamu. Kiedy Jay Kay debiutował był białym dzieciakiem grającym czarną muzykę z domieszką disco-funku i przestróg dotyczących ekologii i zadłużenia Trzeciego Świata. Minęło dziesięć lat, a najpopularniejszym raperem jest biały dzieciak, disco i funk zostały w pełni zrehabilitowane, problemy ekologiczne i zadłużenie Trzeciego Świata znów są gorąco dyskutowane na forum publicznym. Może już czas byśmy oddali hołd intuicji Jay’a. Ukazanie się „A Funk Odyssey” to świetny moment na uwolnienie pozytywnej energii. „Lubię gdy rok jest udany muzycznie,” mówi Jay. „Niczego więcej teraz nie pragnę, ponieważ muzyka zawładnęła moim życiem. Uwielbiam całe to zamieszanie i zadowolony jestem z tej płyty. Ja w ogóle jestem zadowolony!”

Autor:Animol  

   
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)