Antyfestyn
14 grudnia o 9 rano pełną parą ruszyły przygotowania do antyfestynu. Manufaktura robiąca kanapki (ekipa warszawskiej IU) gdzieś po 180 sztuce stwierdziła, że wystarczy. W tym czasie inni członkowie Inicjatywy jeździli po mieście kserując potrzebne materiały, przygotowując plakaty lub zastanawiając się w czasie lekcji co zrobić by jak najszybciej dostać się do 2 Społecznego Liceum Ogólnokształcącego, gdzie miał się odbyć pierwszy Antyfest Inicjatywy Uczniowskiej.
Na ławkach stojących tuż przy wejściu leżał stos ulotek i biuletynów najróżniejszych organizacji pozarządowych, od Vivy! poczynając na Amnesty International kończąc.
Po drugiej stronie na ścianie wisiał transparent z hasłem:" Jedzenie zamiast bomb", a pod nim przedstawione wcześniej kanapki w towarzystwie soków owocowych. Niedaleko stoiska z jedzeniem wisiała mała wystawa zdjęć o tematyce szkolnej. Wśród nich cykl "Toksyczna szkoła", ktory przedstawiał uczniów w maskach gazowych.
Natomiast na środku sali gimnastycznej, na plastikowych krzesełkach siedziało 50 osób słuchających, co na temat edukacji mają do powiedzenia zaproszeni paneliści: Piotr (chyba) Laskowski dyrektor Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia, Anna Dzierzgowska nauczycielka i działaczka Amnesty International oraz Monika Płatek członkini Zwiazku Edukacji Prawnej.
"Cele i metody wychowawcze i relacje uczeń-nauczyciel."
Tak brzmiał tytuł panelu, ale dyskusja, która toczyła się na sali, objęła wiele innych tematów. Przy pytaniu "Czy nauczyciel ma prawo romansować, ze swoją pełnoletnią uczennicą" zrobiło się ciekawie. Paneliści byli absolutnie przeciwni argumentując między innymi: "Tak jak niedopuszczalny jest romans dyrektora z podwładną, tak niedopuszczalne są relacje tego typu między uczennicą, a nauczycielem. Jeśli jest to rzeczywiście wielka miłość, prawdziwa, która wybuchła, to według mnie, nauczyciel powinien opuścić tę szkołę. Zanim stworzą związek niech przetestują to uczucie w innych relacjach. Niech staną przed sobą twarzą twarz jako ludzie, a nie jako osoby,które wykonują pewne role zawodowe" stwierdziła Anna Dzierzgowska, nauczycielka i działaczka Amnesty International. Natomiast pani Monika Płatek zarzuciła takiemu nauczycielowi, że wykorzystuje swoją pozycje oraz brak doświadczenia młodej osoby, by po prostu uwieść swoją uczennice. Natomiast słuchacze, w większości uczniowie, byli bardziej wyrozumiali (tolerancyjni) i tłumaczyli, że miłość, że nauczyciel też człowiek... hmm.
Naturalnie rozmowa na temat charakteru relacji między uczniem, a nauczycielem dotyczyła nie tylko jej seksualnej strony. Pani Monika Płatek, członkini Związku Edukacji Prawnej krótko, ale ciekawie przedstawiła różne wizje stosunków jakie mogą występować między tym, który przekazuje wiedzę i tym, który otrzymuje tę wiedzę:
"Pierwsze założenie, oświeceniowe jest takie, ze uczeń to jest taki dzikus, którego trzeba szybko ucywilizować, a nauczyciel jest tym, który ma tego procesu dokonać. W związku z tym wszystko co robi nauczyciel w takiej relacji to wprowadza na siłę w życie małego barbarzyńcy ogładę, by ten szybko przyjął postawę jaka obowiązuje w cywilizowanym świecie.
Druga wizja, romantyczna jest już trochę sympatyczniejsza. Uczeń nie jest już dzikusem, ale milutkim, cieplutkim, ale straszliwie głupiutkim człowieczkiem i nauczyciel jest tym, który ma mu tę wiedzę przekazać. Ma również sprawić by jego podopieczny dojrzał.
Trzecia wizja przedstawia ucznia jako ''tabula rasa'',(czysta tablica) a znowu ja, nauczycielka jestem tą, która wie wszystko. Jestem mądrzejsza i ja tę tabula rasa zapiszę.
Następne założenie jest takie marksistowsko-leninowskie i nam niestety najbliższe: jednostka niczym, liczy się masa. Wszyscy muszą myśleć tak samo, mówić tak samo, robić tak samo, a nauczyciel powie wam co macie robić.
I wreszcie ostatnia humanistyczna, która stawia wymagania zarówno uczniowi jak i nauczycielowi. Wizja ta przedstawia nauczyciela jako człowieka, który rzeczywiście wie więcej, ale to nie znaczy, że wie lepiej. Młody człowiek wie znacznie mniej, ale dzięki temu bardzo możliwe, że będzie miał nowe pomysły, świeże spojrzenie na pewne zagadnienia i nowe rozwiązania. Są to już relacje partnerskie, gdzie nauczyciel i uczeń dążą do osiągnięcia pewnego celu. Tym celem jest wiedza, tym celem jest poznanie i zrozumienie. W tej relacji po jednej i po drugiej stronie są zarówno prawa jak i obowiązki np.:państwo nie ściągacie, ja przychodzę przygotowana na lekcje, ja mam prawo wypowiedzi i wy macie prawo wypowiedzi."
Ilość wątków podjętych w czasie dyskusji sprawiła, że właściwie pewne zagadnienia zostały tylko "liźnięte" i nie można przedstawić ich wszystkich w jednym artykule. Ale dyskusja na temat czym jest autorytet, jakie relacje między uczniem, a nauczycielem są szkodliwe, a jakie korzystne, czy szkoła powinna kłaść nacisk na naukę umiejętności, czy na przekazanie wiedzy nie skończyła się na antyfestynie. W tym numerze ukazały się felietony, w których uczestnicy antyfestynu wypowiadają się na niektóre podjęte tematy. Jeśli ktoś z was drodzy czytelnicy ma ochotę przedstawić swój punkt widzenia niech napisze do nas.
Koniec na peronie
Po panelu odbyła się projekcja filmu: "Ostatni dzwonek" (1988), który pokazuje jak dzięki solidarności i wytrwałości uczniom maturalnej klasy udaje, pomimo sprzeciwu dyrekcji szkoły, osiągnąć swój cel: założyć niezależny szkolny teatr. Wydarzenia związane z działalnością Solidarności, które stanowią tło filmu oraz piosenki Jacka Kaczmarskiego podkreślają, nie tylko to, że warto walczyć o swoje prawa, ale także i fakt, że aby ta walka miała sens należy to robić "razem".
Film skończył się około 22.00, ale tak naprawdę Antyfestyn skończył się dopiero po 23. na Dworcu Centralnym, gdzie działacze Inicjatywy Uczniowskiej rozdali pozostałe kanapki potrzebującym.
"Chciałabym, żeby ten wykład odbył się w szkole na jakiejś wsi" -
stwierdziła po imprezie pani Monika Płatek. Ja się również podpisuję pod tymi słowami. Nie musicie zapraszać nie wiadomo jakich specjalistów, mogą to być po prostu nauczyciele, których lubicie, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia. Dyrektorka jest przeciwna takim imprezom? Poproście popierajacego Was nauczyciela, aby to on z nią porozmawiał. Nie działa? Spróbujcie w takim razie zrobić to gdzie indziej np.: w Domu Kultury. Czujecie, że niewiele osób przyjdzie na taki wykład?Nie przejmujcie się tym! Na spotkania IU-wawa przez pierwszy miesiąc przychodziły 2 osoby, potem 5. Możecie zacząć od założenia np.: kółka dyskusyjnego, które spotykało by się raz na dwa tygodnie. Nie macie żadnych wolnościowych materiałów? Na adres duszanaz@gmail.com możecie śmiało pisać czego wam trzeba. Pamiętajcie jak nas wywalają drzwiami to wchodzimy oknem;)
Blanka