INFORMUS - POLEMIKA



     W AM#84 był się ukazał tekst niejakiego Szpiega, który obarczył czytelników swoimi licznymi frustracjami na temat liceum. Nie dość, że użył do tego irytującej czcionki, to jeszcze powypisywał rzeczy, o których Giertychowi się nie śniło ;). Czas na ripostę - moim zdaniem zbędną, ale i tak nie mam co robić, więc... Proszę bardzo, zaczynamy:

Liceum, twór zmuszający rzesze gimnazjalistów do kucia w trzeciej klasie gimnazjum do utraty tchu oraz popisania się swoimi umiejętnościami na dwóch testach.

- Tak się składa, że jeśli juz ów biedny gimnazjalista jest na tyle ambitny, żeby pójść do naprawdę dobrej szkoły, to zakuwa przez całe gimnazjum. Albo nie. Po prostu jest cholernie inteligentny, całe dnie się luzuje, robi tylko to, co sprawia mu przyjemność, a i tak ma najlepsze stopnie, nie kalając się przy tym czymś takim jak nauka. Są i takie przypadki.. I zazwyczaj kończy się to kilkoma zagrożeniami pod koniec pierwszej klasy liceum ;).

Tak, teraz wystarczy wybrać szkołę. Tu jednak pojawia się problem gdyż uczeń nie jest dobrze poinformowany, jaką szkołę najlepiej wybrać. Reklamujące się w różnych gimnazjach licea za pośrednictwem uczniów nie są zbyt dobrym wyborem, a ilość reklamujących się liceów jest żenująca.

- Serio? Nawet na zabitych dechami wsiach wszyscy są doskonale poinformowani - mają znajomych w szkołach średnich, znają plotki, czytają rankingi. Gimnazja nawiedzają wysłannicy okolicznych zawodówek, kuszą kolorowymi ulotkami i niskimi progami punktowymi. Z kolei najlepsze ogólniaki bronią się same, nierzadko jadą na opinii, ale przynajmniej jakąś opinię mają, dlatego nie muszą zabiegać o uczniów tak, jak słabe szkoły. O. No i istnieją jeszcze dni otwarte, na które naprawdę warto się wybrać (taki mały hint dla tych, co jeszcze w gimnazjum..), bo dają odczuć klimat szkoły i często decydują o ostatecznym wyborze, tak jak w moim przypadku ;).

Niedoinformowanie to wina także kolejnych ministrów edukacji narodowej.

- A co ma piernik do wiatraka? Minister edukacji ma szukać gimnazjaliście szkoły średniej? Hej, dzieciaki kończące gimnazjum mają już te 15, 16 lat, a to chyba wystarczająco dużo, żeby mogły zająć się poszukiwaniem ogólniaka/zawodówki we własnym zakresie. Czy w dzisiejszych czasach to naprawdę tak duży problem? Od czego jest internet? ;)

(przykładowy uczeń - przyp.red.) Odnalazł liceum, które choć nie najlepsze, to jest w czołówce rankingu, który pomóc ma ponoć w wyszukaniu najlepszego ośrodka nauczania. Akurat. Jak jest każdy widzi. Najczęściej najpierw dostajemy, jeśli mamy szczęście, informacje o liceum, a później sprawdzamy ranking (jeśli w ogóle tam zaglądamy).

- Nie koniecznie kapuję, o co chodzi w ostatnim zdaniu. Skoro ów przykładowy uczeń wybrał przyzwoite LO i udało mu się tam dostać, to w czym problem? Szkoła to nie tylko kucie, warto wybrać budę na poziomie, ale też bez popadania w skrajności. Jeśli ktoś ma silną potrzebę wynoszenia solidnej wiedzy i ma na tyle dużo wolnego czasu, żeby jej się całkowicie poświęcić, to okej, jego wybór. Ale sporo jest osób, które owszem, liczą na dobry wynik egzaminów maturalnych i miejsce na uczelni wyższej - ale bez wielkiej męki i psychopatycznych pedagogów, którzy przy wykryciu niewiedzy uczniaka wsmarowują go w posadzkę kazaniem na temat psucia imienia szkoły ;). Ot, chodzi z grubsza o to, żeby bezboleśnie przefrunąć przez szkołę średnią, nie narobić się, skończyć ze średnią powyżej dwóch i przy okazji dobrze się bawić. Niektórzy wierzą, że tak się da. Ja też w to wierzę i staram się realizować ;).

Wybrał kierunek wymarzony i tam się dostał. Mat-inf. (...) I tu dochodzę do sedna sprawy. Uczeń ma 4 lub 5 godzin matematyki w tygodniu, a jest katowany także przedmiotami, które go nie interesują, przez 2 godziny tygodniowo. Przykładowo biologia i geografia..

- Och. Pomyśl logicznie, człowieku. Wybierając profil w liceum nie każdy ma stuprocentową wizję swojej przyszłości. Przeciwnie, większość świeżo upieczonych licealistów ma pustkę w głowie, gdy zaczyna myśleć na temat pt. a co po LO? Nawet jeśli ktoś wybiera klasę matinf, nie znaczy to, że jest strasznie napalony tylko i wyłącznie na te przedmioty, a reszta go nie obchodzi. Skąd wiesz, może jeszcze sto razy zmienisz zdanie, co chcesz w życiu robić? Ja wiem, tekst ograny aż do bólu. Ale za to prawdziwy. Zawsze może okazać się, że pod wpływem jakiegoś natchnionego nauczyciela pokochasz biologię ;). A gdybyś miał w tygodniu po 10 godzin maty, infy i fizy to by Ci bokiem wyszło, gwarantuję. Nawiasem mówiąc, morowo by było mieć na matinfie 4 h matematyki (ja mam osiem ;<).

Komu aby 'obywać się w towarzystwie' i być uznawanym za inteligentnego jest potrzebna znajomość podziału komórek czy funkcje wszelakich tkanek? Rozumiem, iż warto wiedzieć, jakie mamy kości czy mięśnie(tego bym się nauczył nawet z czystej ciekawości) albo ochrona środowiska, to się przydaje ale cała reszta to jeden wielki chłam.

- Tak się składa, że żeby zrozumieć jak działają mięśnie i dlaczego kości są takie a nie inne, trzeba coś niecoś wiedzieć o tkankach. A żeby kumać tkanki, trzeba znać budowę komórki. Dla człowieka inteligentnego i obytego w towarzystwie to chyba oczywiste? ;) Btw, jak sama nazwa wskazuje, liceum jest ogólnokształcące.

Przychodzę do liceum, aby przygotować się do matury z matematyki, polskiego, języków obcych, może historii. Początkowe plany to iść na studia, na informatykę. Takowe miałem, później jednak uznałem, iż lepiej wyjechać tam gdzie mnie docenią, za granicę.

- Ale w czym tkwi problem? W LO uczą i maty, i polskiego, historia oraz języki obce też, zdaje się, są. Przynajmniej w mojej szkole. Czyżby w Twojej tego brakowało? Dlatego właśnie poczułeś się niedoceniony? ;) Tak mi się zdaję, że jeśli ktoś jest naprawdę dobry, to docenią go i w Polsce. Ale okej, wyjeżdżaj, będzie więcej pracy dla nas ;).

Trzeba zreformować licea, to pewne.

- Gdybyś tylko był tak uprzejmy i napisał JAK wg Ciebie należałoby to zrobić...

Od początku liceum, myśl o tym chodziła mi po głowie. Wiedziałem, iż gdzieś musi ujść ze mnie to, tak, więc napisałem o frustrującej mnie sprawie w AMagu.

- Trzeba się było wyżyć na kanarku ;<. A jakie mnie myśli nachodzą od początku liceum? Że gimnazjalistom naprawdę należą się wyrazy współczucia ;).

I taką, że tak powiem, pointą, pozwolę sobie zakończyć tekst. Do zobaczenia,



Hans Castorp
jakis-mejl@wp.pl