M G N I E N I E  7

(the final cut)

 

  1. Ayahuaska

 

po Bydgoszczy chodzę pijany nie wódką ale… – przepraszam bardzo która godzina – dziękuję pani panu bardzo – teraz mogę wrócić do domu i przespać się parę godzin z Pluszowym – otóż Dorian bywa bardzo zły na mnie kiedy znikam z domu na cały wieczór – on nie jest całkiem normalny wiecie zupełny abstynent – ale kiedy wracam nad ranem potrafi mnie mimo wszystko przytulić – czasem nawet coś do mnie powie mimo że jest tylko niedźwiedziem (wiecie on nie jest całkiem normalny) – mimo że jestem tylko…

 

  1. Za-trzęsienie

 

jeszcze się nie zamknął czas – obudziłem się nagle zlany potem – Doriana przy mnie nie było – wychyliłem się trochę chciałem zobaczyć czy aby nie spadł ale nie – czyżby uciekł ode mnie po tylu latach – odruchowo zajrzałem pod poduszkę – na prześcieradle leżał foliowy woreczek z czymś białym w środku – obok jakaś nadludzką siłą wyrwana z notesu kartka: – nie mogę dłużej z tobą mieszkać – poszukam sobie bardziej rozgarniętą panią – weź się wreszcie do roboty – Dorian

 

  1. Kill me again

 

jeśli chcesz mieć święty spokój zabij mnie – zamknąłem oczy i otworzyłem raz jeszcze – miałem nadzieję że to jednak zły koszmar (bo wbrew pozorom są również dobre koszmary) ale nie – minęło trochę czasu zanim dotarło do mnie że Dorian też pewnie sobie nie radzi beze mnie – przecież nie jest całkiem normalny – wyobrażałem sobie jak leży gdzieś na ławce w parku albo jeszcze lepiej pod ławką i nikt go nie zauważa – zupełnie – czasem ktoś siądzie na ławce zapali papierosa rzuci niedopałek – mój towarzysz zginie śmiercią tragiczną – to nic nie boli

 

  1. Bycie poetą wg Wilde’a

 

…to zupełnie inna robota – mówią że najgorsza jest ta niepewność – ale po co się martwić – od tego przecież nic nie zależy – może Dorian trafił do jakichś krasnoludków – zdetronizował jakiegoś Błystka i teraz to jego muszą słuchać – a stary król tłucze się po świecie – każde szczęście przychodzi złą drogą

 

  1. Very fajna sprawa

 

oto jest wasza scena – reflektor niżej – wczoraj przypadkowo spotkałem Doriana jak przechadzał się pod rękę z jakąś lalką – był prawie mojego wzrostu ona nieznacznie niższa – zlustrował mnie wzrokiem nic nie powiedział chyba mnie nie poznał – jego towarzyszka posłała mi buziaka – nie mogę tego ocenić ale chyba się zarumieniłem – poszedłem dalej – kiedy po dłuższej chwili się odwróciłem stali zaledwie kilka metrów ode mnie – chciałem porozmawiać z Dorianem ale z każdym moim krokiem oddalali się – zacząłem biec wtedy zniknęli – bladą dłonią świt otrze pot i łzy…wszystko minie

 

  1. Barokowe rozważania nad butelką coca-coli w restauracji McDonald’s

 

blokada kasowników – proszę przygotować bilety do kontroli – (tak naprawdę podają coca-colę w styropianowych kubkach – nieszczęścia lubią chodzić parami) – kiedy podniosłem głowę butelka (znowu!) była prawie pusta choć (pamiętam) wypiłem tylko parę łyków – rozejrzałem się naprzeciwko siedział Dorian i dziwnie się uśmiechał – potem powiedział że mi przebaczy ale pod jednym warunkiem – muszę przestać pić – i dał mi dobę na podjęcie decyzji – spytałem gdzie się spotkamy – powiedział że jeśli będzie trzeba znajdzie mnie – obawiam się że nawet nie zechce szukać – koszmary koszmary koszmarów cztery pary

 

  1. Fuck me Jesus

 

hej weź się w garść i zacznij wszystko od nowa – dokładnie dwadzieścia cztery godziny później mimo iż miałem wypowiedzieć mu znajomość Dorian przyszedł do mojego mieszkania – co najdziwniejsze zastał mnie w nim – w łapach trzymał sześciopak piwa – usiadł obok mnie otworzył puszkę a mnie podał drugą – po godzinie piwo się skończyło – nawiasem mówiąc pierwszy raz widziałem pluszowego misia pijącego piwo (w ogóle cokolwiek) – chciał mi jeszcze coś powiedzieć ale nie zdążył – zamienił się z powrotem w zwykłą maskotkę – kiedy przed snem (piwo strasznie usypia) kładłem go jak zwykle pod poduszkę znalazłem kopertę – jedyna prawdziwa prawda krzyczały do mnie litery – otworzyłem i przeczytałem:

 

cokolwiek prawdziwie się zaczyna nigdy się nie kończy

 

Mark Kewlar (wiecmsb@wp.pl)