Każdy dzień

 Nienawidzę cię mamo. Kiedyś, gdy byłem mały mówiłem, że cię kocham. Sama mnie do tego skłaniałaś. W zasadzie tylko tak można... Bezinteresowność. NIE MA NIC TAKIEGO! Urodziłaś mnie tylko po to, aby mieć radość. Egoistka... Wiesz... Zawsze gdy mnie karciłaś powtarzałem sobie, że ciebie nienawidzę.

Dzień dobry! Nie rób głupstw! Nie przeklinaj, nie bij, nie myśl, nie skracaj! Gdybyś nie istniała... Gdybyś nigdy nie wypowiedziała słów "pora wstawać"...

Jestem zniewolony... Masz nade mną władzę! Przecież wszyscy na tej planecie dążą do władzy! Kiedyś czułem, że jestem potrzebny, wiedziałem, że potrafisz mnie obronić. 

Nie masz żadnej siły... Jesteś słaba! Nie potrafisz odkręcić słoika! Twoje wątłe ramiona kiedyś były dla mnie ciepłym schronieniem. Teraz? Klatka zbudowana z kości i skóry...

Otworzyłem oczy! Wiem teraz czym jestem - na czym stoję. Wiem, że jestem takim samym śmieciem jak ty!

Pamiętasz kiedy powiedziałem, że jesteś najohydniejszą osobą jaką znam? Nie powiedziałem tego z nienawiści - chciałem powiedzieć "znam cię najlepiej - jak nikt inny". Rozsadzała mnie nuda - uczucie pustki i smak gumy balonowej. Byłaś dla mnie kiedykolwiek wsparciem? Czy chociaż raz miałem prawdziwy powód aby powiedzieć ci "dziękuję"?

Raz. Raz dałaś mi coś za co można by podziękować. Wyglądaliśmy żałośnie...

Sypee

 

 

 Teraz zdałem sobie sprawę z tego, że można uzależnić swoje życie od wszystkiego... Można uzależnić się od nauki, od przyjaciół, od gier komputerowych, od seksu, od piwa i od płyty Franka Sinatry. Gdy nie możesz nakarmić swoich marzeń wtedy niszczysz - jak małe dziecko rzucasz się na ziemię.

Otworzyłem oczy. Wiedziałem co jest pode mną. Od ponad tygodnia w mojej wersalce leży wielki kawał mięsa. Dlaczego to zrobiłem? Pytasz się dlaczego to zrobiłem? Przecież to nie moja wina! Spokojnie owinąłem ją w sreberko - jak świstak. Jak kanapkę... 

-To na razie mamo!

-Wpłać na wycieczkę!

-Dobra... Zapamiętam.

Uzależniłem się od ciebie. Nie od bliskości i dialogów - kocham myśleć o tobie... Nie chcę nic osiągnąć. I tak nie jestem w stanie... Bo wymiękam HO!HO!HO!

Otworzyłem oczy. Przez żaluzje do mojego pokoju wdzierały się promienie słońca. Wstałem prawą nogą. Głowa... Moja głowa... Co się stało? Czuję pieczenie w gardle. Poszedłem do kuchni aby się napić wody. Zrzuciłem pościel z łóżka. Ona tam jest... W pojemniku na pościel. Cholerni  projektanci wersalek...

-Mam nadzieję, że zdążę...

-Jesteś w takiej samej sytuacji jak ja.

Optymiści widzą wszystko w różowych barwach. Pesymiści zakrywają oczy. Ja widzę ciebie. Ciągle. Nie żebym był nienormalny! Urodziłem się przecież w pełni sprawny - mogłem oddychać! Teraz nie...

Jestem zabezpieczony... Nikt tam nie zajrzy, nikt nie sprawdzi. Ale dlaczego ona tam leży? Nie no - to jakaś paranoja! Codziennie idę do szkoły, gram w warcrafta, odrabiam lekcje a ona...

Staram się myśleć, że po prostu śpi... Tak zostałem wychowany - nie potrafię wykopać dołu i cofnąć. Ja nie zaśmiecam środowiska. Folia rozkłada się bardzo długo!

Kiedyś pokazano mi zdjęcie zmiażdżonego człowieka. Zwymiotowałem na podłogę. To proste - szok... Przecież codziennie to samo mamy na obiad. Codziennie nasze talerze zapełnia śmierć...

-Muszę w końcu coś zrobić!

-Nie przesadzaj!

Czarny to wcale nie jest zły kolor. Zależy co kto lubi! Człowiek nie robi się zielony po śmierci! Bujda! Człowiek zawsze jest czerwony. Każda jego część jest czerwona...

Otworzyłem oczy. Nadal tam jesteś? Ciągle mnie prześladujesz! Idź sobie, zniknij! ZAMKNIJ SIĘ!!!

Nigdy nie myślałem, że możesz mi pomóc... Myślałem, że jestem nieśmiertelny - tak jak ty... MOGĘ COFAĆ CZAS!!! MOGĘ!!! I NIENAWIDZĘ WI

-Siadaj. Ktoś chce się zgłosić?

Pisk opon, trzask... Stałem kilka metrów dalej. Muszę zapomnieć... Schowam to! Schowam w twojej głowie!