Sport hartuje ducha... czy coś...
Trenować coś jest fajnie. No bo jakież to imponujące. Szkoda tylko, że na ten temat nie umiem napisać słowa bez cienia sarkazmu. Ale bądźmy poważni. Sport rozwija nie tylko ciało, ale i charakter, wiedzieli o tym już starożytni Grecy. Dlatego każdy, kto poświęca swój wolny czas (bywa, że nawet kosztem nauki, o tak!) na uprawianie wybranej przez siebie dyscypliny.. jest kimś. Raz, że nie ogranicza się tylko do szkoły i temu podobnych głupot, dwa, że nie spędza dni bezproduktywnie, bezczelnie się obijając. No nie, bo trenuje karate. I ma niebieski pas nawet. Z zieloną belką, albo czymś takim. No i uczy się od mistrza Polski, co nie? Zresztą, ze sztuk walki można wybierać do woli - taekwondo, judo, aikido, kung fu, ju jitsu, no i capoeira, taka trendi. Do tego możliwości typków spragnionych trenowania czegokolwiek się nie ograniczają - sporty zespołowe, na ten przykład, są zawsze modne. Wśród panów najpopularniejsza zapewne jest piłka nożna, panie skupiają się raczej na siatkówce czy koszykówce. Co poza tym? Ach, można przecież uczęszczać na basen (i w zawodach brać udział, a co!), próbować swoich sił w lekkoatletyce, podnoszeniu ciężarów, tenisie, jeździe konnej, szachach i, ojej, co tam jeszcze ludzkość wymyśliła. Słowem: możliwości jest mnóstwo. Dla chcącego nic trudnego.
Fauske
{ fauske@interia.pl }