:: Słowem wstępu
Dzień dobry lutowe ;)
Luty to jest, jak się przywykło twierdzić, miesiąc, w którym należy obuć buty, bo mrozy nas czekać mogą straszne. Ja sam, nie przeczę, chętnie bym się doczekał może nie tyle mrozów, co jakiegokolwiek śniegu - subsytutu kurtyny, który ma w sobie tę moc, że potrafi przykryć odrobinę wielkomiejski syf. Nie narzekam jednak, nikt tu nie narzeka - my dzielnie przemy do przodu, idziemy jak burza, Periodyk ewoluuje, zmienia się i mam nadzieję że na lepsze. ;)
Luty to również czas Walentynek - przynajmniej dla niektórych, ja osobiście nie przepadam. A co, mam wstępniak to sobie pomarudzę. Jak dla mnie każdy dzień i każda okazja jest dobra, co by sobie miłość w jakiś sposób nawzajem wyrazić, a takie święta jak to podsycają tylko naszą plastikową do szpiku kości kulturę. No i są oczywiście powodem cierpienia tysięcy milionów tych samotników-dekadentów, którzy nie zdążą sobie znaleźć pary na czas. W ogóle to świat jest dziwny, tamtych też nie rozumiem, ale niewazne. W każdym razie w tym miesiącu mamy coś oczywiście i dla tych, którzy Walentynki lubią i chcą swojej drugiej połowie zaprezentowac jakiś miłosny wiersz i podpisać go swoim nazwiskiem - prosimy zajrzeć do Wieszczów. ;)
Ogółem, proszę państwa, numer to wcale niezgorszy, a i myślę że suma summarum to lepszy od poprzedniego. Mamy dla państwa wierszy dużo sporo całkiem, głównie tych odrobinę poważniejszych, Waszej produkcji. ;) Widocznie zimowa dekadencja dała się we znaki ludzkości i dlatego w tym miesiącu Na Wesoło troszkę jakby uboższe niż zwykle. Ale co się odwlecze, to nie uciecze - za miesiąc wiosna, będzie się można spodziewać dawki podwójnej. ;)
To co tak w oczy szczypie i zachwyca swoją barwnością, to jest layout. Nowy layout, żeby nie było. I za tę oprawę, której zmiany Periodyk potrzebował jak powietrza, dziękujemy serdecznie Rafałowi vel Gordonowi Freemanowi - mamy nadzieję że i wam do gustu przypadnie ten nastrój. Zrobiło się trochę pogodniej i bardziej marzycielsko. ;)
Udziela mi się optymistyczny nastrój nawet, to jest błąd oddawać mi wszelkie wstępniaki, zawsze porywam się wtedy na jakieś odjazdy. Myślę że w tym miesiącu wyjątkowo was namówię do przeczytania Teatrum Mundi - i może do łaskawego wyrażenia swoich (jakichkolwiek) opinii, czy to mejlowo, czy to inną drogą. Czy wam się ten kącik podoba, czy chcecie żeby był dalej, czy chcecie żeby właśnie tak on wyglądał? Bo ja na przykład chcę.
O, mam temat na wstępniak - Asia vel pszczóła wraca właśnie z uczelni, możnaby o tym poemat dygresyjny napisać. Droga głównego bohatera upstrzona milionem pułapek na każdym kroku, nie pomoże ani doktor Livingstone, ani nawet Mel Gibson. Poetyckość trzyma się dzielnie, póki co szukamy treści do form zużytych, czekamy na namuzowywanie boskie, wypatrujemy światła na wzgórzu. Kiedy zobaczymy światło, wrócimy od razu do domów i zasiądziemy przy klawiaturach, żeby pół godziny męczyć się z rytmami i średniówkami - nie spostrzeżemy, że umknęła nam niepowtarzalna okazja podziwiania światła w pełnej krasie. Psia mać, tak to już jest. Ale zdaje mi się, że ta ekipa to jeszcze niejeden porządny Periodyk złoży. :P
Oczywiście cokolwiek miałem na mysli w powyższym akapicie.
A teraz chwila peanów na cześć redakcji i wszystkich innych: dziękuję serdecznie wszystkim użuytkownikom forum, wszystkim adminom i innym wierszokletom, dziękuję Naczelnemu i wicenaczelnym za to, że są, dziękuję czytelnikom za to że czytają, dziękuję krytykom za to że krytykują, (bo tak czy siak Sasza ma ich adresy) a światu dziękuję za siebie.
I wy, o których zapomniałem
Lub pominąłem was przez litość
Albo dlatego że się bałem
Albo, że taka was obfitość
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Niechybnie skażesz mnie na ciupę
Żem tu się stał świńtuchów hersztem
Ech, całujcie mnie wszyscy w dupę!
No a teraz poprosze podwyżkę. ;)
- Obywatel
PS. Na okładce autorstwa mojego, Stachura i Bruno, wyglądający z kółka. W tym miesiącu zapakowani szczelnie w bańki mydlane, prawdpodobnie mający problemy z menstruacją. Poza tym, w lewym górnym rogu, gościnnie Mel Gibson.