|
„Na zachód od Edenu”
Analiza źródeł i inspiracji książki.
Krzysztof Pietrzyk
Pisanie książek często poprzedzone jest długim badanie
źródeł na przykład historycznych, tak żeby książka była bardziej realistyczna i
żeby autor uniknął zarzutu, że pisze bzdury
J.
W tym tekście mam zamiar dojść i pokazać Wam te źródła, źródła książki Harrego
Harrisona pt. „Na Zachód od Edenu”.
To, co może wydawać się zmyślone lub fantastyczne często
kiedyś istniało, albo ma swój pierwowzór w realnym świecie. Zapraszam na
wycieczkę do źródeł Edenu ;), ale zanim to nastąpi warto wiedzieć kim w ogóle
jest Harry Harrison i co ta za książka, którą opisuje.
Harry
Harrison
Człowiek renesansu to w przypadku Harrego Harrisona bardzo
trafne określenie, oprócz pisarstwa zajmuje się także rysowaniem komiksów,
wydawaniem antologii, jest tłumaczem włoskiego i duńskiego czy wreszcie działa
jako producent filmów rysunkowych i aktywnie wspiera ruch fanów literatury SF.
Swoje pierwsze artystyczne kroki stawiał jako rysownik i
scenarzysta komiksów. Stał się współautorem scenariusza do serii komiksów pt. „Flash
Gordon”. Pierwsze opowiadanie opublikował na łamach Worlds Beyond w 1951 roku.
Sławę autorowi przyniósł cykl SF „Stalowy Szczur” będący brawurową niepozbawioną
humoru opowieścią o kosmicznym przestępcy przymuszonego do stanięcia po
właściwej stronie prawa. Jako tajny kosmiczny agent od tej chwili będzie
przemierzał kosmos i łapał bandytów w słusznej sprawie ;).
Inną znaną książką Harrisona
jest powieść pt. „Przestrzeni! Przestrzeni!”. Książka ta to apokaliptyczna wizja
przyszłej Ziemi przeludnionej do granic możliwości. Autor wyróżniany nagrodą
Hugo i Nabulą.
Eden
Eden to trylogia składająca
się z tomów „Na zachód od Edenu”, „Zima w Edenie” i „Powrót do Edenu”. Akcja
książek dzieje się miliony lat temu, kiedy to ludzie dopiero zaczęli tworzyć
początki cywilizacji. Jednak ludzie nie są pierwszymi rozumnymi istotami na
Ziemi. Pierwsze rozumne istoty, które wygenerowały wysoce rozwiniętą cywilizację
były Yilane. Yilane powstały w wyniku ewolucji z dinozaurów. Przypadkowe
spotkanie obu gatunków rozpocznie długą i krwawą wojnę.
Głównym bohaterem powieści
jest Kerrick, który zostaje porwany przez dinozaury i wychowany w ich mieście. Z
biegiem lat zapomina o swoim pochodzeniu. O tym, kim był dowiaduje się od jeńca
wojennego Herilaka. Razem uciekają, żeby zemścić się na Yilane za wszystkie
krzywdy.
Fabuła jest, co prawda prosta
jak konstrukcja cepa, ale to, co decyduje o sile tej książki to skonstruowany
świat i społeczeństwa. Świat bardzo złożony i różnorodny. To właśnie będzie
przedmiotem mojej analizy.
Yilane
Yilane, czyli wstrętne
jaszczury, których istnienie dla człowieka to obraza i wcielenie złych bogów.
Najgorsze jednak dla ludzi jest to, że żyją na zdecydowanie wyższym poziomie
cywilizacyjnym i społecznym.
Ich drabina społeczna
przypomina w głównej mierze mocno zmodyfikowaną starożytność i wymieszaną ze
średniowieczem. Przyjrzyjmy się społeczeństwu Yile i prawdopodobnym pierwowzorom
każdego szczebla społeczeństwa od najniższej:
·
Samce/niewolnicy- już słyszę okrzyk radości feministek
J. Tak naprawdę to niewolnik w starożytnej Grecji lub
Rzymie miał lepiej. Samce Yile powszechnie uważane za bezbronne i głupie były
zawrze trzymane w zamknięciu. Służyły jako maszyny rozpłodowe i jedynie do tego
według reszty społeczeństwa się nadawały. No cóż samce nigdy nie mają lekkiego
życia;).
·
Fargi/chłopstwo-
fargi są równie głupie jak samce w odczuciu wyżej stojących w społeczeństwie,
ale miały to szczęście urodzić się samicami ;). Jest to najliczniejsza grupa
społeczna, zajmują się prostymi pracami, uprawą roli. Stanowią również trzon
armii, jako piechota. Fargi funkcjonują na wzór średniowiecznego chłopa. Cała
praca wykonywana jest dla państwa, nie ma mowy o jakiejkolwiek samodzielności.
Są wolne, ale ich jedyne prawo to prawo do pracy ;). Średniowieczny chłop 90%
swojego czasu musiał poświęcić na pracę, dla kogo innego, nie był niewolnikiem,
ale nie posiadał żadnych praw czy przywilejów. Jest jedna różnica, chłop
potrafił się zbuntować, u farg jest to niemożliwe.
·
Yilane/mieszczaństwo,
arystokracja- Wyżej w hierarchii stoją Yilane. Dopiero one są prawdziwymi
obywatelkami. Najczęściej zajmują się bardziej skomplikowanymi pracami.
Odpowiednik stanu mieszczańskiego. Szczególnie cenione są wśród Yilane naukowcy
będący społeczną elitą.
·
Eista/tyran- Na
samym wierzchołku drabiny społecznej znajduje się eista. Sprawuje władzę
absolutną, słowo eisty jest święte. Władczyni despotyczna. Tu odpowiedników jest
wiele, cesarz rzymski, czy grecki tyran z okresu monarchistycznego w Grecji.
·
Sarn’enota/
dyktator- ta funkcja jest bezpośrednim nawiązaniem do starożytnego Rzymu. Kiedy
republika była w niebezpieczeństwie, lub prowadziła wojnę pełnię władzy
przejmował dyktator. Miał on wtedy nieograniczoną władzę, teoretycznie po
zakończeniu działań zbrojnych miał dyktator dobrowolnie ustępować z urzędu. W
praktyce jednak dyktator lubił sobie porządzić po swojej kadencji. U Yilane na
czas wojny powoływano funkcję Sarn’enoty, która miała taki sam zakres władzy jak
rzymski dyktator z tą różnicą, że Yilane były honorowe i ustępowały, kiedy
nadszedł ich czas.
Tak wygląda społeczeństwo u
jaszczurów. Pozostaje jednak pytanie, co sprawia, że jeden osobnik jest na samym
dole społeczeństwa, a drugi na górze? Zaraz się tego dowiecie. |
|
Język Yilane
Tak to właśnie mowa i stopień opanowanie jej wyznaczał
miejsce w społeczeństwie dinozaurów. Mowa jest najważniejsza. Osobniki
potrafiące mówić jedynie równoważnikami zdań i to z trudnością automatycznie
lądują na samym dole społeczeństwa. Jeszcze gorzej, gdy nie opanuje języka w
cale. Wtedy społeczeństwo wyrzuca taka osobę z jakiegokolwiek życia w
strukturach społecznych, co dla dinozaurów oznacza śmierć. Tak, więc do
sprawowania wyższych funkcji przeznaczone są jedynie najinteligentniejsze, które
potrafią się płynnie komunikować.
Źródeł tego typu selekcji można się doszukiwać u
starożytnych greków. Język u greków także był bardzo ważny. Grecy gardzili
osobami spoza Grecji, które mówiły innym językiem. Osoba nieumiejące greckiego
automatycznie stawały się barbarzyńcami. Innym ważnym czynnikiem było
obywatelstwo. Tylko obywatele mieli pełne prawa w Grecji, a obywatelami mogli
zostać jedynie męższczyźni. Tak samo jest u Yilane, z tą różnicą, że
obywatelkami są samice.
Córy
Życia-Córy Śmierci
Yilanie były ateistkami, nie wierzyły w żadne bóstwo, nie
wyznawały żadnej filozofii. Były skrajnie konserwatywne, nie dopuszczały do
siebie, nowego systemu wartości, w społeczeństwie wszystko było tak jak na
początku. W końcu jednak powstał wyłom.
Ugunenapsa była pierwszą Yilane, która stworzyła inny
system wartości niż obowiązujący dotychczas. Obecny system to jedynie nakaz
posłuszeństwa wyższym szczeblom władzy i praca na rzecz miasta. Ugunenapsa
stworzyła filozofie, która była wielką pochwałą życia. Władze właśnie w tym
widziały zagrożenie. Dotąd wygnana Yilane z miasta po prostu umierała nie mogąc
żyć poza społeczeństwem. Wyznawczynie Ugunenapsy wyzwalały się spod tej
nieograniczonej władzy. Ugunenapsa zginęła, ale jej filozofia przetrwała. Jej
wyznawczynie nazywają siebie Córami Życia, a przeciwniczki tej filozofii
nazywają je pogardliwie Córami Śmierci.
Filozofia i postać pierwszego proroka może nie są tak
bardzo zbieżne z chrześcijaństwem, ale już losy wyznawczyń są podobne. Prorok
ginie, ginie żeby na zawsze zamilknąć. Ginie żeby jego przekonania dalej się nie
rozprzestrzeniały. Jak wiadomo w przypadku chrześcijaństwa ten zabieg poniósł
klęskę. U Harrego Harrisona jest podobnie. Pochwała życia Ugunenapsy przetrwała,
a po jej śmierci szybciej zaczęła zdobywać nowe wyznawczynie. Wyznawczynie tak
jak pierwsi chrześcijanie nie mają lekko. Są prześladowane, skazywane na ciężkie
roboty, izolowane od reszty społeczeństwa i wreszcie zabijane. Taka jest cena
zmiany świata.
Nauka i
technika
Ten aspekt życia Yilane jest całkowicie wymyślony i nie
potrafiłbym wskazać źródeł inspiracji autora. Cała nauka i technika opiera się
na wysoce rozwiniętej inżynierii genetycznej. Łodzie, broń, czy nawet koce
wydzielające ciepło to przekształcone genetycznie zwierzęta. Nie ma wśród Yilane
jakiejkolwiek inżynierii, nawet miasto „wyrasta”, nic nie jest budowane.
Dzięki temu Harrison stworzył niezwykle oryginalny i
ciekawy świat. Pokazał przez to gdzie może zaprowadzić ludzi jeszcze raczkująca
inżynieria genetyczna i muszę przyznać, że nie jest to kolorowa wizja, wolałbym
nie ubierać się w „żywe” rzeczy ;)
Kilka
słów o ludziach.
Dotąd opisywałem jedynie dinozaury, bo tak naprawdę to w
ich cywilizacji tkwi siła i oryginalność książki, a ludzie? Ludzie to zawszone,
brudne prymitywy. Pełne przesądów uprawiających koczowniczy tryb życia. Ich
największym osiągnięciem cywilizacyjnym jest opanowanie ognia.
Tanu, bo tak nazywają się książkowe plemiona ludzi zostały
stworzone na wzór ludzi pierwotnych. Autor trochę ucywilizował jaskiniowców.
Nikt mi nie wmówi, że miliony lat temu ludzie posługiwali się literacki językiem
;). Ludzie w „Na zachód od Edenu” to banda jaskiniowców, którzy dopiero, co
zakończyli własną ewolucję.
Tło
konfliktu.
Konflikt pomiędzy jaszczurami, a ludźmi nie jest zwykłą
wojną. Obydwa gatunki nienawidzą się do granic możliwości, a wojna ma na celu
całkowitą eksterminacje wrogów. Przyczyny konfliktu są złożone i opierają się o
dobrze nam znane z historii przyczyny największych konfliktów w historii
ludzkości.
Pierwszą przyczyną i na początku wydającą się jedyną jest
walka o przetrwanie. Zbliża się epoka lodowcowa. Żeby przeżyć obydwa gatunki
podążają w cieplejsze rejony Ziemi. Jednak miejsca jest za mało dla dwóch
gatunków, to prowadzi do nieuchronnej wojny, z której wyjdzie silniejszy
gatunek. Takie przyczyny wojen często występowały w starożytności i wczesnym
średniowieczu, kiedy to państwa dopiero się kształtowały. Walczono o żyźniejsze
tereny, walczono głównie o miejsca, w których będzie się wygodniej żyć.
Gdyby jednak tylko o pożywienie chodziło, możliwy byłby
jakiś kompromis, ale w wojnę wmieszała się ideologia wyższości rasowej. Dla
obydwóch gatunków drugi był tylko zwierzęciem, które należy zniszczyć. Zarówno
ludzie jak i Yilane uważali się za rasę wyższą. Odwołania do hitleryzmu w tym
przypadku są dobrze widoczne. Hitler uważał rasę germańską za rasę panów.
Naziści próbowali zniszczyć rasy, które uważali za gorsze.
I wreszcie ostatnia przyczyna wojny, dobrze znana nam z
dzisiejszych konfliktów, czyli wojna religijna. Ludzie wierzyli, że dinozaury to
wcielenie złego boga, a dobry bóg zesłał ich do miejsca, z którego mają je
wypędzić, co jest ich powinnością. Wojen religijnych było bardzo dużo na
przestrzeni stuleci, także dzisiaj trwają. Jest to najbardziej irracjonalna
przyczyna konfliktu, a zarazem prowadzi do najkrwawszych starć. Tam gdzie do
głosu dochodzi religia nie ma miejsca na kompromisy, wojna będzie trwać, bo bóg
tak chce, nie inaczej jest w „Na zachód od Edenu”.
Małe
podsumowanie.
I na tym kończę swoją analizę. Mam nadzieję, że pogłębiłem
twoją wiedzę Drogi Czytelniku;). Jak widzicie Harry Harrison wykorzystał wiele
istniejących już schematów i umiejętnie je przekształcił i wierzcie mi nie on
jeden tak robi ;). Na koniec wypada mi tylko zachęci do sięgnięcia po tą ciekawą
książkę.
|