Luty 2007      


|:  RECENZJA  :|

Rafał A. Ziemkiewicz - Ognie na skałach
Pafnucy

Rafał A. Ziemkiewicz znany jest głównie jako felietonista, krytyk literacki i komentator polityczno-społeczny. Ale oczywiście pisze również książki, a dwie z nich zostały uhonorowane nagrodą Janusza A. Zajdla. Są to "Pieprzony los kataryniarza" i "Walc stulecia". Jednak w tej recenzji spróbuję napisać co nieco o innej książce tego autora, o książce z gatunku "fantastyka", wydanej w 2005 roku przez Fabrykę Słów. Jest to książka zatytułowana "Ognie na skałach".

Fabuła ma się mniej więcej tak... Żegost, najemny żołnierz przybywa do niewielkiego księstwa, Berghu, którym włada książę Zamborg. Jednak coś niedobrego dzieje się z tą nadmorską krainą. Na miejscu Żegost dowiaduje się o dziwnych wypadkach, którym ulegają rybacy wypływający na połów, o niezrozumiałym zachowaniu tutejszego księcia, który co jakiś czas opuszcza bez słowa swoją siedzibę i pod osłoną nocy udaje się w nieznane. Poznaje także szczegóły dawnej wyprawy zbrojnej księcia, na daleką, mroźną północ, w której to zabił on Shizzandra, potężnego czarodzieja i uwolnił z jego rąk księżniczkę Khielve, której poprzysiągł wieczną miłość i która potem została jego żoną. Żegost więc postanawia pomóc rybakom, jednak nie wszystkim podoba się to, że wtyka nos w nie swoje sprawy. Dla Szlachetnych, którzy stanowią książęcą drużynę jest po prostu przybłędą, którego jak najszybciej należy się pozbyć. Potem, z biegiem czasu powoli wyjaśniają się niektóre zagadki a sam Żegost zostaje nawet kapitanem przybocznej roty księżnej.

"Ognie na skałach" Rafała A. Ziemkiewicza to nie wyróżniająca się niczym szczególnym, typowa powieść fantasy. Mamy więc tu świat zbliżony nieco do średniowiecza, szczyptę magii (w tym przypadku tej złej), i głównego bohatera, który jak to zwykle bywa w niczym nie wyróżniających się powieściach fantasy, ma do wykonania pewną misję. Jednak nie jest to ratowanie świata, czy też obrona królestwa (w tym przypadku księstwa) przed krwiożerczym potworem. Żegost styka się bowiem z mroczną tajemnicą, która wydaje się mieć związek z przeszłością, czyli wspomnianą wcześniej wyprawą księcia Zamborga na daleką, mroźną północ.

Akcja powieści Ziemkiewicza rozwija się bardzo powoli, praktycznie dopiero w samej końcówce książki przyspiesza i... książka się kończy. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, to jest to prawda. Niestety, trochę smutna prawda. Bowiem przez trzy czwarte "Ogni na skałach" fabuła strasznie się wlecze. Nie można znaleźć w tekście nic takiego, co by sprawiło, że zaraz "coś się stanie", że akcja choć na chwilę przyspieszy.

Dopiero na ostatnich kilku kartkach tej dość krótkiej powieści (240 stron i tekst wydrukowany dość dużą czcionką) akcja się kumuluje i następuje finałowa scena. W tym miejscu muszę też niestety wspomnieć, że zakończenie książki nie jest zbyt ciekawe. Autor chyba za bardzo poszedł na łatwiznę, albo, co jest chyba bardziej prawdopodobne, nie miał po prostu pomysłu na jakieś lepsze zakończenie.

 

 
 
 

 

I cóż ja więcej mogę napisać o książce Rafała A. Ziemkiewicza? Z tego co napisałem powyżej wynika, że książka jest bardzo kiepska. Ale nie jest to jednak do końca prawdą. Owszem, "Ognie na skałach" posiadają wiele wad, ale mimo wszystko czyta się ten tytuł bez uczucia straconego czasu. Jest tu troszkę humoru, dosyć ciekawa historia, a i wątek miłosny się znajdzie. Także, jeśli lubicie fantastykę i kiedykolwiek będziecie mieli okazję sięgnąć po "Ognie na skałach" Rafała A. Ziemkiewicza to zróbcie to. Może niekoniecznie polecałbym książkę kupować ale wypożyczyć z biblioteki czy też pożyczyć od kumpla jak najbardziej.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!