Stephen King - Nocna zmiana
Pafnucy
Ze mną to jest tak, że muszę sobie co jakiś czas kupić jakąś dobrą
książkę. Muszę i już! Biorę więc kasę, oczywiście jeśli takową
akurat posiadam, i biegnę czym prędzej do empika. Na miejscu podchodzę zwykle
do półek z fantastyką i horrorami, wybieram coś interesującego i
ponownie biegiem wracam do domciu aby rozpocząć lekturę. Tak samo było
ostatniego lata, gdy pewnego gorącego wieczora wróciłem ze sklepu z czarno-białą,
empikową reklamówką, w której oprócz ulotek znajdował się zbiór
opowiadań Stephena Kinga zatytułowany "Nocna zmiana".
Już pierwszy rzut oka na zbiór daje estetyczne doznania. Twarda okładka
książki robi jak najlepsze wrażenie. Klimatyczna, utrzymana w ładnych
kolorach i pasująca do rodzaju książki ilustracja również.
"Nocna zmiana" to pierwszy zbiór opowiadań napisany przez Mistrza Grozy.
Wydany został w 1978 roku, tuż po pierwszych literackich sukcesach Kinga
czyli "Carrie", "Miasteczku Salem" i "Lśnieniu". Książka zawiera 20
opowiadań, z których postaram się zrecenzować trzy, moim zdaniem najciekawsze.
"Dola Jeruzalem"
"To nie były szczury (...) To był taki dudniący dźwięk, jakby coś
szamotało się za szafką z książkami, a później rozległ się okropny
gulgoczący rechot... okropny, sir. (...)"
To pierwsze opowiadanie w książce i trzeba powiedzieć że już na sam
początek dostajemy znakomite danie. Dwójka mężczyzn - arystokrata Charles
Boone i jego służący Cal - przybywa do posiadłości w Chapelwaite, którą
ów arystokrata odziedziczył. Niedaleko niej leży mała wioska - Preacher's
Corners, której mieszkańcy z wielkim strachem mówią o rezydencji
Chapelwaite. Nie dziwne jest więc to, że nowo przybyłych, którzy zdecydowali
się zamieszkać w tym przeklętym domu, a którzy jak na razie o dawnych
zdarzeniach nie wiedzą, uznają za szalonych. No i jest jeszcze druga osada,
wymarła Dola Jeruzalem, gdzie pośrodku głównego placu stoi kościół, w
którym coś jest...
Opowiadanie posiada ciekawą konstrukcję, są to bowiem listy i zapiski
prowadzone przez głównego bohatera jak i jego służącego. Z dnia na dzień
dowiadują się coraz więcej o Doli Jeruzalem a Charles Boone poznaje
mroczną tajemnicę swoich przodków. Czyta się więc to opowiadanie świetnie, a
opuszczona Dola Jeruzalem, zamieszkiwana jedynie przez siły piekielne może
naprawdę przerazić. Moja ocena opowiadania to 9/10.
"Dzieci kukurydzy"
"To nadchodziło. (...) Coś co śmierdziało jak suche ziarno kukurydzy
przechowywane przez rok w ciemnej stodole."
Pewne małżeństwo - Burt Robeson i jego żona Vicky - udaje się w
odwiedziny do krewnych. To miała być podróż, która zmieni ich życie, sprawi
że kryzys, który przechodzą zniknie i wszystko będzie jak dawniej.
Niestety, sytuacja ulega drastycznej zmianie, gdy Burt potrąca młodego chłopca.
Okazuje się, że ktoś podciął mu gardło a następnie wypchnął z łanów
kukurydzy, które rozciągają się po obu stronach drogi, aż po horyzont.
Burt zabiera ciało i udaje się do najbliższego miasteczka, Gatlin, aby
zgłosić zabójstwo. W na pozór opuszczonej osadzie Burt wraz z żoną natrafia
na tajemniczy kult kukurydzianego boga. A to dopiero początek dramatycznych
wydarzeń...
"Dzieci kukurydzy" to bardzo dobre opowiadanie, i zastanawiam się tylko nad
jednym, dlaczego King nie rozwinął tego tematu w ten sposób aby powstała
powieść. Na przykład o wydarzenia z przeszłości, które miały miejsce
w miasteczku Gatlin wiemy tak naprawdę niewiele, przede wszystkim co było
przyczyną tego, że miasteczko zamieszkują same... dzieci? Skąd wzięło
się zło, które zawładnęło okolicą? Tak, to byłaby wspaniała powieść.
Co prawda, główny bohater snuje hipotezy, są to jednak tylko domysły.
Ale chyba za bardzo i niepotrzebnie się czepiam, tekst jest ciekawy, straszny
a dzieciaki opętane przez mroczną siłę przerażają swoja
bezwzględnością i fanatyzmem. Stawiam 8/10.
|
"Ciężarówki"
"Ciężarówka zawróciła i dołączyła do swoich kolesiów. Pojazdy
ustawione w półkolu ze skierowanymi w naszą stronę reflektorami
czekały. - Jest z nimi buldożer - zauważyłem."
To się stało nagle i tak naprawdę nikt nie wiedział co za mroczna siła
była temu winna. Wielkie ciężarówki, masywne cysterny, autobusy i tym
podobne potwory nagle zaczęły... żyć własnym życiem. Grupka ludzi została
uwięziona na stacji benzynowej, otoczona przez ryczące maszyny, które
niczym strażnicy otoczyły budynek, nie pozwalając by ktokolwiek uszedł z
życiem. Czy uwięzieni ludzie zdołają się wydostać? Czy "ożyły" tylko
ciężarówki, a może coś więcej?
Gdy tylko przeczytałem kilka pierwszych stron tego opowiadania od razu
nasunęło mi się porównanie z dwoma innymi dziełami Kinga. Pierwsze z nich to
"Christine", wspaniała książka, w której również spotykamy nawiedzony
samochód. Kolejne podobieństwo to opowiadanie, a właściwie nowela "Mgła"
ze zbioru "Szkieletowa załoga", gdzie podobnie jak w "Ciężarówkach"
śledzimy losy grupy ludzi uwięzionych w budynku przez tajemnicze siły. Owszem,
wiem że znajdą się tacy, którzy mogą puknąć się w czoło i
powiedzieć "żyjące ciężarówki? co za brednie!". Zgadza się, brednie ale są to
przerażające brednie. Lubię takie klimaty, i ze zgrozą myślę jak by to
było gdyby taka sytuacja stała się rzeczywistością. King świetnie
opisuje psychikę ludzi, którzy spotkali się z czymś dla nich niepojętym,
czymś wykraczającym poza wszelkie rozumowanie. Dodatkowy plus należy się za
pesymistyczne ale jednocześnie interesujące zakończenie. Ocena: 8/10.
Podsumowanie
Te trzy opowiadania jak już wspomniałem wydały mi się najciekawsze, ale
w książce jest jeszcze wiele innych, które naprawdę warto przeczytać. Na
przykład "Ostatni szczebel w drabinie" - smutne i wzruszające opowiadanie
o pewnym rodzeństwie, czy "Cmentarna szychta" o porządkach w piwnicach
pełnych wyrośniętych szczurów. Są też dwa, trzy słabsze opowiadania, ale
to zdarza się prawie w każdym zbiorze. Niemniej ocena ogólna "Nocnej
zmiany" jest jak najbardziej pozytywna i wysoka - 8/10. Zachęcam wszystkich do
sięgnięcia po tę pozycję i życzę wielu wrażeń podczas lektury.
|