Luty 2007      


|:  RECENZJA  :|

Andrzej Pilipiuk  - Norweski dziennik tom 2: Obce ścieżki
Solar

"Norweski dziennik" to z pewnością najbardziej rozbudowany i ambitny projekt Andrzeja Pilipiuka. Opisana w siedmiu tomach historia Pawła Koćka vel. Tomasza Paczenko, będzie jednym z największych polskich cykli fantastycznych jakie kiedykolwiek powstały. Jak widać Pilipiuk wytrwale do tego dąży, ponieważ parę miesięcy temu do księgarni trafił drugi tom "Norweskiego Dziennika" zatytułowany "Obce ścieżki".

Kolejna część Pilipiukowskiej sagi zaczyna się dokładnie tutaj, gdzia zakończyła poprzednia. Właściwie wygląda to tak jakby Pilipiuk napisał oba tomy razem, a potem zastanawiał się w którym momencie podzielić to co stworzył na dwie książki, dlatego też gdyby ktoś próbował czytać "Dziennik" od tej publikacji nie zrozumiał by zapewne nic z fabuły. A właśnie, fabuła! Tutaj w zasadzie nic się nie zmieniło, nasz bohater nadal mieszka w Norwegii (chociaż więcej po niej podróżuje, niż w pierwszej części), stara się sobie przypomnieć więcej faktów z własnej przeszłości, oraz unika Rosyjskich agentów. Autor nie wprowadził tutaj żadnego zaskakującego zwrotu akcji, wszystko toczy się tak, jak czytelnik przewiduje, jedynie na samym końcu publikacji dzieje się coś (w miarę) niespodziewanego.

Autor, pisząc w formie pierwszoosobowej bardzo dobrze wykreował postać Tomka. W książce znajdziemy sporo przemyśleń na temat aktualnych wydarzeń (w końcu to pamiętnik), które bardzo dobrze wpływają na jakość książki. Nie ma zbyt dużo, dzięki czemu nie są uciążliwe, lecz przyjemnie wzbogacają lekturę. Dodatkowo pojawiają się tu fragmenty różnorakiej poezji, co dla mnie, miłośnika słowa rymowanego ;), jest dużą zaletą. Owe wiersze może nie są mistrzostwem świata, lecz mają swój klimat, a jako, że znajduje się ich w książce sporo (np. pojedynek Maćka z Tomkiem), czytelnik będzie miał okazje się tym poroskoszować :)

No, ale wróćmy do samej prozy, w końcu to o niej mam mówić. W drugiej części Norweskiego dziennika intryga gmatwa się coraz mocniej*, dowiadujemy się coraz więcej, jednak z drugiej strony dostajemy kolejne pytania. Cóż, nie ma się co dziwić w końcu Pilipiuk zaplanował Norweski dziennik na siedmioksiąg. No, w każdym razie odnośnie fabuły książka powoli zamienia się w rasowy kryminał (dobra, przesadzam :p). Zastanawiam się, czy autor dobrze poprowadzi fabułę, jeżeli tak, to o cykl nie ma się co martwić.

Andrzej Pilipiuk nie jest może geniuszem pióra, jednak piszę bardzo zgrabnie i dobrze, co dał odczuć w tej publikacji. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, nie jest to jakaś specjalnie złożona pozycja, lecz daje dużo przyjemności. Co najlepsze, Pilipiuk umiał zawrzeć w niej swietny wschodnio-rosyjski klimat, który idealnie trafił w moje gusta. Tak naprawdę był to główny czynnik, z powodu którego tak dobrze czytało mi się tę książkę.

  Norweski dziennik tom 2: Obce ścieżki
  Fantastyka
 

 



Oczywiście "Norweski dziennik" ma kilka wad, lekko przeszkadzających w rozrywce. Przede wszystkim niektóre postacie (jak np. Ingrid) są trochę zbyt papierowe, nie podobało mi się także ograniczenie do prawdziwego minimum rozdziałów z Semenem i Lusią (raptem kilkanaście stron na całą powieść!). Poza tym wszystko jest w najlepszym porządku.

Drugi tom "Norweskiego dziennika" nie zawiódł mnie. Okazał się dokładnie taki, jak sobie wyobrażałem: bardoz podobny do pierwszej części i przyjemny w odbiorze. Jednym słowem, jeżeli ktoś martwił się o przyszłość tego cyklu, to mogę go zapewnić, że wszystko ma się dobrze i zmierza w jak najlepszym kierunku.

*Jak to pisał Andrzej Sawicki "niczym lina w ręku pijanego majtka" :)

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!