Luty 2007      


|:  RECENZJA  :|

Waldemar Łysiak  - Cena
Solar

Są na tym świecie książki mające wyraźny morał, napisane, ponieważ pisarz chciał rozpatrzyć pewien problem, zajmujący w jakiś sposób społeczeństwo bądź jego samego. Zwykle w takich publikacjach realia historyczne itp. schodzą na dalszy plan ustępując miejsca samemu przesłaniu "od autora do ludu". Taką właśnie książką jest "Cena" (z włoskiego "Ostatnia wieczerza") w której Waldemar Łysiak opisał swoje odczucia na temat tzw. "mniejszego zła".

Co ciekawe Łysiak na początku napisał "Cenę" w formie scenopisu, zaś niektóre postacie tworzone były pod konkretnych autorów (w prologu padają takie nazwiska jak Fronczewski, czy Karewicz). Dopiero za namową wydawcy Łysiak przerobił to co napisał na opowieść w której dialog zajmuje ok. 80-90 % miejsca. Jedyne co autor dodał to opisy wnętrza.

Fabuła książki jest wyjątkowo ciekawa. Otóż pewnego dnia syn hrabiego Teodora Tarłowskiego (kaleka poruszającego się na wózku) zostaje uwięziony przez żołnierzy niemieckich razem z dziesięcioma innymi ważnymi ludźmi Rudnika. Zdesperowany ojciec zaprasza do swojego dworku oficera gestapo Friedricha Mullera, chcąc porozmawiać z nim, abu ocalić życie syna, który następnego dnia ma zostać rozstrzelany za rzekome przewinienia względem Rzeszy. Muller zgadza się na wykupienie Marka Tarłowskiego pod dwoma warunkami: hrabia musi wykupić czterech więźniów (czyli wybrać trzech spośród dziewięciu którzy przeżyją), a za każdego dać 20 tysięcy. To jednak nie koniec, oficerowi potrzeba dziesięciu więźniów, toteż Tarłowski musi wybrać spośród mieszkańców miasteczka czterech niewinnych obywateli, których gestapo rozstrzela. Hrabia zgadza się na te warunki (nie mając wyboru), oraz, jako, że sam nie potrafi poradzić sobie z taką odpowiedzialnością, zaprasza do siebie na wieczerzę dwanaście najważniejszych osobistości Rudnika, które razem z nim muszą wybrać tych którzy przeżyją, oraz tych którzy zostaną zamordowani...

"Cena" jest typowym przedstawicielem dramatu, rozgrywanym w ośmiu aktach. Łysiak zadał sobie niebywały trud zamykając całą fabułę książki w jednym pomieszczeniu, ponieważ w końcu musiał się skupić na samych postaciach i dialogach, gdyż nie miał do dyspozycji niczego innego. Trzeba jednak przyznać, że autor wybronił się znakomicie, pod względem technicznym nie mam mu nic do zarzucenia.

W książce złożonej z praktycznie samych dialogów najważniejsze są naturalnie dialogi :p. Łysiak pokazał już kilka razy, że budować wypowiedzi bohaterów potrafi wyśmienicie (np. "Najgorszy"), tym razem także mnie nie zawiódł. Autor używa języka bardzo zręcznie, dialogi są żywiołowe i naturalne, a czyta się je naprawdę dobrze. Burzliwe wymiany zdań (książka zasadniczo opisuje jedną wielką dyskusję) nie są sztywne, zaś praktyczny brak jakichkolwiek opisów nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, dodaje książce uroku i pozwala lepiej skupić się na tym co mają bohaterowie do powiedzenia.

  Cena
  powieść dialogowa
 

 


A do powiedzenia mają całkiem sporo. Postacie są w "Cenie" wyjątkowo rozbudowane, mają swoje poglądy i uczucia, ma się wrażenie, że dyskusja nie tyle powstała czyimś umyślę, co jest zapisem jakiejś rzeczywistej rozmowy. Bo co by nie mówić uczestnicy przyjęcia często odbiegają od sedna sprawy. Pojawiają się tu dywagacje na temat religii, grzechu, kobiet, alkoholu itp. Są one wplecione w fabułę wyjątkowo naturalnie i dają dużo przyjemności przy czytaniu. Jednak największym plusem tej książki jest dla mnie zakończenie. Nie martwcie się, nie mam zamiaru wam go zdradzać (tak się nie robi), jednak wierzcie mi, jest ono wyjątkowo zaskakujące, a jednocześnie takie ludzkie... Naprawdę wielki plus.

Można nie lubić Waldemara Łysiaka. Mnie samemu nie podobają się jego poglądy, oraz podejście do wielu osób, np. do Miłosza. Jednak trzeba przyznać, że Łysiak jest naprawdę świetnym pisarzem i potrafi tworzyć dobre książki. A taką właśnie jest "Cena". Szczerze polecam.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!