|
Waldemar Łysiak -
Cena
Solar
Są na tym świecie książki mające wyraźny morał,
napisane, ponieważ pisarz chciał rozpatrzyć pewien problem, zajmujący w jakiś
sposób społeczeństwo bądź jego samego. Zwykle w takich publikacjach realia
historyczne itp. schodzą na dalszy plan ustępując miejsca samemu przesłaniu "od
autora do ludu". Taką właśnie książką jest "Cena" (z włoskiego "Ostatnia
wieczerza") w której Waldemar Łysiak opisał swoje odczucia na temat tzw.
"mniejszego zła".
Co ciekawe Łysiak na początku napisał "Cenę" w formie scenopisu, zaś niektóre
postacie tworzone były pod konkretnych autorów (w prologu padają takie nazwiska
jak Fronczewski, czy Karewicz). Dopiero za namową wydawcy Łysiak przerobił to co
napisał na opowieść w której dialog zajmuje ok. 80-90 % miejsca. Jedyne co autor
dodał to opisy wnętrza.
Fabuła książki jest wyjątkowo ciekawa. Otóż pewnego dnia syn hrabiego Teodora
Tarłowskiego (kaleka poruszającego się na wózku) zostaje uwięziony przez
żołnierzy niemieckich razem z dziesięcioma innymi ważnymi ludźmi Rudnika.
Zdesperowany ojciec zaprasza do swojego dworku oficera gestapo Friedricha
Mullera, chcąc porozmawiać z nim, abu ocalić życie syna, który następnego dnia
ma zostać rozstrzelany za rzekome przewinienia względem Rzeszy. Muller zgadza
się na wykupienie Marka Tarłowskiego pod dwoma warunkami: hrabia musi wykupić
czterech więźniów (czyli wybrać trzech spośród dziewięciu którzy przeżyją), a za
każdego dać 20 tysięcy. To jednak nie koniec, oficerowi potrzeba dziesięciu
więźniów, toteż Tarłowski musi wybrać spośród mieszkańców miasteczka czterech
niewinnych obywateli, których gestapo rozstrzela. Hrabia zgadza się na te
warunki (nie mając wyboru), oraz, jako, że sam nie potrafi poradzić sobie z taką
odpowiedzialnością, zaprasza do siebie na wieczerzę dwanaście najważniejszych
osobistości Rudnika, które razem z nim muszą wybrać tych którzy przeżyją, oraz
tych którzy zostaną zamordowani...
"Cena" jest typowym przedstawicielem dramatu, rozgrywanym w ośmiu aktach. Łysiak
zadał sobie niebywały trud zamykając całą fabułę książki w jednym pomieszczeniu,
ponieważ w końcu musiał się skupić na samych postaciach i dialogach, gdyż nie
miał do dyspozycji niczego innego. Trzeba jednak przyznać, że autor wybronił się
znakomicie, pod względem technicznym nie mam mu nic do zarzucenia.
W książce złożonej z praktycznie samych dialogów najważniejsze są naturalnie
dialogi :p. Łysiak pokazał już kilka razy, że budować wypowiedzi bohaterów
potrafi wyśmienicie (np. "Najgorszy"), tym razem także mnie nie zawiódł. Autor
używa języka bardzo zręcznie, dialogi są żywiołowe i naturalne, a czyta się je
naprawdę dobrze. Burzliwe wymiany zdań (książka zasadniczo opisuje jedną wielką
dyskusję) nie są sztywne, zaś praktyczny brak jakichkolwiek opisów nie
przeszkadza, wręcz przeciwnie, dodaje książce uroku i pozwala lepiej skupić się
na tym co mają bohaterowie do powiedzenia.
|
|
|
|
|
Cena |
|
|
powieść dialogowa |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
A do powiedzenia mają całkiem sporo. Postacie są w "Cenie" wyjątkowo
rozbudowane, mają swoje poglądy i uczucia, ma się wrażenie, że dyskusja nie tyle
powstała czyimś umyślę, co jest zapisem jakiejś rzeczywistej rozmowy. Bo co by
nie mówić uczestnicy przyjęcia często odbiegają od sedna sprawy. Pojawiają się
tu dywagacje na temat religii, grzechu, kobiet, alkoholu itp. Są one wplecione w
fabułę wyjątkowo naturalnie i dają dużo przyjemności przy czytaniu. Jednak
największym plusem tej książki jest dla mnie zakończenie. Nie martwcie się, nie
mam zamiaru wam go zdradzać (tak się nie robi), jednak wierzcie mi, jest ono
wyjątkowo zaskakujące, a jednocześnie takie ludzkie... Naprawdę wielki plus.
Można nie lubić Waldemara Łysiaka. Mnie samemu nie podobają się jego poglądy,
oraz podejście do wielu osób, np. do Miłosza. Jednak trzeba przyznać, że Łysiak
jest naprawdę świetnym pisarzem i potrafi tworzyć dobre książki. A taką właśnie
jest "Cena". Szczerze polecam.
|
|