Szwedzki raj
Marek: Trochę o szwedzkiej szkole
Nauczyciel jednego ze sztokholmskich gimnazjów Leif Stalhammer został wyrzucony z pracy za spoliczkowanie ucznia. Musiał też zapłacić grzywnę. Choć nauczyciela w obronę wziął związek zawodowy, na niewiele się to zdało. Wszystko zaczęło się w dniu, w którym uczniowie wyrzucili przez okno meble i wylali mydło w płynie na szkolne schody. Gdy Stalhammer podszedł do winnych, jeden z nich zaczął mu grozić wiertarką. Nauczyciel wziął ją za pistolet i mocno zdenerwowany, użył siły - przycisnął uczniowi nos. Chłopak odpowiedział tym samym. Stalhammer wymierzył mu siarczysty policzek.
Choć na ciele ucznia nie dopatrzono się innych obrażeń, nauczyciel został oskarżony o pobicie i zwolniony z posady. Sąd pracy przyznał rację dyrektorowi szkoły. - Użycie przemocy w pracy to niewybaczalny błąd, zwłaszcza że ofiarą padł uczeń - argumentował sędzia. W obronie kolegi stanął związek zawodowy nauczycieli. Związkowcy argumentowali, że Stalhammer został sprowokowany, a sąd nie wziął tego pod uwagę.
Historia, która spotkała Stalhammera, nie jest jedyną. Jakiś czas temu uczeń napluł nauczycielowi w twarz. Ale to nauczyciel musiał przeprosić wychowanka, bo - jak się okazało - sam go do tego sprowokował.
źródło: rzeczpospolita
Pyskaty: Wiecie. Liberalizm, liberalizmem, ale uczniowie też przesadzają. Choć z drugiej strony, jednym z obowiązków nauczyciela jest nie dać sie sprowokować. Może zwolnienie to za dużo, ale z takim uczniem można było na pewno inaczej postąpić.
Mad69: Jestem po stronie nauczyciela
Kefir: Ja również. Słowem i ciałem. Niby ok, liberalność - wolne szkoły - super.
Jednak jest gdzieś ta rozsądna granica. Dla mnie jest nie do zrozumienia sytuacja - gdzie uczeń nakłada nauczycielowi wiadro na głowę, a ten go policzkuje i wylatuje z pracy. Prawa uczniów ok, ale prawa nauczycieli również.
Lawenda: To tak, jak jakaś dyrektorka odciągnęła ucznia bo scyzorykiem rysował podłoge, o którą starała się z 10lat bo była w fatalnym stanie - wyleciała
Willy: Wiecie... łatwo jest kogoś potępić na odległość, zwłaszcza jak go nie znasz.
Nie to, że bronie tych uczniów, ale z doświadczenia powiem tyle, że dużo trudniej postąpić tak wobec kolegów z klasy ( zawsze się wydaje, że to nic poważnego, tylko wygłupy a potem jest płacz)