Sandałowa Rebelia
Chciałam się podzielić z Wami, uczniami, młodzieżą, ludźmi o własnych ideach i poglądach, zdarzeniami, które w ostatnim czasie zaistniały w mojej szkole...
Wszystko zaczęło się od sandałów. Sandałów, które zdawały się być naszym (uczniów Gimnazjum nr. 20 w Warszawie) przewodnikiem do podlizanie się dyrektorce. Wiadomo przecież, że nie podobają się one wszystkim. Głównie dlatego, że nie pasują do każdego stylu ubierania się, niektórym osobom potrafi być w nich zimno, itd. Buty kryte uważane są za wygodniejsze, a obowiązek noszenia sandałów nie obejmuje w mojej szkole nauczycieli. Co prawda nie ćwiczymy w sandałach na zajęciach wychowania fizycznego, ale według niektórych "przypał" na korytarzach wystarcza.
Początkowo nawet rada pedagogiczna próbowała walczyć z dyrektorką przeciwko temu przymusowi. Jednak Pani D. (tak w tekście będę nazywać panią dyrektor) nie ustępowała. Co roku powtarzało się "sprawdzanie sandałów", lecz teraz przekroczyło ono pewne granice.
Pierwszą ciekawostką przyrodniczą była prowadzona przez nauczycieli kontrola: kto ma sandały, a kto chodzi w nieprzepisowym krytym obuwiu, czyli trampkach, adidasach i tym podobnym. Czarna lista uczniów, nie spełniających wymogów Pani. D, stale się powiększała. Wychowawcy zaczęli grozić obniżoną oceną z zachowania. Jednak młode, trzeźwe umysły uczniów, znalazły taki sposób, by nie podpaść. Po korytarzu chodziliśmy w trampkach, a w torbie/plecaku trzymaliśmy sandały, by założyć je podczas sprawdzania. Niestety nasze haniebne próby zachowania własnego stylu i wygody zostały zauważone...
Pięknego, jesiennego poranka, około godziny ósmej, gimnazjaliści, czy to młodsi, czy starsi stali rządkiem przed wyjściem na korytarz z szatni. Dlaczego? Bo sandały to podstawa! Dwie szatniarki, dotąd lubiane przez uczniów, zostały wcielone do bandy ubezwłasnowolnionych zombie sprawdzających buty. Zazwyczaj otwarte, niesprawdzane, drugie wyjście z szatni, tego dnia było zakratowane. Uczeń przechodzący przez próg jedynego wyjścia, nie mający sandałów na nogach, był zatrzymywany i zmuszany do chodzenia w samych skarpetach. To wszystko zdawało się niczym, bo przecież można było (jak sądzili wszyscy uczniowie) schować ukochane trampki do plecaka i po przejściu założyć ponownie... Jednak nie tym razem. Mimo, iż woźne nie miały nakazu rewizji, zaczęły grzebać nam w plecakach w poszukiwaniu zakazanego owocu. Niektórzy próbowali przerzucać swoje buty przez ową kratę po drugiej stronie szatni i odebrać je po wyjściu. Ta próba również się nie udała. Zabrano im buty!
Fakt, iż ktoś narusza nasze poczucie godności jest okropny, każdy się z tym zgodzi. W części z nas, tych którzy poczuli się silniejsi, zawrzał duch walki i chęć organizacji protestu. W dzień pierwszej rewizji plecaków, grupka uczniów rozesłała wiadomość po szkole, o proteście na dużej przerwie. Mimo niedowierzania, przed gabinetem dyrektorki pojawił się tłum uczniów krzyczących "PRECZ SANDAŁOM!". Niestety nasze- jakże nielegalne zgromadzenie, zostało rozsypane przez szkolnych ochroniarzy.
Coraz częściej patrzyłam na swoich ulubionych nauczycieli z obrzydzeniem, patrząc jak, nawet oni, którzy dotychczas stali po stronie uczniów, przynudzają o "wspaniałych i wygodnych" sandałach.
W końcu, ta sama grupka osób, która zorganizowała protest, postanowiła zadziałać od innej strony. Z dnia , na dzień pojawiło się dwadzieścia jeden petycji, które trafiły do rąk uczniów z każdej klasy. Petycje o sandałach, tłumaczące też dokładnie przyczyny nieporozumieniu z dyrektorką, zostały podpisane przez wszystkich uczniów ze wszystkich klas. Złożyliśmy je dyrektorce.
Do tej pory nie wiemy czy coś się zmieni. Nie wiemy, czy nasze podpisy, nasze zdania się liczą, jednak jesteśmy pełni nadziei i chętni do kolejnej zorganizowanej akcji uczniowskiej, by zaprzestać tego co nas krępuje, lub co po prostu nam się nie podoba. Chcemy by coś się wreszcie zmieniło, byśmy i my mieli wpływ na to co się dzieje w szkole.
Apeluje do tych, którzy czytają ten artykuł, by nie byli już obojętni na dyktatorskie wygłupy "władz szkolnych"! Nie uwłaczajcie i nie pozwalajcie uwłaczać swoim przekonaniom "dorosłym", nawet jeśli chodzi o takie rzeczy jak buty! Organizujcie się tak, jak my, może wreszcie coś się zmieni...
Pyza