|
Mineta Ciszy. Wypisy z Księgi Pamiątkowej (szkice do Przestrzeni jak ogień i odrzucone fragmenty) Brałem kiedyś udział w ankiecie o moich upodobaniach i zwyczajach towarzyskich. Jednym z pytań było pytanie o to, czy częściej mówię komplementy kobietom czy mężczyznom, swojej płci czy raczej przeciwnej. Siląc się na obiektywizm, musiałem odpowiedzieć, że wolę gloryfikować braci niż siostry. Zawsze chciałem ci powiedzieć, że jesteś fajnym facetem. Tylko nie mów, błagam, że ja też, bo będę zmuszony do skrycia się za przymilnym uśmiechem. Nie wiem, czy będę chciał wyrazić to, co mam [w tej kwestii] do powiedzenia. Mniej więcej miesiąc minął, jak kupiłem sobie nie tyle obcisłe ile ciut przydługie spodnie, konkretnie zbyt rozwlekłe ku górze. Moja siostra, zobaczywszy mnie w tych spodniach, orzekła, że wyglądam jak homo (użyła słowa „pedał” – poczułem się urażony). A może właśnie powinienem wyglądać jak pedał… Za kilka dni zaczyna się rok akademicki, wiem, że niewiele ci to mówi. Z twojego punktu widzenia wygląda to tak, jakbym wyjechał na jakiś czas (nie da się ukryć) i nic więcej. Do tego jeszcze studiuję, ale to jest zupełnie inna para kaloszy. Nie znam jeszcze planu zajęć, ale prawdopodobnie będę przyjeżdżał do domu co jakieś kilka tygodni. I tylko podczas tych moich pobytów na wsi będziemy się widywać. Miasto natomiast jako jednostka urbanistyczna służy mi wyłącznie za miejsce, z którego się wraca. Pewnie spodziewasz się teraz, że powiem, iż się w tobie zakochałem. Możesz to i tak nazwać, chyba po prostu, patrząc na ciebie, widzę trochę nieśmiałego nastolatka, uważanego przez kolegów za lekkiego świra, a jednocześnie wrażliwego na ich opinię. Widzę siebie. Tak że w sensie metafizycznym uważam cię za brata (w rzeczywistości, jak wiesz, mam tylko siostrę) – zawsze mi tego brakowało – czego zapewne nie wiesz ani nie rozumiesz. A może jednak… Fajną książkę wczoraj czytałem. Myślę o About a boy Nicka Hornby’ego. Dorosły facet zaprzyjaźnia się z nastolatkiem. Reszta, przynajmniej dla mnie, stanowi tylko tło. Ani ty nie jesteś tak zdominowany jak Marcus, ani ja nie jestem takim snobem jak Will, ale coś nas jednak łączy z tymi bohaterami. Dlaczego ci o tym piszę? Otóż przyjaciele najczęściej spotykają się w swoich mieszkaniach. Wyobraziłem sobie właśnie twój pokój. Czy na ścianach wiszą plakaty gwiazd sportu i muzyki, czy gdzieś w rogu stoi miniwieża i czy [ty] leżysz z rękami pod głową wpatrzony w telewizor, tego nie wiem. I (am) Will… Jak chciałem zostać gejem Najpierw wytłumaczę się z tytułu. Nie, nie chciałem zostawać gejem. Raczej „musiałem zostać”. Już wyjaśniam. Chodzi o to, że ludzie wnioskują, czy ktoś jest homo czy nie (na przykład) z tego, jak ktoś wygląda albo jak się zachowuje. Zaznaczam, że należę do tej drugiej grupy. Spotkałem kogoś z pierwszej (nawiasem mówiąc, znałem go od lat) i chciałem wyrazić swój podziw, jako miłośnik piękna, dla jego urody. Nie mogłem mu powiedzieć po prostu: Jesteś fajnym facetem. Podobasz mi się., natychmiast zostałbym zaszufladkowany. Raz tylko powiedziałem, że jest ładny (!), ale to było w knajpianej atmosferze. Sylwetkę tego chłopca przybliżyłem trochę w Przestrzeni jak ogień. Nie będę teraz tego uzupełniał, nie chcę tworzyć sequelu. Pozory często mylą, powtarzam obiegowe opinie. Nawet, gdy są prawdziwe, nie powinienem tego robić, powinienem myśleć po swojemu. Mogę jeszcze przelać je na papier, dzielić się z innymi. Jak oni na to zareagują, to ich sprawa. A wracając do tytułu, wybrałem taki, żeby uatrakcyjnić tekst, zanim jeszcze zaczną go czytać. Kto twierdzi, że tak nie robi, jest hipokrytą. Postanowiłem, że będę szukał homoseksualnych cech swojej osobowości. W tym celu zacząłem tworzyć wierszydła, odtwarzając na swój sposób (trochę też nie-swój) lirykę „kobiecą”, Iłłakowiczówny czy Poświatowskiej. Myślę, że tak piszą geje. Wówczas napisałem również Przestrzeń jak ogień, ale to miało też inny wymiar. Może nawet zakochałem się w nim (w jego osobowości) naprawdę. Ta duchowa więź, nawet, jeśli tylko jednostronna, zupełnie mi wystarczała. Tak zostałem gejem. Teoretykiem. Mark Kewlar |