Kasztany i reszta
Chciałbym
Sześć kasztanów, bo sześć kasztanów i pięć zapałek to już prawie jak konik. Zapałki... I tak mi ich nigdy nie dawali. Mamo, a czy ja mogę dostać zapałki? Mamo? Nie, nie z plasteliny. Takie zwyczajne, z drewienek. Mamo, mogę? Mamo?
Chciałbym
Żeby ten chłopiec z naprzeciwka tak strasznie na mnie nie krzyczał. On jest zły. Zawsze się boję, gdy gdzieś wychodzę. Mamo, czy mogę brać na spacer moją łopatkę do piasku? Albo chociaż nóż? Mamo, ja tak strasznie, strasznie cię proszę! Mogę? Mamo?
Chciałbym
Dwanaście torebek cukru, bo ja tak naprawdę lubię słodką herbatę. Nie używałem go od siedmiu lat, bo ty robiłaś tak samo. Zły przykład. Mamo, czy ja mogę znów słodzić? Mamo? Wiem, że się odchudzasz, że próbujesz, że od wielu lat. Ale ja mam osiem kilo niedowagi, mamo, mogę?
Chciałbym
By już nikt nie czepiał się mnie bez powodu. Ani tata, ani ty. Mamo, możesz to dla mnie zrobić? Mamo, obudź się! Czemu nikt nie słucha moich życzeń? Każde słowo wypowiadam w pustkę ścian, które pomalowaliście na biało. A ja przecież chciałem niebieski.
Chciałbym
Osiemnaście lat już mieć i móc wszystko, móc. Żebyś ty się, mamo, odczepiła i żeby tata się wreszcie odpierdolił. Od ciebie, od nas. Że co, że ja już mam ile lat? To przecież mi braknie rąk, a i palców u stóp wystarczy tylko na ten rok. To jak za dziesięć miesięcy mnie spyta ciocia ile mam latek, to co jej pokażę? Rączki, nóżki i... Mamo, czemu ja już jestem taki stary?
Mamo
A czy nie mogłabyś żyć za mnie?