Czytadło o pisaniu


Zasadniczo miałem ochotę entuzjastycznie zasiąść do klawierki i napisać kolejny bzdet, który tym razem miał traktować o tym, jak to z początkiem października zostałem zaliczony w poczet kilkunastotysięcznej braci studenckiej, o tym jak przeniosłem się z mojej dziury do wielkiego, tętniącego życiem miasta, o tym jak wygląda wesołe akademickie życie pełne imprez i wkurwiających portierek lubiących owe imprezy brutalnie przerywać, o zakuwaniu do czwartej nad ranem przy wtórze chrapiących obok współlokatorów, o pięknych kobietach, nowych znajomościach i mojej wspaniałej uczelni, a także o tym jak napisać jedno zdanie na pięć linijek.

Tym razem jednak na przekór samemu sobie chciałbym być ekhm... poważny. Dlaczgóż?? Poniewóż... kurde nie mogę o tym nawet pisać, w zasadzie to nawet nie mam ochoty siedzieć przed monitorem. Zbliża się pierwszy listopada, Wszystkich Świętych, w związku, z czym cały akademik jest wyciszony, to tylko pusty budynek z kilkuset drzwiami i nic poza tym. A jednak każde drzwi kryją inną osobowość, osobowość, która zmienia się z roku na rok, to ludzie mieszkający za tymi drzwiami nadają całemu budynkowi namiastkę człowieczeństwa, potrafią tchnąć w niego życie, zbudować dom tysiąca myśli, tysiąca zmartwień i tysiąca uśmiechów. Chcąc nie chcąc sam przyczyniam się do tego, buduję cegła po cegle świątynię mego umysłu zamkniętą na kilku metrach kwadratowych. Zastanawiam się, czy coś po mnie zostanie wewnątrz tych czterech ścian, czy przyszli lokatorzy zastanowią się, skąd wzięła się rysa na szafie, czy też przyjmą stan rzeczy takim, jakim go zastaną i tchną w mój pokój inną duszę, możliwe, że bardziej zrównoważoną lub też pełną rozpusty i lekkomyślną. Gdybym mógł zobaczyć ten sam pokój kilka lat wcześniej, lub też za kilka lat, czy rozpoznałbym miejsce, które teraz mogę nazwać domem?

Zastanawiam się, po co o tym piszę, dlaczego zanudzam was takimi nieciekawymi pierdołami. Właściwie to nie mam pojęcia, piszę pod wpływem impulsu, przelewam swe myśli na ciąg milionów zer i jedynek po to, aby samemu przekonać się, co we mnie siedzi. Pisanie sprawia, że poznaję siebie, a od niedawna także dzielę się sobą z innymi; z Wami. Ileż było już tekstów, które starały się zgłębić tajniki ludzkiej osobowości. Czy świetnie prowadzone opowiadania Anomaly'ego, pełne podtekstów i ukrytych treści, czy też bardziej klasyczne teksty traktujące o problemach autora. Tutaj nikt nie obawia się, że zostanie wydrwiony, nikt też nie pisze oficjalnie o własnych problemach, a same teksty są oceniane jedynie pod kątem warsztatu pisarskiego i treści merytorycznej, nieważne czy jest to opis samobójstwa zakochanej pary, jakiś pseudoerotyczny art Phnoma czy wypociny kolesia, który postanowił napisać coś ot tak dla jajec, aby zobaczyć co się stanie. Nikt nie spyta czy śmierć jego najlepszego przyjaciela w tajemniczych okolicznościach wydarzyła się naprawdę, czy wypadek samochodowy jego ojca był tylko fikcją, czy jego stracona miłość naprawdę miała na imię xxxxxxx (nie chcę niczego sugerować :). Każdy z was jest jest tajemniczym nieznajomym, który przekazuje cząstkę siebie czytelnikom, decydując ile chce przekazać i w jaki sposób. I tak powstaje AM; jest on właśnie takim pokojem posiadającym własną osobowość stworzoną przez czytelników i tekściarzy. I analogicznie, za rok nasz AM nie będzie już takim samym Action Magiem, możliwe, że jego osobowość zostanie wybebeszona na drugą stronę, zmieni się layout, na scenie pokażą się nowi pisacze. Czy rozpoznasz ten mag po kilku latach?

Tak naprawdę wszyscy tekściarze piszą tylko z myślą o sobie samym, nawet jeśli nie zdają sobie z tego sprawy. Piszemy, aby zarobić, aby zyskać uznanie w oczach innych, aby udowodnić komuś swe racje, aby wyrzucić z siebie swe uczucia, radości, smutki, swe problemy. Zawsze znajdzie się ktoś, kto je przeczyta i po kilku minutach/godzinach/dniach o nich zapomni. Odrzuci w kąt przeczytaną książkę, skasuje z dysku folder z nazwą actionmag, sprzeda czy też spali gromadzone przez lata magazyny. A cóż my dzięki temu zyskujemy? Odrywamy się na chwilę od rzeczywistości, kreujemy własny świat, bawimy się w Boga, który siedzi w każdym z nas, zrzucamy z siebie ciężar życia po to, aby później z satysfakcją spojrzeć na swe nazwisko ukryte pod tajemniczym nickiem, pochwalić się przed znajomymi. Action Maga nie tworzą czytelnicy tylko piszący. Piszący, którzy odczuwają potrzebę pisania, tak jak gitarzysta czujący potrzebę przywalenia piórkiem w struny, tylko dla własnych korzyści; po to, aby poczuć jak spod palców wydobywa się dźwięk, po to, aby zobaczyć jak na ekranie powstaje litera, wyraz, zdanie, tekst...


P.S. Tekst ten dedykuje Dżemowi, chociaż wiem, że prawdopodobnie nigdy go on nie przeczyta... Dżem, przypominasz mi Stachurę, pamiętaj jak skończył i nie idź w jego ślady.
P.S.2 Dziękuje wszystkim, którzy odkodowali mój numer koma za pokrzepiające esy, oby żyli wiecznie (ludzie, nie esy :P )
P.S.3 Jeśli czyta to ktoś z miasteczka studenckiego to zapraszam na kielona do Stokrotki. Wypijemy za miłość, za szczęście i za inne rzeczy za które warto płacić...

Mystery_Stranger