Czyje dziecko.

O czym myśli człowiek, któremu zostało parę dni, godzin, minut życia? Nie są to myśli o przyjemnościach, z których przyszło mu zrezygnować ani o czynach, które mógłby uczynić! Większość osób, które doczekały się wyzwolenia z ramion śmierci mówią, że w ich umyśle przewijały się wyłącznie myśli o potomstwie. Ci którzy mieli dzieci, myśleli o ich przyszłości oraz o trudach jakie je napotkają, a ci którzy ich nie mieli, żałowali, że nie pozostanie po ich żaden ślad, żadne przedłużenie ich jestestwa. Są to myśli, które rodzą determinację do tego, aby przeżyć kolejny dzień mimo braku wszelkiej nadziei.

Determinacja ta w rodzicach jest zazwyczaj uśpiona i rodzi się bardzo rzadko. Tak dokładnie to tylko w dwóch przypadkach: tym wspomnianym powyżej oraz wtedy, gdy jedno z rodziców pragnie przejąć dziecko na własność. Jedno z tureckich przysłów mówi, że droga, po której stąpa dwoje zakochanych ludzi, jest tak kręta jak ścieżki umysłu. Nie wiadomo, czy chodzi o neurony czy o jakieś siły wyższe, w końcu pierwsza trepanacja czaszki odbyła się w czasach starożytnych gdy jednemu z wojowników wyjmowano kawałek włóczni z części skroniowej głowy. Jedno jest jednak wiadome -  dziecko nieraz staje się zdobyczą wojenną! W końcu mało jest małżeństw, które rozstaja się w zgodzie.

W dzisiejszych czasach płeć jednej z walczących stron jest kluczem do wygranej wojny. Ten mit jest wspierany przez z trudem budowane bajki w literaturze oraz w filmie o matczynej miłości oraz poświęceniu. O dziwo, ten stereotyp wszedł do kodeksu prawa niczym monolit. Matka musiałaby być jawnie niezdolna do wychowywania dziecka aby sąd przyznał prawo do opieki tylko ojcu. Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, że każdej matce która się sądzi o dziecko, powinno się odebrać cząstkę należnych jej praw. Sądzę, że powinno się skończyć z podziałem na płcie w takich sprawach! Powinno się zrobić podział na ludzi obrotnych i sprawnych oraz na tych którzy tacy nie są.

W żadnym wypadku nie powinno się uczynić z kobiety niewolnicy swojego męża, która jest mu pod każdym względem podporządkowana oraz gotowa spłonąć żywcem razem z jego zwłokami. W żadnym wypadku nie można robić z męża wyłącznie maszynki do robienia kasy oraz przy tym jednego z królów Azteków, którzy pożerali swoje dzieci w sosie pomidorowym. Jest taki mit, który w przypadku procesów o dziecko się uruchamia niczym rozmrozony hibernatus. Tym mitem jest to, że mężczyzna gorzej dba o swoje potomstwo. Jest to mit, który ma swoje początki w czasach pierwotnych kiedy to samce po zapłodnieniu samicy zostawiały je, aby te się troszczyły o potomstwo, podczas gdy oni wyruszali na dalsze podboje. To samo można zaobserwować wśród zwierząt. Ale ludzie powinni porzucić ten mit, bo człowiek tym się różni od zwierzęcia, że potrafi się uczyć miłości bez otrzymywania wymiernych korzyści. Tak naprawdę to każde z rodziców wnosi coś w życie młodego człowieczka, tylko w sytuacjach podbramkowych trzeba wybrać które wnosi więcej. Bo nie jest sztuką pokierować się w osadzie mitami!



Pisał : Sato

sato50@poczta.onet.pl