Bajka o głupim Jasiu

         

 - Witam twój downowaty ryj! Co słychać?

 - Cześć, ty kojarzysz tego kretyna Jaśka?

 - A tego "Niech mózg będzie z tobą"? Pewnie.

 - Robi z siebie matoła, za każdym razem kiedy się odezwie. Idę sobie że szkoły z paroma kolesiami Zarzecką i pustą puszkę kopię (tam jest taki spad dość znaczny, więc puszka toczy się w dół). A ten kretyn nie wiem skąd znalazł się tam, i na tę toczącą się puszkę wlazł i gleba. 

 - Szkoda, że sobie tego durnego łba nie rozwalił, wiesz jak to Zagłoba mówił: Mniej głąbów po świecie będzie grasować.

 - Ty on nawet nie wlazł na tę puszkę, co skoczył na nią. I wywołał tą swoją mądrością głupią powszechną wesołość. Ale nie koniec na tym, on mówi mi, że to przeze mnie, że cham ze mnie i takie tam pierdoły. Czekaj, ale najlepsze to ci zacytuje: " Mji to sprafia pszykrośdź, jak fy sie ze mje śmjecje!". 

 // W tym miejscu do dialogu powinna dołączyć się osoba bliska naszemu Jaśkowi, ale Jasiek nie ma nawet kolegi, nie mówiąc już o przyjacielu czy dziewczynie. Narrator owej przypowieści, czyli ja, czuję się troszkę w obowiązku powiedzieć coś o Jaśku. Jest on osobą mówiąc najkrócej "nowonarodzoną". Mówiąc trochę dłużej niesamowicie naiwną, taką flegmatyczno-majestatyczną, przy czym niezbyt inteligentną i jednocześnie niechętną do nauki czegokolwiek, a zwłaszcza wyciągania wniosków z własnych błędów. W szkole przechodzi z klasy do klasy dzięki litości nauczycieli i obrotnego wychowawcy. Z drugiej strony jest człowiekiem, który nikomu źle nie życzy. Do wszystkich podchodzi z ogromną dozą zaufania i dobrych chęci. Po prostu prostoduszność. Do bólu... //

 - A jego pomysł na komisa w sierpniu słyszałeś? 

 - Nie, ale brzmi ciekawie.

 - Całą akcję wymyślił tak: na rozdanie świadectw przyjdzie normalnie w czerwcu. Rodzicom powie, że świadectwo zostawił w busie. Później w sierpniu ma zamiar zaliczyć tę matmę, teraz ... nie wiem jak to powiedzieć - myśli(?) co zrobi, jeśli nie zda.

 - No to w stylu Jaśka.

 Kujon: - A wy znowu Jaśka obgadujecie?

 - A co wam się kujony nie podoba? Nie obgadujemy, ale mówimy, że to geniusz i po prostu nie możemy go zrozumieć, bo wyprzedza nasze myślenie o kilka pokoleń.

Kujon 2 - A, wiecie, my mamy trochę inny sposób dowartościowania się : same piątki.

 - Idźcie z Bogiem, pozdrawiam was ciule.

 

     Mówią czasem tak: Żeby poznać swą lepszość, trzeba wynaleźć sobie kogoś gorszego. Ale są kłamstwa i półprawdy, są prawdy oczywiste. A to jest półprawda. Żeby uważać się za kogoś lepszego, trzeba sobie wynaleźć kogoś innego. I przekonywać go nieustannie, że jest gorszy, że jest tylko tłem. I to jest chyba większa część prawdy niż półprawda.          Więc dla kogo jesteśmy tłem, a kto jest tłem dla nas. I tak tylko sobie myślę, że na obrazie tło sobie zawsze radzi, ale jak żałośnie wygląda pierwszy plan bez tła?

 

ABSURD