|
:: Słowem wstępu
Witam!
Popatrzcie jaki jestem silny!! Z puli głównej przebiłem się do Periodyku!!
"...wszelkie dinksy i siarkowce
co nas wiodą na manowce
gdzie świt blady do snu kładzie
takie życie jest w Bieszczadzie.
Więc powtórzę znów za Władkiem
"-Miła, ochlaj ciężka praca
Rzadko z tego się powraca"
W bieszczadzkich wierszach można znaleźć wszystko. Jest w nich żal za straconymi szansami i przemożna chęć rozpoczęcia od nowa. Jest perlisty pot wylewany nad znojną pracą na lepsze życie, a także smród i beznadzieja otwieranego
właśnie taniego wińska. Bieszczadzkie wiersze łudzą niespełnioną obietnicą poprawy dnia następnego i jednocześnie rozwalają w proch złudzenia poprzedniego. Poezja robotnicza, jednocześnie inteligentna i subtelna,
oczyszczająca i beznadziejna zarazem. Dzika, zbieszona i cholernie prawdziwa.
O Ryszardzie Szocińskim zapewne ktoś z was słyszał. Może nawet większość z was, aby nie było, że nie doceniam załogi Periodyku. Jest jednym z bieszczadzkich zakapiorów, osobowości oryginalnych i absolutnie nie do podrobienia, które w latach kwitnącego socrealu zasiedliły nieprzyjazną południowo - wschodnią ziemię i stały się jej solą, będąc jednocześnie solą w oku pomazańców z władzą. Rokrocznie pomaga przy organizacji Bieszczadzkich Aniołów i jest zaprzyjaźniony z muzykami Starego Dobrego Małżeństwa. Któregoś dnia znalazł w jakimś kiblu swoje wiersze przerobione na papier toaletowy, co pozwala
mniemać, iż nie miał łatwo na swojej artystycznej drodze, ale na stałe wpisał się w klimaty tego zakątka Polski i zyskał miano
Barda Bieszczadu.
W jego tomiku "Idąc przez Bieszczad" znalazło się osiemdziesiąt zakapiorskich wierszy. "Nie jakichś tam wydumanych, wysłowionych, wycyzelowanych, wymamlanych, ale soczystych jak wiosenna trawa na połoninach, jak befsztyk z jelenia odebranego wilkom i kipiących jak woda w górskich potokach po siarczystej ulewie". Dla niektórych mądrali z paru epok przed
epoką Prawa i Sprawiedliwości ideał zapewne sięga bruku i w grobach robią się z nich wentylatory. Ale cóż, i tacy są potrzebni.
Wiersze chwycą nas za serce a wynurzenia grupki mądrych za żołądek.
(Natychali mnie Ryszard Szociński, Andrzej Potocki, autor książki o zakapiorskich Bieszczadach oraz Gregorius. Pozdrawiam
Periodyk. i jego wersję beta)
- Donald
No, to powyżej to był Donald :) Ja ze swej strony
dodam tylko słów parę na temat numeru: jest przed Wami, gotowy i warty
czytania. Tak więc nie wahajcie się ani chwili - klikajcie na zdrowie! :)
-
Michał "UnionJack" Krotoszyński
|