12
styczeń 2007


kontakt

Strona - 07 - Audioslave...

Audioslave - Audioslave

Co powinno wyjść ze złączenia dwóch kapel trwale zapisanych w historii rocka? Arcydzieło. Mówiąc o dwóch kapelach mam na myśli oczywiście trzy–czwarte Rage Against The Machine w osobach Brada Wilka, Toma Morello i Timmy'ego C, oraz w zaledwie jednej–czwartej Soundgarden – czyli Chrisa Cornella. Ale wygląda to tak, że ta jedna–czwarta Soundgarden robi na tej płycie lepszą robotę niż przytłaczająca większość pozostałości po Rage.

Jak wiemy zarówno Soundgarden jak i Rage Against... nie ma już wśród nas i Audioslave powstało właściwie po to, aby troszkę złagodzić cios po takiej stracie. No i troszkę złagodziło.


Już pierwszy singiel o tytule Cochise dobitnie pokazuje co znajdziemy na krążku. Połączenie wspaniałego wokalu Chrisa oraz niesamowite dźwięki gitary Morello. Nie da się jednak ukryć, że Audioslave odgrzewa patenty; za dużo mamy powrotów do wyżej wymienionych kapel, dziwna mieszanka tych dzikich dźwięków, które tak pasowały do Rage i charyzmatyczny wokal Cornella, co tu dużo mówić, kłócą się ze sobą. Kiedy jednak ta część pozostałości po byłej kapeli Zacka de la Rochy zaczyna grać nieco inaczej, już nie naśladowczo, otrzymujemy całkiem inny zespół, taki który może zwrócić na siebie uwagę. Ja jednak mógłbym się zachwycać tylko i wyłącznie głosem byłego wokalisty Ogrodu Dźwięku. Naprawdę przez te ostatnie lata brakowało mi tego specyficznego sposobu oddawania uczuć.


Na debiucie Audioslave mam dwa kawałki, które są dla mnie perełkami: Hypnotize i przede wszystkim Show Me How To Live. Jeśli chodzi o pierwszy z utworów to od razu wpada w ucho wspaniała praca bębniarza. Brad nadaje perkusji takie hipnotyczne brzmienie, a Chris śpiewa inaczej niż zwykle. Zatrzymam się na chwilę jeszcze przy Show Me How To Live. Niedawno ukazał się teledysk do w/w piosenki i jest całkiem niezły. Co do samego utworu jest on moim faworytem tej płyty, jest szybki, naładowany energią, a przy tym nieco nostalgiczny. Spróbujcie się wsłuchać w słowa, a zrozumiecie o co mi chodzi.

Aha, żeby nie było, na tej płycie jest więcej utworów ciekawych jak i specyficznych, ale ja opisałem tylko dwa, które w moim uznaniu są najlepsze.

Myślę, że zawarłem w tych słowach całą esencję muzyki Audioslave. Nie jest to nic odkrywczego ani wybitnego, z drugiej strony należy się cieszyć, że ta płyta w ogóle powstała, bo dzięki niej wraca pamięć o tych dwóch zespołach. A poza tym naprawdę warto czasem posłuchać czegoś solidnego.

Autor: Nawrotus  

   
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)