| ||||||||||||||||
Strona - 07 - Metallica...
Metallica - Ride the LightningMetallica, to dla mnie jeden z najlepszych zespołów, które miały ogromny wpływ na rozwój wspaniałego gatunku jakim jest thrash metal. Dzięki nim dziś mogę się fascynować muzyką sztandarowych kapel skandynawskich. I dam sobie głowę uciąć, że spora części metalowców swoją czarną drogę rozpoczynała właśnie od Metalliki. Niestety, od dłuższego czasu trwa już spór o to czy zespół jest komercyjny czy gra dla fanów. A tych część odeszła, znam osobiście takich co twierdzą, że Metallica się zeszmaciła, a "St. Anger" jest niczym itp. Jednak, moim zdaniem, to jest zespół jakich mało, jeden z monsterów metalu i właśnie za ich wkład w ewolucję tego gatunku muzyki należy się ogromny szacunek! Ostatnio przekładając sterty płyt z jednego miejsca na drugie (komu by się tam chciało je układać) moją uwagę zwróciła okładka właśnie "Ride The Lightning". Postanowiłem, że zamiast zużywać laser w napędzie CD na odtwarzanie Closterkellerowskiego "Nero" zarzucę właśnie RtL - w ramach przypomnienia. A płyta jest wyjątkowa. Przynajmniej dla mnie i to z dwóch powodów. Po pierwsze, po długim czasie zbliżania się do tej płyty, po części zainteresowany okładką bardzo chciałem ją przesłuchać mając nadzieję, że będzie warto - i nie pomyliłem się! A po drugie... Płytę tą dostałem od Ukochanej (w dodatku z dedykacją:)), więc tym bardziej jest dla mnie niezmiernie cenna i wartościowa. Album został nagrany dawno, dawno temu - w roku 1984! Tak więc, nie dziwne jest, że płyta ma swój klimat - i nie mam na myśli tego, że jest 'stara' - jej kompozycje, wykonanie i styl zdecydowanie różnią się od płyt wydawanych dziś. Coś mi się wydaje, że ten drugi oficjalny longplay (pierwszym był oczywiście "Kill'em All") Metalliki tuż po wydaniu zrobił furorę - jeżeli dobrych paręnaście lat temu zespół miał taką formę i jako drugi wypuścił taki album - bez wątpienia zdobył wielu fanów! Płytę nagrano w składzie: James Hetfield - wokal, gitara rytmiczna Cliff Burton - bas Lars Ulrich - perkusja Kirk Hammett - gitara prowadząca
Jak wspominałem, interpretacja poszczególnych utworów jest trudna - przesłania są głębokie, lecz nie zawsze. Ogólnie rzecz biorąc - motywem przewodnim płyty jest zło na świecie, śmierć, sens istnienia w brutalnym świecie i odebrana wolność. Ale po kolei.
1. Fight Fire With Fire Utwór rozpoczyna się bardzo spokojnie, melodyjnie. Jedna gitara nawet wesoło i spokojnie sobie brzdąka prosty i wolny riff. Zaraz potem następuje atak - dołącza resztą, daje o sobie znać bas oraz perkusja i do końca utworu słuchamy przyjemnej "łomotaniny". Solo całkiem udane, ale nie porywające. Klimatu nadaje lekko przyspieszony, ale rytmiczny śpiew Jamesa, zwłaszcza pod koniec powtarzanie linijki "Fight Fire With Fire". Przesłaniem utworu jest głupota wojen - sam tytuł daje o tym znać - "Walka ognia z ogniem". Bezsensowna walka, wojna nuklearna i samozniszczenie gatunku ludzkiego: "Do unto others as they have done to you But what the hell is this world coming to? Blow the universe into nothingness Nuclear warfare shall lay us to rest" Warto wspomnieć jeszcze, że Apocalyptica na swojej płycie "Cult" umieściła cover właśnie tego utworu - jak się można domyślić, w wykonaniu elektrycznych wiolonczeli i harf. Polecam zarówno oryginał jak i cover! 2. Ride The Lightning Utwór tytułowy - w tłumaczeniu trochę głupio brzmiący - "Przejażdżka na błyskawicy". Przypadł mi do gustu, głównie poprzez wokal Jamesa i solo. Zwróćcie uwagę na intro do tego utworu - samo w sobie jest świetne. Słyszymy o losach człowieka, które za swoje czyny został skazany na krzesło elektryczne. Bardzo trafnie przemawia za całością utworu refren: "Flash before my eyes, now it's time to die Burning in my brain I can feel the flame" Zaoszczędzę Wam samodzielnego tłumaczenia - lepiej odbierzecie utwór czytając jedynie jego fragment: "Wina jest oskarżeniem, ale cholera, to nie jest w porządku Że ktoś ma nade mną władzę. Śmierć w powietrzu, przywiązany do krzesła elektrycznego Chyba nic dobrego z tego nie wyniknie Kto uczynił ciebie Bogiem, byś mógł powiedzieć - zabieram twe życie!! Błysk w oczach, nadszedł czas śmierci Mój mózg się pali, czuję jak płonie Czekać na znak dany przez śmierć To początek końca Zimny pot i w oczach śmierć Świadomość jest mym jedynym przyjacielem drżące ręce, co ja tu robię?" Jak na utwór tytułowy przystało - wypadł bardzo dobrze. Jednak nie świetnie, "tylko" bardzo dobrze - przynajmniej według mnie. 3. For Whom The Bell Tolls Fajny tytuł - "Komu bije dzwon"... A sam dzwon klimatycznie wprowadza nas do utworu. Tworzy świetny klimat, zaraz potem doskonale podbudowywany dłuuuuższym powtarzanym ciężkim riffem na wychodzącym na prowadzenie basie. James też nie zsuwa się na bok. Utwór po prostu doskonały - mogę go słuchać non-stop. Na albumie "S&M", który Metallica nagrała z orkiestrą symfoniczną - utwór ten po prostu jest piękny. Dość, że wzbogacony o orkiestrę to przybiera na sile dzięki niesamowitemu echu jakie powstaje przy ryku Hetfielda.:) Na RtL też jest niczego sobie. Słyszymy słowa o sensie walki żołnierzy na wzgórzu, obrony tegoż wzgórza. Od rana z karabinem przy piersi walczą wśród zieleni. Lecz walka kończy się, obrońcy giną: "Take a look to the sky just before you die It is the last time you will Blackened roar massive roar fills the crumbling sky Shattered goal fills his soul with a ruthless cry".
|
4. Fade To Black Jedyna ballada ("Odejść w zapomnienie") na tej smutnej płycie - nie odstająca nastrojem od reszty. Jednak jest po prostu... piękna. Gdybym miał przyznać ocenę pojedynczemu otworowi: bezapelacyjne 10/10! Z ciszy wynurzają się dźwięki: utwór zaczyna się spokojnym i smutnym uderzaniem w pojedyncze struny. Szybko dołącza druga gitara, naprawdę sprawiająca wrażenie "smutnej". Nastrój zdaje się być jednostajny, smutny, bardzo smutny. Lecz... gitara stanowiąca smutne jednostajne tło wychodzi na pierwszy plan - zaczyna szybciej i weselej grać - wydaje się jakby dawała nadzieję! Bardzo genialny zabieg - Metallica doskonale wykreowała walkę poddania się i nadziei za pomocą walki dwóch gitar!! Wsłuchajcie się, a jestem przekonany, że to intro odbierzecie tak samo! I to właśnie "wygrane" przez nadzieję w postaci gitary intro daje przedsmak całego utworu. Wokalista śpiewa: "Życie przemija Odpływa coraz dalej każdego dnia Obumieram Wszystko jest bez sensu Straciłem chęć do życia Po prostu nic więcej do dodania Nic nie ma dla mnie znaczenia Czekam na koniec, który mnie oswobodzi" Całość staje się troszkę odważniejsza i nie przesycona takim poddaniem się już bohatera. Przesłanie utworu jest naprawdę trudne. James śpiewa "Need the end to set me free". I tutaj spokojna śmierć jest dla niego wybawieniem, radością! Paradoks? Nie zawsze! Bohater został uwolniony od męki, cierpień... Odszedł - do końca utworu zespół gra spokojnie, lecz z nutą radości - nie jest to już smutne tak jak wprowadzenie. A teraz wróćcie do początku utworu, wciśnijcie klawisz REPEAT i słuchajcie - w końcu docenicie geniusz tego utworu! Jest doskonały! 5. Trapped Under Ice "Uwięziony pod lodem" - utwór pod względem tekstu nietrudny do interpretacji. Albo ma przesłanie, przenośnię której ja nie zrozumiałem.:) W każdym razie opowiada o człowieku "uwięzionym pod lodem". Zamarzający, zamarznięta dusza i ciało. Chce się uwolnić by żyć. Nie może się ruszyć, to piekło go pochłania. Domyśla się nawet, że to jego przeznaczenie. Całość jest lekko chaotyczna. Szybka, ale nie wesoła - tematyka nam daje o sobie znać poprzez wrzaski Hetfielda - moim zdaniem mające zaznaczyć dokładnie cierpienia bohatera utworu. Utwór uznałbym za taki sobie gdyby nie solo - naprawdę dobre, wpada w ucho. 6. Escape Mój drugi ulubiony utwór. Na dzień dobry wita nas świetne rytmiczne intro wzbogacone dźwiękami wyciąganej struny. "Ucieczka" jest już przepełnionym nadzieją i radością utworem. Bohater nie ma łatwego życia, ale się nie poddaje, chce walczyć z cierpieniami tego świata. Chce być wolny: "Out for my own, out to be free One with my mind, they just can't see No need to hear things that they say Life is for my own to live my own way See them try to bring the hammer down No chains can hold me to the ground" Najpierw w zwrotkach wykrzykiwane lamenty o wszystkim co złe - myślę, będzie narzekanie.:) A potem poprzez wesoły refren Hetfielda odebrałem to w taki sposób, że bohater wie jakie ciężkie jest życie, ale szczerze go to nie obchodzi i ma te wszystkie trudności gdzieś. Ciekawy sposób, nieprawdaż? Na końcu słyszymy wyjące syreny - lecz nic się nie dzieję - wydaje mi się, że znaczy to właśnie o tym "mam gdzieś wszystkie trudności" bohatera.:) Super utwór, super! Recepta na życie.;) 7. Creeping Death Trudny w zrozumieniu utwór - "Skradająca się śmierć". Ku mojemu zdziwieniu, w przenośni traktuje on o zabiciu pierwszego nowonarodzonego syna faraona! Zabić go jak najszybciej, by zatrzymać terror i zmienić los niewolników, tylko po to urodzonych by służyć faraonowi. Wszyscy mu służą, a każdy tylko czeka czterysta lat aż coś się stanie. Czyn zostaje dokonany przez osobę, nazywającą siebie "skradającą śmiercią" - czerwona zaraza spływa do Nilu. "So let it be written, so let it be done I'm sent here by the chosen one So let it be written, so let it be done To kill the first born pharaoh son I'm creeping death" Nie samym tekstem człowiek żyje, o grze instrumentów coś wspomnieć należy. Szczerze mówiąc, nie znając liryk wcześniej, w życiu nie domyśliłbym się tematyki - losie niewolników i życiu w strachu przed faraonem. Gra gitar i perkusji jest raczej skoczna, wesoła. Czyżby chodziło o pewność siebie "skradającej się śmierci"? Możliwe. Utwór bardzo dobry. Jednak po dłuższym słuchaniu może się znudzić. 8. The Call Of Ktulu "Wołanie Ktulu" jest utworem instrumentalnym - tzn. James gra na gitarze rytmicznej, nie odzywa się nic.:) Bardzo przypadł mi do gustu - spokojne, lekko przyspieszające intro wprowadza w troszkę cięższą grę całości. Cały utwór jest przepełniony rożnymi ozdobnikami dźwiękowymi, jest pełen różnych uczuć i bardzo dobrze Metallica zrobiła, że tekstu nie dołączyła (człowiek nawet nie czuje jak mu się rymuje:)). Utwór również usłyszymy na "S&M" - co świadczy o tym, że skoro się dostał na tą płytę i warto było go zagrać z orkiestrą symfoniczną to znaczy, że fani wiedzą co dobre. I ja się z nimi zgadzam. Za dużo by pisać opisując poszczególne fazy i przejścia instrumentów w całym utworze - a trwa on 8:52! Po prostu: posłuchajcie! Warto!
Muszę się przyznać, że po pierwszym przesłuchaniu "Ride The Lightning" miałem jednak mieszane uczucia. Było tak, że kilka utworów mi się podobało jako tako, reszta wcale. Jednak - by tą płytę docenić, trzeba przesłuchać kilka razy. Nie znaczy to, że od całości aż bije chaos. Nie. Po prostu utwory nie wpadają od razu w ucho - a sama interpretacja ich do rzeczy najłatwiejszych nie należy. Jednak z czasem album się Wam spodoba, w głowie wciąż będzie huczał refren ulubionego utworu i często do płyty będziecie powracać. Jak dla mnie - płyta z "klasyki Metalliki"!
Wystawiając końcową ocenę miałem dylemat, dać mocne 9 czy "tylko" 8+? Jednak mocne 8+.:) Dlaczego? Ponieważ płyta jest bardzo dobra - jednak nie mogę słuchać wszystkich utworów non stop bez znudzenia. Mam tylko kilka ulubionych. Jednak nie ma też na płycie utworu - kompletnej klapy - dlatego uważam, że ocena jest ani za niska ani za wysoka. Miło "starości" płyty - przypominam, została wydana w 1984 roku - na okładce z tyłu powinien być napis: "Najlepiej spożyć przed: +?".:))
Autor: Tomek | |||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||