| ||||||||||||||||||||||||||||
Strona - 07 - Lenny Valentino...
Lenny Valentino - Alternatywna Wizja ŚwiataBo gdybym był szaleńcem to czułbym się normalnie... Dziwne zdanie na rozpoczęcie tego artykułu bynajmniej nie jest oznaką mojej niepoczytalności a jedynie cichym westchnieniem mojej alternatywnej części osobowości. Zastanawiając się nad Polską sceną alternatywną, przychodzi mi na myśl kilka zespołów, o których można by napisać artykuł. Jednak przez pewien czas istniała kapela, która, moim prywatnym zdaniem, zmieniła wygląd tejże sceny. Niestety zespół ten już nie istnieje i już nigdy nie będzie istniał, mowa tu o Lenny Valentino. Nie mam zamiaru przedstawiać ich biografii ani nic w tym stylu, bo chyba każdy wie, że założycielem kapeli był Artur Rojek z Myslovitz, na basie grał Mietall Waluś z Negatywu, zaś Jacek Lachowicz na klawiszach, Maciej Cieślak na gitarze, Arkadiusz Kowalczyk molestował perkusję, cała trójka gra w zespole Ścianka. Pewnego zimowego dnia, pewien zwykły człowiek wybrał się do najzwyklejszego w świecie sklepu muzycznego. Szukał i szukał, najróżniejszych płyt, aż w końcu jego wzrok spoczął na okładce nieznanego mu zespołu, zobaczył skład kapeli, tytuły i kupił. I co się z nim stało? Po przesłuchaniu albumu "Uwaga, jedzie tramwaj", siedział w swoim pokoju ze zwieszoną głową, myśli kłębiły się w jego chorej głowie, jego przerośnięte ego zdawało się być tak malutkie, iż niemal nie dostrzegalne, a on sam nie potrafił wykrztusić z siebie nawet słowa. Co zrobił Rojek? Własne dzieciństwo, obawy, lęki, radości, smutki, przelał na papier, otulił muzyką. Dźwiękami przestrzennymi, odbijającymi się w naszych głowach jeszcze przez bardzo długi czas po odsłuchaniu albumu. Nie jestem znawcą muzyki, nut i tego wszystkiego, powiem prostym językiem człowieka, szarego pokolenia - nigdy nie słyszałem piękniejszych dźwięków, jednak strzeżcie się, tam muzyka jest zawiła, stanowi prywatny, rojkowski język, drugi tekst. Właśnie słowa - są tak prawdziwe, a przy tym napisane językiem tak prostym, że to aż boli, gdzieś tam wewnątrz głowy zaczyna świdrować, wwiercać się w sferę jaźni i uzmysławiamy sobie, że my też kiedyś byliśmy dziećmi, przypominamy sobie, czego się baliśmy, co nas cieszyło. Widzimy naszą drugą stronę - alternatywną. Są też teksty bardzo dojrzałe, mówiące o dorosłym życiu jak np. "Zniszczyłaś to, czy zniszczyłem to ja".
Przestrzeń - to jedno słowo wypełnia moją głowę, kiedy słucham muzyki, wydobywającej się z głośników. Choć tak naprawdę ta muzyka płynie z serca, z głębi duszy, otulając całe ciało. Nie potrafię określić, w którym miejscu albumu z człowiekiem zaczyna dziać się coś niesamowitego. Czy przy "Chłopcu z plasteliny”, w którym mamy do czynienia z historią, najzwyklejszego młodziutkiego człowieka, nader dojrzale patrzącego na świat z poziomu swojego wieku:
Światło gwiazdki na pościeli, misie moje śpią na ziemi
|
Powiem Wam, że ten tekst jest smutny, bo czytając go, a przy tym słuchając jeszcze melodii, odnosi się niepokojące wrażenie, że ten chłopiec, który ledwo, co wkroczył w życie, wie już, że zbliża się do nieuchronnego końca. Przy piosence "Uwaga jedzie tramwaj", człowiek o sercu głębszym niż kałuża, już wymięka i popada w stan, dziwnej, błogiej, nierealnej zadumy, przypomina sobie wszystkie te chwile, które kotłując się w głowie, pozwalają nam czuć się ludźmi, pierwsza miłość, widok zachodzącego słońca, gdzieś w górach, ogrom morza widzianego pierwszy raz, może teraz sobie myślicie, że jestem nienormalny, widząc to wszystko w tekście o gumowych rybkach i tramwaju:
Ulice spalone słońcem Trudno, może i jestem umysłowo chory, ale te proste słowa i muzyka, której nie jestem w stanie opisać, gdyż jest niemożliwe opisać coś tak nieuchwytnego i lekkiego, trafiają prościutko w głąb mego człowieczeństwa, bijąc moje wielgachne ego. Jeśli po tej piosence, nie czuje się nic, to znaczy, że albo jest się martwym, albo głuchym, albo jedno i drugie, albo po prostu nie rozumie się przekazu. I zapanowało przerażenie....
Od tej piosenki to wszystko się zaczęło, usłyszałem ją i stwierdziłem, że jest o mnie. Każdy ma chyba takie miejsce, w tym chorym świecie, w którym jest mu dobrze, a jeśli ktoś takiego miejsca nie ma to musi je znaleźć. To bardzo ważne, gdyż, jeśli nie odnajdziemy takiego miejsca, to będziemy błądzić przez całe życie. Takie przemyślenia wydają się wypływać z tekstu piosenki "Dom nauki wrażeń", wydaje się również, słuchając tego utworu, że samotność wcale nie jest taka zła, czasami wręcz pomaga, daje nam czas, na uprzątnięcie bałaganu, jaki panuje w naszej głowie. Po tym jak ukazał się w telewizji klip do tej piosenki zapanowało nie małe zamieszanie w światku muzycznym, ba nawet przerażenie, bo nikt nie wiedział skąd się wzięła ta kapela, co tam robi Artur Rojek i dlaczego do wszystkich diabłów ta muzyka jest taka trudna??? Wszyscy już wówczas znali doskonale Rojka i Myslovitz, wiedzieli, że ta muzyka jest skomplikowana i że nigdy nie odniesie w naszym kraju pełnego, komercyjnego sukcesu. O zespołach takich jak Negatyw, czy Ścianka, nie było wtedy zbyt głośno, jednak panowało ogólne przekonanie, że ich muzyka jest jeszcze bardziej nie przystępna niż utwory Myslovitz i nagle muzycy tych jakże dziwnych kapel połączyli siły i powstało coś tak dziwacznego, że wprost nie do ogarnięcia, narodził, totalnie alternatywny zespół, który nie powinien wychylać nosa ze sceny undergroundowej. Jednak zespół zaczął odnosić sukcesy i zdobywać rzesz fanów.
No może rzesze to przesadzone słowo, ale na brak fanów Lenny Valentino narzekać nie mógł. Nie wiem, dlaczego kapela uległa rozwiązaniu, prawdopodobnie chodziło o jakieś wewnętrzne spory, które uniemożliwiły dalszą współpracę, choć jak już powiedziałem nie jestem pewien. Myśl na zakończenie... Do czego prowadzi nas to, co dzieje się dziś w muzyce? Nie wiem, ale warto się zatrzymać, pomyśleć, poukładać sobie wszystko w głowie, wyciszyć się. Doskonałą do tego okazję dają nam utwory Lenny Valentino. Bardzo smuci mnie fakt, że ta znakomita kapela już nie istnieje. Jednak zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę, nie miała prawa bytu w naszych realiach. To był zespól, który wyprzedzał swoje czasy. Jednak przez cały okres swojej obecności i działalności, nie dawał wytchnienia swoim fanom, cały czas robił coś bardzo ważnego, co jest często pomijane przez naszych współczesnych artystów, otóż moi drodzy, ten zespół zmuszał do myślenia. Oby na zawsze pozostał w naszych głowach obraz kapeli nieprzeciętnej, nietuzinkowej, niesamowitej, alternatywnej całkowicie. Pamiętajcie.
Autor: Michał Chmielewski | |||||||||||||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||||||||||||||