Informus

 

 

                                    Nie spodoba wam się ta czcionka. Ale mnie się podoba, gdyż na kartce nie piszę zbyt ładnie. Ostatnio wyszedł mi tekst dość dziwny, nie powiem. („Zbyt wiele”, ten wstępniak chyba zmusi Redakcję do umieszczenia go gdyby tak się wcześniej nie stało:). Czytałem go później kilka razy i zastanawiałem się czy ma on sens. Chyba tak. Ale nie o tym miałem pisać.

                                 Liceum, twór zmuszający rzesze gimnazjalistów do kucia w trzeciej klasie gimnazjum do utraty tchu oraz popisania się swoimi umiejętnościami na dwóch testach. Swoisty wyścig szczurów. Od wyników zależy możliwość dalszej edukacji. Dobre wyniki równają się dobremu liceum. Załóżmy, że uczeń A po wkuciu ton materiału z danego przedmiotu, np. matematyki , otrzymuje z niej najwyższą ocenę, z egzaminu matematycznego ma najwięcej punktów, a ponieważ jest inteligentny, to równie wiele punktów otrzymuje z egzaminu polonistycznego , wygrał nawet konkurs matematyczny(zakładam,że w gminie), otrzymuje 4 punkty dodatkowe. Postarał się też o czerwony pasek. Tak, teraz wystarczy wybrać szkołę.

Tu jednak pojawia się problem gdyż uczeń nie jest dobrze poinformowany, jaką szkołę najlepiej wybrać. Reklamujące się w różnych gimnazjach licea za pośrednictwem uczniów nie są zbyt dobrym wyborem, a ilość reklamujących się liceów jest żenująca. Niedoinformowanie to wina także kolejnych ministrów edukacji narodowej. Każdy nastepny nie widzi takiego problemu. Widocznie krótkowzroczność (lub „mam was w dupie”) jest zaraźliwa. Załóżmy jednak, iż nasz uczeń A podołał dodatkowym wymaganiom w postaci samodzielnego wyszukania szkoły. Odnalazł liceum, które choć nie najlepsze, to jest w czołówce rankingu, który pomóc ma ponoć w wyszukaniu najlepszego ośrodka nauczania. Akurat. Jak jest każdy widzi. Najczęściej najpierw dostajemy, jeśli mamy szczęście, informacje o liceum, a później sprawdzamy ranking (jeśli w ogóle tam zaglądamy). Uczeń A jest szczęśliwy, choć rodzice mogą nie pokładać takiego entuzjazmu. Wybrał kierunek wymarzony i tam się dostał. Mat-inf. Kierunek, który ma mu pomóc w dalszym rozszerzaniu swojej wiedzy o matematyce oraz informatyce.

I tu dochodzę do sedna sprawy. Uczeń ma 4 lub 5 godzin matematyki w tygodniu, a jest katowany także przedmiotami, które go nie interesują, przez 2 godziny tygodniowo. Przykładowo biologia i geografia.. 2 godziny informatyki w tygodniu to także stanowczo za mało. I tu sprawa dotyczy również mnie. Przyszedłem do klasy o profilu matematyczno-informatycznym, a mam kuć biologię tak jakbym chciał pisać maturę z tegoż przedmiotu. Całkowity bezsens. Oczywiście moi rodziciele niektórzy, zapewne Ci bardziej pokręceni niestety, uważają,

iż należy się tego uczyć dla „inteligencji” oraz dla „obycia w towarzystwie” . Zastanowiłem się bardzo wnikliwie nad tym tematem. Reakcja moja jest oczywista. Absurd. Komu aby „obywać się w towarzystwie” i być uznawanym za inteligentnego jest potrzebna znajomość podziału komórek czy funkcje wszelakich tkanek? Rozumiem, iż warto wiedzieć, jakie mamy kości czy mięśnie(tego bym się nauczył nawet z czystej ciekawości) albo ochrona środowiska, to się przydaje ale cała reszta to jeden wielki chłam. Nie ma to racji bytu i zawala tylko zbędnymi informacjami miejsce w pamięci. Przychodzę do liceum, aby przygotować się do matury z matematyki, polskiego, języków obcych, może historii. Początkowe plany to iść na studia, na informatykę. Takowe miałem, później jednak uznałem, iż lepiej wyjechać tam gdzie mnie docenią, za granicę. Tam gdzie docenią moje umiejętności matematyczne, a także zdobyte w liceum oraz zapewne na Uniwersytecie Warszawskim dodatkowych lekcjach umiejętności informatyczne. Trochę odbiegłem od tematu, bo już wkradł się wątek wymagający kolejnych paru kilobajtów tzn. czy warto zostać.

Tak, więc jak już napisałem należy się wreszcie zastanowić, po co to liceum, czemu powstało, czemu ma służyć. Tak zgadza się. Ma służyć uczniowi, każdemu młodemu człowiekowi. To powinien także przemyśleć minister edukacji narodowej. No tak, za bardzo wybiegłem w przyszłość. Bo ten obecny jest człowiekiem dla mnie osobiście nie do zaakceptowania na tym stanowisku. Chyba, że zacznie wreszcie coś zmieniać pozytywnie, a nie odejmować lekcje W-Fu, w niektórych szkołach w zamian za katechezę, w innych za lekcje patriotyzmu i wymyślać kolejne bzdury typu oddzielne szkoły dla trudnej młodzieży oraz mundurki. Trzeba zreformować licea, to pewne. Ale kto temu podoła? I czy w przyszłości uczeń interesujący się

np. matematyką będzie musiał wkuwać biologię, żeby zdać?

 

Szpieg (21.10.2006)

 

PS. Od początku liceum, myśl o tym chodziła mi po głowie. Wiedziałem, iż gdzieś musi ujść ze mnie to, tak, więc napisałem o frustrującej mnie sprawie w AMagu.

PS. 2   Słuchałem „I nikomu nie wolno się z tego śmiać” (Kobranocka)

PS. 3 Jeśli gdzieś ktoś znajdzie literówkę to przepraszam, ale ten głupi Word mi zamienia sam słowa czy litery. Teraz dopiero zmieniłem opcję autokorekty.

PS. 4  Opinie proszę wysyłać pod podane na końcu strony moje kontakty.

PS. 5 Pozdrowienia i gratulacje za tekst „Bohater moich czasów„  dla Forever Behind You .

Znakomite dzieło.

 

email: adi888@vp.pl

kom: 889-498-954