Ból głowy można przezwyciężyć

Niektórzy twierdzą, że nienawidzą pożegnań... Ja mogę teraz powiedzieć, że nie lubię powitań. To tak jak człowiek który mówi 'po co się urodziłem'. Zabawne...

 Jako mały człowiek poznawałem zasady panujące na świecie, wspinając się na różne obiekty, wkładając wszystko do ust, wąchając... Był rok 1998. Słoneczny dzień. Zapytałem się mamy czy mogę wyjść na dwór... Pozwoliła. Słońce zlewało ciepło na wszystko. Próbowałem się przeciwstawić temperaturze otoczenia kryjąc się w piaskownicy. Zacząłem budować zamek. Bez króla, bez armat - miał być spokojny. W skupieniu próbowałem postawić kolejny most... Było to dawno temu... Teraz nie jestem spokojny. Obecnie... Pozwalałem żeby piasek uciekał z moich rąk. Alternatywa dla lepienia bałwana...

Ból głowy można przezwyciężyć - wystarczy jeden pocisk... Mój kochany przyjaciel z pewnością uśmiecha się teraz i patrzy na świat spod warstwy liści. Wąchaniem kwiatków od dołu to tego nazwać nie można... 

Do piaskownicy wpakował się kolejny hiroł. Oczywiście dialogom małych ssaków można wiele zarzucić, jednak piaskownicową konwersację można uznać za udaną... Spędziliśmy dużo czasu w naszym żółtym królestwie. W głowie przechowywałem teraz nową informację - czarnowłosy chłopiec w czerwonej czapce nazywa się Tomek. 

Spokojnie stoję. Niebo próbuje przestraszyć mnie swoją szarością - NIE! To ja tu jestem najstraszniejszy! Brązowe rośliny wszystko widziały... Kilkadziesiąt metrów od jeziora. Kilka kilometrów od domu. Para zamrożonych oczu, spalone uszy, zardzewiały nos... Upuściłem. Nie ukryłem, nie zabrałem. Zostawiłem narzędzie kuchenne tam, gdzie nie jego miejsce. Papa...

Zacząłem edukację. Tomek był w mojej klasie. Czas który został poświęcony rzekomo nauce spowodował że Tomek stał się moim najlepszym przyjacielem. Pamiętam problemy z którymi musieliśmy się razem borykać. To była jazda na rowerze... Tandem. Tomek zawsze miał wyższe oceny ode mnie. Denerwowało mnie, gdy nauczyciele mówili z podziwem o moim przyjacielu. Przyjacielu-rywalu. Starałem się dorównać Tomkowi. Nauka nie jest dla mnie. Co zrobić, aby być lepszym? Chociaż czułem się gorszy, nie starałem się upokorzyć Tomka. Traktowałem go jak członka mojej rodziny. Przecież zawsze w czwartek graliśmy w Wormsy. Ubóstwiałem jego teksty - wymyślał tak błyskotliwe i nieprawdopodobnie zabawne zdania, że żywe istoty, które usłyszały jego głos od razu zaczynały się śmiać.

Paterzę się na worek. Worek... Wiatr próbuje wyrwać mu ubranie, szmaty. Próbuje wyrwać czerń z czerwonej plamy. Czy to ja zrobiłem? Czy to kawałek metalu? Haha... Śmieszne. Podciągam rękaw, patrzę na zegarek - jak to już wcześnie robi się ciemno... On nie zobaczy już jutra. Cóż... Ja zapewne tak. Ja jestem tchórzem... Człowiek może żyć długo. Człowiek po pewnym czasie zaczyna cuchnąć.

Czarnowłosy chłopiec i jego piaskownicowy druh stali się wielkimi zjadaczami pizzy, poili się napojami wyskokowymi i zaczęli myśleć o przyszłości. Ja nadal uważałem że jestem dzieckiem... On nie... Tomek wciąż oglądał się za dziewczynami - potrafił zapoczątkować rozmowę, zająć mózg nieświadomej niewiasty i zorać jej psychikę. Kozak...

Czy zrobiłem coś złego? Nie zabijaj... Dlaczego? Odwróciłem się. Zapiąłem ostatni guzik kurtki. Wystawiłem rękę przed siebie, przyglądałem się własnej dłoni. Zimny wiatr znów spróbował powiedzieć mi - JESTEŚ WINNY! Ja w odpowiedzi założyłem na głowę kaptur. Krok do przodu. Idziemy do przodu, ja i ja. On otrzymał ode mnie bilet w jedną stronę. Może nie... Ja jedynie zakończyłem podróż. Zaczął padać deszcz... NIC Z TEGO! Ja nie przegram! 

Znowu siedzieliśmy na przystanku. Padał deszcz. Zdjąłem okulary, aby zetrzeć z nich krople wody. Założyłem je ponownie. Obraz był nadal rozmazany. Spojrzałem się na Tomka. Nic dziwnego że osoby płci przeciwnej nie mogą się od niego odpędzić - jest przystojny, inteligentny i używa dobrego szamponu. Haha... Zacząłem się śmiać, gdy o tym pomyślałem. -Co? - Tomek skierował swój wzrok w moją stronę. -Hahahaha... Fajna z ciebie laska - wyrechotałem. -Idź gejuu... - zaśmiał się próbując udawać strach. Przyjechał autobus. Dwaj prawie dorośli ludzie rozbawieni jednym durnym tekstem... Usiedliśmy na 'czwórce'. Rozmowy o rpg'ach i programowaniu stały się już codziennym rytuałem. Znów mówił o tym że ma już 24 level i że nikt mu teraz nie podskoczy. Nie słuchałem... Światło wpadające przez brudną szybę autobusu padało na twarz chłopaka tworząc niepowtarzalną mozaikę. Czy gdyby nie był mężczyzną, mógłby należeć do mnie? Więź która mnie z nim łączy to nie zwykła przyjaźń...

Dałem upust gniewowi. Zero agresji. Zero uczuć. Zboże i woda mówi 'do jutra!'. Ja pożegnałem go na zawsze. Nie słowami "do widzenia" ale siłą. Ja nie mam siły. Jesień i czerwone liście nie są częścią mnie - są narzędziem...

Był w moich snach... Siedział w mych oczach... Starałem się pokonać Tomka żyjącego w mojej duszy. Nie, nie jestem żadnym pedałem! Są różne rodzaje miłości... Kim on jest? Kubek z kawą, który przed chwilą stał przede mną, teraz leżał w kawałkach na podłodze... 

Zaczął się zmieniać. Po pewnym czasie zaczęło mnie drażnić jego podejście do świata... To w jaki sposób żył. Wszystko się zmienia? Szybkość? Czas? Był bardziej obojętny wobec mnie. Moje rozczarowanie? Kilka nieprzespanych nocy... Dlaczego tak niszczy swój świat? Dlaczego nie pozwala sobie pomóc? Czy to się skończy? Nie pozwolę mu zginąć. Nie zapomnę jego słów - '... to muszę cię rozczarować imperatorze. Rozczarować... Przejrzałem cię.' Mówił... Mówił wiele mądrego... Co powiedzieć o tym? Nie zniszczysz mojej piaskownicy - pomyślałem otwierając szufladę. Spokojnie... Już dobrze... Teraz będzie dobrze... W ręce trzymałem nóż.

 

Sypee