Zazdrość
Ninjin Ex Infernis

 



Znów czuję się samotny, mały, nieważny. Ten świat mnie przygniata, a ja nie potrafię mu się przeciwstawić, nabrać do tego wszystkiego dystansu. Coś cały czas mnie blokuje. Nie pozwala myślom płynąć w określonym kierunku. Za wszelką cenę próbuje się wyrazić. Rozpaczliwie szukam zrozumienia, wysłuchania, zaakceptowania mojego punktu widzenia.

Nie po to tu jestem. Już nie chce się nad sobą użalać. Tym razem będzie inaczej... wystarczy dostrzec różnicę.

Upadam na kolana. Kładę dłonie na ziemi, wbijam w nią palce. Jest chłodna, mokra od deszczu. Podnoszę głowę do góry. Ciemnoszare poszarpane kształty leniwie przesuwają się po nocnym niebie. Odwracam wzrok. Obraz chmur zamazuje sie natychmiast w mojej pamięci. Teraz są tylko drzewa, niewyraźne cienie niknące w mroku. Otaczają mnie. Zbyt nierzeczywiste by je dotknąć, więc tylko obserwuję. Staram się wychwycić każdy ich szczegół. Napawać się widokiem czegoś tak zwykłego, a jednocześnie wyjątkowego.

Pochylam się wolno do przodu, opieram całym ciężarem na palcach. Cały czas czuję chłód ziemi, jej delikatny dotyk oplatający me ciało. Zamykam oczy, staram się skoncentrować. To jedyne co teraz istnieje. Cały świat zamykam w tym jednym uczuciu.

Coś zakłóciło nocną ciszę. Delikany szelest liści, równie nierzeczywisty jak one same, a jednocześnie tak mi bliski. Wciągam dłonie z chłodnej, twardej materii. Rozkładam ręce. Chłodny wiatr nadpłynął z północy. Jego niematerialne palce przesuwają się po moim ciele. Cały czas z zamkniętymi oczami odchylam głowę do tyłu. Wciągam do płuc zapach nocy. Pod powieki zaczynają wpełzać wspomnienia, wkradają się do umysłu.

Jeszcze raz koncentruję się na dotyku, uśmiecham się. Oddech staje się szybki, nierówny - chwila zwierzęcej przyjemności. Bardzo krótka, ale jednocześnie niezwykle intensywna. Otwieram oczy...

Oddech się uspokaja, przez ciało przechodzi dreszcz. Jest jak fala ciepła rozchodząca się od środka pleców. Zmysły jeszcze chwilę temu bardzo wyostrzone wracają do normy. Podnoszę się z kolan i otrzepuję spodnie z resztek wilgotnej ziemi.

Kilka sekund... wystarczy na początek. Trzeba od czegoś zacząć. Zaspokoić chwilowy głód. Może kiedyś znajdę sposób by zostać tu na dłużej, uwolnić się od ograniczeń narzuconych samemu sobie. Może wystarczy dostrzec różnicę?

 

Ninjin Ex Infernis
Ninjinex@wp.pl

 

PS: Za krótkie chwile szczęścia... dziękuje.
PS2: Wydaje mi się... że zaczynam nadużywać wielokropków ;)