,, Rola śmierci w ludzkim życiu ''
by Pająk
Czym
jest tak właściwie śmierć? Jaka jest jej rola w naszym życiu i czy życie ludzkie
ma sens? Myślę, iż każdy z nas wielokrotnie stawiał przed sobą pytania
dotyczące sensu własnego istnienia. W mojej pracy postaram się odnaleźć na nie
odpowiedzi, choć muszę przyznać, że nie będzie to łatwe.
Poglądy
Św. Tomasza z Akwinu oraz arystotelesowska koncepcja przyjaźni
Fundamentem koncepcji Tomasza z Akwinu (zwanego też
Akwinatą) był światopogląd Arystotelesa. Zdaniem Akwinaty człowiek to istota
nieśmiertelna, zatem cel ludzkiej egzystencji nie ogranicza się tylko do
,,tego'' życia. Osoba ludzka musi trwać nie tylko w świecie materialnym, ale i
poza grobem. Punktem wyjścia dla filozofa jest określenie sensu ludzkiego
życia. Dla Tomasza z Akwinu sensem tym jest: istnieć, rozmnażać się, uczyć się,
tworzyć uporządkowane społeczeństwo i czcić Boga. Dzięki rozumowi potrafimy odczytać
Boże intencje oraz cel ludzkiego życia. Akwinata nie uważał natury ludzkiej za
całkowicie zepsutą - wręcz przeciwnie - twierdził, iż wszyscy jesteśmy równi i
dla wszystkich istnieje ścisły związek między szczęściem, a prawym
postępowaniem. Ludzie zostali stworzeni do życia w przyjaźni z Bogiem, zatem
Bóg jest Tym, dzięki któremu człowiek uzyskuje szczęście. I właśnie tutaj
nasuwa mi się na myśl koncepcja przyjaźni według Arystotelesa, który tę więź
stawiał jako główny cel naszej egzystencji. Jesteśmy istotami
społeczno-politycznymi, dlatego też bez przyjaciół nikt nigdy nie mógłby
pragnąć żyć, chociażby posiadał wszystkie inne dobra. Każda społeczność, każda
grupa ludzka ma za przesłankę przyjaźń i na niej się opiera. Zdaniem
Arystotelesa istnieją trzy odmiany przyjaźni, a zasadą każdej z nich jest:
korzyść, przyjemność i dobro. Przyjaźń w imię korzyści to taka, z której
czerpiemy dla siebie pożytek. Panuje wszędzie tam, gdzie chodzi o zysk i
pieniądze. W przyjaźni erotycznej (w imię przyjemności) dużą rolę odgrywają
uczucia. Taki charakter mają najczęściej młodzieńcze przyjaźnie, które najmniej
są trwałe, a ważną rolę odgrywa w nich pociąg erotyczny. Przyjaźń
najwartościowsza zbudowana jest (a tak być powinno) na moralnej doskonałości. Budzi
się ona dopiero po pewnym okresie wzajemnej znajomości. Niewiele jest jednak
przypadków prawdziwej przyjaźni, bo też niewielu jest ludzi prawdziwie dobrych.
Problem
śmierci w Średniowieczu
Średniowiecze to epoka, która problem śmierci człowieka
analizowała wielokrotnie i pod różnym kątem. Często mówi się wręcz o
średniowiecznej fascynacji śmiercią. Mniej więcej do XIV w. epoka miała dość
abstrakcyjne wyobrażenie śmierci, bowiem istniała ona głównie jako ostatni etap
życia będący bramą do lepszego świata. Z czasem jednak Kościół zauważył, że
strach jest doskonałym środkiem wychowawczym, a strach przed śmiercią może
zagwarantować całkowite posłuszeństwo wiernych. Dlatego też od początków XIV w.
daje się zaobserwować wzmożone zainteresowanie utworami zawierającymi motywy
wanitatywne (związane z przemijaniem, mówiące o śmierci w sposób bardziej
dosłowny). Osobiście muszę przyznać, iż zawsze uważałem Kościół za instytucję,
która tak samo, jak każda inna sekta, wpaja nam swoją chorą, nie prowadzącą w
zasadzie do niczego ideologię, chcąc w ten sposób nami kierować.
Koncepcja
życia w Buddyzmie
Kolejnym etapem moich wywodów na temat sensu i celu
naszego istnienia oraz śmierci będzie odwołanie do buddyjskiej koncepcji życia,
która różni się znacząco od spekulacji filozoficznych występujących w innych
systemach religijnych. Punktem wyjścia dla Buddy jest przede wszystkim akt
bólu, cierpienia, choroby i śmierci. Odrzuca On całkowicie świat i jego
wartości, gdyż doskwierają mu negatywne aspekty ludzkiego życia. Wyeliminowanie
egoizmu jest drogą do wyzwolenia od bólu i cierpienia. W naukach Buddy możemy
zauważyć Jego zainteresowanie nietrwałością oraz przemijalnością świata. Należy
wyrzec się ziemskich przyjemności, gdyż to właśnie one powodują cierpienie, na
które jedynym lekarstwem jest obojętność. Źródłem cierpień są zdaniem Buddy
pragnienia, z których wyrasta egoizm. Zatem jaki sens ma nasze życie, skoro
pełne jest cierpień? Narodziny są bólem, starość jest bólem, choroba jest
bólem, śmierć jest bólem, smutek, lament, rozpacz są bólem. Kontakt z przykrymi
rzeczami jest bólem, niespełnienie pragnień jest bólem. I tak można by wyliczać
w nieskończoność. Cierpienie stanowi dominujący stan naszej egzystencji. Życie
rozpoczyna się w cierpieniu i cierpienie jest reakcją na ciemną stronę świata
zakrywającą aspekty przyjemne, radosne i piękne.
Literatura
współczesna, a śmierć
Problem śmierci pojawił się także w literaturze okresu
wojennego. Jako przykłady postaram się zaprezentować znane nam wszystkim
opowiadania Tadeusza Borowskiego oraz ,,Dokument'' Zofii Nałkowskiej. Dlaczego
właśnie te utwory? Powodem jest zawarta w nich prawda o człowieku, który niczym
nie różni się od zwierząt. Nie będę opisywał zbędnej tutaj treści ów tekstów,
lecz skoncentruje się raczej na ich problematyce. Większość z nas pamięta
zapewne jeszcze ze szkoły książkę pt. ,,Medaliony''. Jak już wcześniej
wspomniałem, jest to dokument, wstrząsający dokument ludobójstwa i cierpień
ludzkich podczas
II wojny światowej, sygnalizujący spustoszenie w psychice
człowieka, którego skutki miały zdecydowany wpływ na życie i postępowanie tych,
którzy przetrwali, ale w czasie wojny znajdowali się w centrum przerażających
wydarzeń. Pisarka dała świadectwo groźnej i surowej prawdzie historii. Całkiem
podobne poglądy o człowieku miał autor opowiadań - Tadeusz Borowski, jednakże
jego utwory nie stanowią zapisu dokumentarnego. Wrastanie w obozową
rzeczywistość obnaża tutaj stopniową redukcję człowieczeństwa. W takim świecie
nie ma miejsca na jakiekolwiek wartości, to świat funkcjonujący poza sferą
moralności,
,,poza dobrem i złem''. Borowski pokazał, jak łatwo
człowiek ulega złu, jak łatwo mu moralnie ,,stępieć'', zapomnieć o wartościach,
jeżeli jest to cena, jaką musi zapłacić za biologiczne przetrwanie.
Myślę,
iż wystarczy już tych wszystkich filozoficznych rozmyślań i retrospekcji na
temat życia i śmierci. Reasumując postaram się podsumować i przeanalizować to,
co stworzyłem oraz zająć osobiste stanowisko w problemie. Z pewnością każdy z
nas przynajmniej kilka razy stawiał przed sobą pytanie: jaki sens ma moje
życie, skoro i tak umrę? Odpowiedź nie jest niestety taka prosta. Już od
początków cywilizacji ludzie zastanawiali się, po co tak naprawdę żyją, w jakim
celu zostali stworzeni? Jako dzieci czuliśmy się nieśmiertelni, jednak
wkraczając w dorosłość każdy z nas uświadomił sobie, że i tak w końcu będzie
gryzł ziemię. Ale czy powinniśmy być aż takimi pesymistami? Wprawdzie sami
decydujemy o swojej przyszłości, mamy własne poglądy, chociaż i to nie daje nam
gwarancji na wieczny byt. Wielcy uczeni, filozofowie próbują naprowadzić nas na
właściwą drogę, pomóc odnaleźć w życiu sens i cel, aczkolwiek w dzisiejszym
świecie, pełnym goryczy nic nie jest w stanie nas usatysfakcjonować. Jesteśmy
istotami poszukującymi sensu własnej egzystencji, cierpiącymi często na
poczucie bezsensowności. Cały nasz żywot to konfrontacja z dobrymi i złymi
wydarzeniami, które kształtują naszą psychikę.