Natura

Natura jest pełna harmonii…

Wychodzę na autobus wcześnie rano, potem przez kilka godzin jestem w szkole, następnie wracam, wykonuję parę czynności i kładę się spać. Bardzo podobnie do innych ludzi. Zupełnie jak robot, bez przystanku. Nie, przystanek mam. Gdzie? Na przystanku, czy raczej między przystankami. W autobusie znaczy się. Jest to te kilkadziesiąt minut, kiedy (jeśli nikt nie przeszkadza) mogę pomyśleć o sprawach ważnych, lub mniej istotnych.

Zdarzało mi się myśleć o sobie, o innych ludziach, ale o przyrodzie, naturze jeszcze nie. Więc dobrze, następnym razem pomyślę. Albo nie, pomyślę teraz. Natura to coś, co nas otacza, to cały świat. Eee, to jakieś drętwe… i niepełne zresztą. Myśląc o naturze, kojarzę ją po pierwsze z ewolucją. Różne organizmy ewoluowały w inne organizmy i powstały w końcu te żyjące obecnie. Tak!…To też nie to.

Szczerze mówiąc, nie wiem, co to jest natura. Powinnam sprawdzić w słowniku… A w nim nie ma nic więcej niż to, co już wiem. „Natura jest pełna harmonii…”. Tak, jest to na ogół prawdą.

Świat byłby spokojny, gdyby nie ludzie. Rośliny by rosły, potem byłyby zjadane przez zwierzęta, a te przez kolejne zwierzęta i tak do końca łańcucha pokarmowego. A potem od nowa. Żadnych wprowadzonych przez człowieka dziur i przerwań.

Łaaa… ależ to jest nudne! Przecież natura nie obyła się bez drastycznych cięć. Wyginięcie dinozaurów…, ale nie, to mogły być czynniki zewnętrzne, jakaś asteroida. Ssaki przeżyły kryzys bardzo dobrze. A następnie podbiły świat, a zwłaszcza udało się to ludziom.

I tak matka natura doprowadza do wyniszczenia siebie za pomocą własnych dzieci. Ludzie – ja, ty, oni, my wszyscy – mordują własną matkę. Naturę spokojną, która nigdy się nie spieszyła, bo przecież miała zawsze mnóstwo czasu. Powoli kształtowała świat, nic u niej nie ginie w dalszym ciągu. Natura jest nam naprawdę potrzebna. Jak każda matka, chce dla swoich dzieci tego, co najlepsze.

„…i mogłaby dać ludziom szczęście,…”

…gdyby je chcieli. A nie chcą? Przecież każdy człowiek chce być szczęśliwy! Prawda? Czy nie widzą, nie słyszą, nie czują świata, który ich otacza? Przecież jest tam, tylko trzeba przebić się przez tę skorupę. Jaką? Tu przecież nic nie ma. Jest dom, samochód, praca, rodzina, co jeszcze? Ach, przyroda. Ona i tak nie jest potrzebna do szczęścia. Jak to nie?! Ludzie, obudźcie się, to jakiś koszmar!

Muszę się rozejrzeć… Uff, Ziemia ciągle cała. Cała? Nie, czegoś jej brakuje. Ale to tylko kilka nasionek, kilka kamyków, kilka nic nieznaczących zwierzątek… ZGINĘŁO BEZPOWROTNIE! I nie wróci, oj nie. Przyszłe pokolenia (a planujemy ich jeszcze wiele, czyż nie?) nie zobaczą ich nawet. Chyba tylko na zdjęciu.

Ale my wszystko robimy dla dobra ludzkości, również dla potomnych! Będą mieli świat bez stresów, bez obowiązków, bez zmartwień. Bez życia, bez serca! Na co komu taki świat? Nie będzie on przyjazny. Będzie wyniszczony, wykorzystany, podrzucony innym, bo bezwartościowy. Ludzie go nie zechcą. Ale natura zawsze sobie radziła, więc i teraz sobie poradzi. Chyba.

Módlmy się o to, bo gdy nie będzie jej, wtedy nie będzie szczęścia. Tego prawdziwego, naturalnego, wypływającego z serca. Każdy otrzymał od matki natury ten prezent. Jak każda matka, chce dla swoich dzieci tego, co najlepsze.

„…gdyby byli więcej posłuszni jej prawom.”
Zofia Urbanowska

Co robisz w tej chwili? Siedzisz, stoisz, leżysz? Odpowiem: poddajesz się prawom fizyki. Przyrody w pewnym stopniu również. Czy prawa przyrody są trudniejsze do zaakceptowania? Może to te same, co prawa fizyki? A może nie znamy praw przyrody? Szczerze przyznam się, że gdyby ktoś mi polecił wymienić choć jedno z nich, nie powiedziałabym nic, w obawie przed wygłupieniem się („Lepiej milczeć i wyglądać jak idiota, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości” – ?).

Nie wiem po prostu, które ze znanych mi praw są prawami przyrody. I ja mam ich przestrzegać? A może właśnie to robię? Raczej się nie dowiem. Bo od kogo? Zresztą, jakim prawem natura narzuca nam swoje zasady? Buntujemy się, obalamy naturę i jej prawa. I udaje nam się to. Z roku na rok, z dnia na dzień, z minuty na minutę coraz bardziej pogrążamy się, niszcząc przyrodę. A co zrobimy później? Co zrobi człowiek (a może już nie człowiek) pozbawiony matki natury? Nic, bo co można jeszcze zrobić? Lepiej nie psuć więcej zabawek. Zabawek, danych człowiekowi przez przyrodę.

Chrońmy ją, naprawmy, nie niszczmy, cofnijmy wyrządzone zło! Ha! Puste słowa! Puste i wielkie, więc jakieś echo, pogłos się roznosi. Być może do kogoś dotrze. Oby do właściwego człowieka, który nie zlekceważy ostrzeżeń przyrody. Niszczymy nasze otoczenie sami, a później nie potrafimy go odbudować. Potrzebna nam pomoc. Nie będziemy sami, ponieważ Matka Natura, jak każda matka, chce dla swoich dzieci tego, co najlepsze.


P.S.:
Kurczę, ledwo nadążyłam z pisaniem tego, co mi przyszło do głowy. A pisałam, jak zwykle, długopisem.


P.S.2:
Słuchałam Nightwisha. Mam życzenie: BI HEPI!! =]

Do usłyszenia -
                    - Niare D'Shay