Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, żył Książę, pan i władca swojego Państwa. Za jego panowania kraj rozwijał się dosyć prężnie, a chłopi nie skarżyli się więcej, niż zwykle. Jedną wojnę Książę wygrał, drugą przegrał. Podczas walk pozwalał żołnierzom, tak jak każdy wódz każdemu wojsku, na swawolę i okrucieństwo. Miał pięć żon, pięknych i wykształconych oraz nadwornego czarownika. Nie skąpił pieniędzy na kulturę i oświatę, wybudował też kilka porządnych zamków.

Kronikarz przedstawił go jako Ojca ludu, Męża ziemi, walecznego i niepokonanego wodza.
Na dworze Księcia wciąż knuto przeciw niemu spiski. W końcu został zamordowany przez swojego kuzyna.

Nowy władca szybko zyskał opinię tyrana. Wprowadził nowe, surowe prawo, które było ściśle przestrzegane. Wzrosły podatki, lecz dzięki wielu zwycięskim wojnom, Kraj stał się duży i bogaty. Wkrótce władca przyjął nową Religię, koronował się na Króla i wypędził czarownika wraz z pięcioma żonami. Przyjął za to Kapłanów, ożenił się też z pobożną Niewiastą, siostrą władcy sąsiedniego kraju, która dała mu Syna i zmarła.

Poddani, którym nie podobały się nowe porządki, z sentymentem wspominali stare dobre czasy. Dawny Książę urósł w ich oczach do symbolu spokoju i wolności. Po wsiach wędrowni bajarze opowiadali legendy o dobrym i łagodnym Panu, jego dzielnych rycerzach i pradawnej Magii.

W oczach Duchownych był przeklętym bezbożnikiem, na wieki potępionym przez Boga.
Po kilku pokoleniach taki obraz utrwalił się w zawodnej pamięci Narodu. Wizerunek Króla był zgoła inny. Protoplasta Dynastii, krzewiciel Wiary, wódz mężnie walczący z niewiernymi, wielki budowniczy Państwa - to tylko niektóre z najczęściej wymienianych określeń.

Wiele lat później Książę stał się postacią półlegendarną, o której opowiadano bajki dla dzieci.

Kiedy Państwo było okupowane przez Najeźdźców, opowiadano o nim piękne historie ku pokrzepieniu serc.

Jeszcze później historycy i archeolodzy dostarczyli Historii niezbitych dowodów na to, ze starożytny Książę nie tylko istniał naprawdę, ale w dodatku stworzył prawdziwe imperium z doskonale działającym aparatem administracyjnym, a kultura w tamtych czasach stała na niesłychanie wysokim poziomie.

Poszukiwacze taniej sensacji okrzyknęli go przybyszem z obcej planety. Napisano o nim wiele książek, w których prawie każde zdanie było stekiem bzdur.

Sławny reżyser nakręcił kiepski film, przedstawiający go jako ułomnego paralityka walczącego z pradawnym kultem i zamieszanego w romans z własną ciotką.

...i można by to ciągnąć jeszcze długo, jako że historia lubi fikać i kręcić koziołki...

A jak było naprawdę?

Mushroomsamba
mushroomsamba@o2.pl