Styczeń 2007      


|:  RECENZJA  :|

Terry Pratchett - Panowie i damy
Solar

Wszyscy którzy czytają książki Pratchetta ze świata dysku zapewne wiedzą, że ów pisarz stworzył kilka postaci które naprzemiennie wykorzystuje w swoich publikacjach. Są to między innymi Rincewind, Vimes, Ridcully, Marchewa, Dwukwiat, Śmierć, Kwestor itd. Jedną z ważniejszych dyskowych postaci jest Babcia Weatherwax (pojawiła się pierwszy raz w "Równoumagicznieniu") i zwykle towarzysząca jej Niania Ogg, oraz Magrat Gralick. Dwie najważniejsze książki opisujące perypetie tych postaci to "Trzy wiedźmy" oraz "Wyprawa czarownic". W roku 1992 dołączyła do nich trzecia publikacja Pratchetta: recenzowane dzisiaj "Panowie i damy".

Książka którą dzisiaj omawiamy jest dziwna. Wszystkie powieście ze Świata dysku są osobnymi powieściami, które można czytać zupełnie nie znając poprzednich. "Panowie i damy" są zupełnie inne. Ich fabuła dzieje się tuż po zakończeniu "Wyprawy czarownic" (czyt. nasze bohaterki wracają do Lancre) i występuje tu tyle nawiązań do "Trzech wiedźm", że bez ich znajomości nie ma sensu brać się za te publikacje, ponieważ sporo wydarzeń i dialogów może wydać się niezrozumiałych. dobrze, że Pratchett na samym początku książki lojalnie o tym informuje. Też dobrze.

Fabuła książki kręci się wokół równoległych wszechświatów kręgów w zbożu, przygotowaniom Magratt do ślubu, oraz Elfów. Tak moi drodzy, Pratchett postanowił w końcu wprowadzić do świata dysku tak rozpoznawalną rasę jak Elfy. Tutaj w Świecie Dysku są to piękne, dumne i złe istoty, które żywią nienawiść do ludzi traktując ich gorzej niż zwierzęta. Potrafią dać naprawdę dużo, jednak zawsze zabierają dużo, dużo więcej. I to one są głównym problemem z jakim muszą poradzić sobie nasze czarownice.

Jednak nie tylko one pojawiają się w tej książce. Z bardziej znanych dyskowych postaci spotkamy Bibliotekarza, Myślaka Stibbonsa, oraz Nadrektora Ridcully'ego, którzy zostali zaproszeni na ślub króla Lancre. W ogóle Pratchett, jak na siebie, bardzo rozbudowaną publikacje, widać tutaj jak bardzo rozwinął się od czasu "Blasku fantastycznego" i "Równoumagicznienia". Dowiadujemy się tutaj wiele o królestwie Lancre, samej zasadzie działania Discworldu, a także tym czym jest prawdziwe czarownictwo. I właśnie to było dla mnie głównym motorem do czytania tej książki, a także powodem tego, że tak mi się podobała. Rozmowy Babci Weatherwax z młodymi dziewczynami, które chciały zostać czarownicami (tylko dlatego, że to romantyczne), pojedynek z jedną z nich, oraz walka z królową Elfów, są to sceny, które naprawdę zapadają w pamięć. W ogóle "Panowie i damy" są dużo mniej zabawne, niż poprzednie części, Pratchett poszedł w inną stronę niż humor, co wyszło książce na dobre. Jest przez to intrygująca.

 

 
  fantastyka
 

 



Jednak nie myślcie sobie, że Pratchett porzucił humor, w końcu Świat Dysku to seria humorystyczna. Można tutaj spotkać typowe zagrania Pratchettowskie tj. przypisy, świetne teorie spiskowe (patrz: cytaty), dowcipne dialogi itp. Autor zapału i chęci do tworzenia nie stracił, co da się wyczuć podczas czytania. Żart są świeże i naprawdę potrafią rozbawić.

"Panowie i Damy" to książka dla ludzi dobrze już zaznajomionych z twórczością ww. pisarza. I mówię nie tylko o książkach z wiedźmami w tytule, ponieważ mamy tutaj sporo nawiązań także do innych publikacji Pratchetta. Niemniej "Panowie i Damy" to bardzo dobra książka, która powinna spodobać się fanom Świata Dysku. Lojalnie jednak uprzedzam: jeżeli chcecie się tylko pośmiać to radze wam sięgnąć po jakąś starszą publikacje Pratchetta. Ta książka to jednak coś więcej...

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!