Styczeń 2007      


|:  RECENZJA  :|

Tomasz Pacyński  - Smokobójca
BlackDog

Recenzja jak najbardziej subiektywna

Jestem człowiekiem wielce niezależnym i nie patrzącym w ogóle na poglądy innych ludzi. Dlatego też przed rozpoczęciem pisania tejże jakże wielce subiektywnej recenzji nie czytałem opinii innych ludzi o „Smokobójcy”. To właśnie książka Tomasza Pacyńskiego, pisarza zmarłego w 2005 roku, ku wielkiemu smutku wszelkich środowisk fantastycznych jest przedmiotem tej recenzji. Moja opinia o tymże zbiorze opowiadań w żadnym wypadku nie jest wytworzona na podstawie tego, co mówili o nim inni. Ja bowiem nie czytam innych recenzji ksiązki, dopóki sam nie naskrobię tekstu. Taka ma natura. Dziękuję za zrozumienie.

„Smokobójca” dzieli się na dwie części. Pierwsza z nich to cztery opowieści o łowcy smoków Rogerze z Mons, natomiast druga to trzy niepowiązane ze sobą opowiadanka. Myślę, że w przypadku opowiadań opisywanie fabuły nie jest zbyt dobra rzeczą, ba! powiedział bym nawet, że wielce nie wskazaną. Kto się nie zgadza, niech nie czyta dalej.

Powiem jedynie, iż wszystko jest osadzone w średniowiecznym świecie, gdzie aż roi się od nietypowych, trzeba powiedzieć magicznych stworzeń. To jakieś smoki, co oczywiste, to czarownice, rozumne koty, jednym słowem, a może raczej zdaniem – wszystko czego miłośnik fantasy oczekuje od dobrej książki.

Pacyński używa wielce barwnego języka i (co wzbudza u mnie największą radość) śmiesznego. Przy niektórych sytuacjach niemalże pękałem ze śmiechu, a nie zdarza mu się to zbyt często przy czytaniu. Sam byłem tym wielce zaskoczony i zaliczam to jako największy plus tegoż zbioru. Nie brakuje jednakże innych, równie dobrych stron lektury. Można wyliczyć nieskomplikowane fabuły, ciekawe dialogi i nie pozostawiających wiele do życzenia bohaterów. Wprawdzie świat przedstawiony nie jest jakoś szczególnie rozbudowany, ale raczej nie wymaga się Rego tak bardzo w przypadku opowiadań.

Siedem opowieści, każda dobra, jednakże jedna odstaje od reszty. Chodzi mi o „Komu wyje pies”. Pierwsze czym wyróżnia się z tego mini-tłumu jest na pewno długość, opowiadanie ma aż 140 stron. Godne polecenia jest to, że jest wielce ciekawe i w ogóle nie zanudza, a niestety w innych się to zdarzało.

Właśnie, muszę przejść do gorszej rzeczy, tejże książki. Opowiadania są niestety, niekiedy trochę nudnawe i pozostawiając odczucie sporego niedosytu. Ciągną się jak roztopiony ser i tylko denerwują czytelnika, który czeka aż autor przejdzie do sedna sprawy. Owijanie w bawełnę – mimo tego, iż nie ma tu długich opowieści, poza tym jednym wyróżnionym wcześniej, to wszystko sprowadza się do tego, że autor miast opisywać akcję, wydarzenia przedstawia nam większość myśli głównych bohaterów, a – z całym szacunkiem dla Pacyńskiego – nie bardzo mu to wychodzi. Zdecydowanie lepiej dla książki by było gdyby były to opowieści szybkie, dynamiczne i liczne w ciekawą akcję, walkę. W tym bowiem Pacyński sprawdza się bardzo dobrze.

 
  Fantasy
 

 



Tak się zastanawiam, czy aby za bardzo się nie czepiam. Wszak całość czytało się wielce fajne i wesoło (te napady śmiechu naprawdę są ogromnie pozytywne) i nie można powiedzieć, że odczuwałem jakieś braki, czy że książka mnie ogromnie nużyła. Tak nie było, mogę nawet powiedzieć, że wielce mnie zaciekawiła, ale jednak jakieś odczucie niedosytu pozostaje. Po przeczytaniu opowiadań miałem wrażenie jakbym przeczytał pół powieści, której brakuje elementów walki, a pozostały tylko opisy. Dziwne? Być może, ja czasem mam dziwne przekonania.

Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że część o Rogerze (niestety krótsza) wypada znacznie lepiej niż druga (mimo tego, że znajduje się tam najlepsze opowiadanie zbioru – „Komu wyje pies”). Jestem przekonany, że gdyby autor żył napisałby jeszcze jakieś rzeczy o słynnym smokobójcy. Może nawet pokusiłby się o powieść? Ale nie będę przecież gdybał.

Pacyński miał fajny styl i jest to zauważane przez wielu znawców fantastyki, nie tylko przeze mnie. Jednakże nie wszystkim podobało się to jak układał opowiadania, czy powieści. Ja po drugim jego zbiorze, który przeczytałem utwierdzam się w przekonaniu, że należę do tych osób. Chociaż jeszcze wiele jego rzeczy muszę poznać. Może kiedyś, z czasem zmienię swe zdanie. Ale jednak mocną w to wątpię.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!