Lian Hearn -
Po Słowiczej Podłodze
Adam "Iselor" Wojciechowski
Pisząc tą książkę Lian Hearn wzorowała się na
średniowiecznej Japonii, ale jak sama pisze we wstępie, akcja rozgrywa się w
wymyślonym kraju. Związki z Japonią są jednak wyrażę: japońsko brzmiące imiona i
nazwy miejscowości, japońskie zwyczaje i typowe dla Japonii krajobrazy i pory
roku. Słowicze podłogi także istnieją naprawdę. Ci którzy nie wiedzą czym są,
powinni nie wiedzieć dalej, bo jest to wyjaśnione w tejże książce.
Młody wieśniak Tomasu żyje sobie w oddalonej od cywilizacji wiosce prowadząc
ciche, spokojne życie. Pewnego dnia wracając ze spaceru, odkrywa że mieszkańcy
wioski, także jego ojczym zostali zamordowani. I to nie przez byle kogo, ale
przez klan Tohan, dowodzony przez okrutnego pana Iidę. Uciekając z wioski Tomasu
natrafia na Shigeru Otori z klanu Otori. Ten ratuje chłopcu życie przed
Tohańczykami i adoptuje jako własnego syna. Tutaj zaczynają się przygody
chłopaka.
I to jest tak naprawdę tylko jedna opowieść. Opowieść o Tomasu, który przybrał
nowe imię: Takeo, napisana została w perspektywie pierwszej osoby, a
"opowiadaczem" jest sam Takeo. Nigdy nie lubiłem w taki sposób pisanych
powieści, w dodatku wiele z tego co przeżywa Takeo jest po prostu nudne i nieraz
zdarzyło mi się ziewnąć. Za dużo tu mało wnoszących przemyśleń Takeo o niewiele
wartych sprawach. Przy takich momentach czekałem na...
Opowieść o Kaede, córce władcy podbitego przez Iidę
klanu. Kadea jest niewolnicą, wykonuje pracę ręczne itp. Niedługo ma wyjść za
mąż, pan Iida szuka jej odpowiedniego męża (najlepiej kogoś z kim ma dobre
kontakty; Kadea ma być czymś w rodzaju prezentu, bo jest bardzo ładna). Niestety
ma pecha (a może szczęście). Każdy z wybranych delikwentów umiera w różnych
okolicznościach i Kaeda coś nie za bardzo może wyjść za mąż... Opowieść o niej
jest już pisana w trzeciej osobie i co ciekawe jest napisana bardzo sprawnie. Tu
się nie nudziłem:) Być może dlatego, że rzadko mogę poczytać o życiu służek na
dworach;) No, ale teraz poważnie: ta druga część powieści prezentuje się
świetnie i dobrze się ją czyta. Jak się wszyscy domyślają obie historie łączą
się pod koniec i dochodzi do spotkania między Kadeą i Takeo. To żaden spoiler -
nie trudno zauważyć że ta książka to nic innego jak powieść przygodowa ze
szczyptą romansu osadzona w dosyć oryginalnej czasoprzestrzeni (tj. świat
przypominający średniowieczną Japonię) ze średniej jakości tak naprawdę fabułą.
Ale to nieistotne. Mam natomiast dziwne wrażenie, że autorka kierowała tą
książkę dla przedstawicielek płci pięknej. I to właśnie głównie dziewczynom
książkę polecam, ale faceci też nie powinni narzekać:) W skrócie: arcydzieło to
nie jest, ale na całkiem długie jesienno - zimowe wieczory w sam raz.
|
|
|
|
|
Across the Nightingale Floor |
|
|
Przygodowa |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Teraz coś o wydaniu. Książkę można kupić w dwóch wersjach: z okładką twardą lub
miękką (z miękką kosztuje 29,90, z twardą niestety Wam nie powiem, bo nie
pamiętam...), ilość stron: 366 na papierze dość dobrej jakości (ale ja się na
tym aż tak nie znam więc w tej kwestii nie bierzcie mnie za słowo).
|