Ursula K. Le Guin -
Świat Rocannona
Adam "Iselor" Wojciechowski
Nieznajomość twórczości pani Le Guin jest dla fana
fantastyki tak samo dużym błędem jak nieznajomość twórczości Tolkiena.
Najsławniejsza dama fantastyki stworzyła kultowe już dzieła takie jak
"Czarnoksiężnik z Archipelagu", "Grobowce Atuanu" czy "Lewa ręka Ciemności".
"Świat Rocannona" jest powieścią science - fiction. Nietypową bo nietypową, ale
science - fiction.
Planeta Fomalhaut II. Żyją tu trzy (poznane) gatunki istot rozumnych:
Gatunek 1:Gdemiar - jaskiniowcy, wzrostu około 130 cm, posiadają zdolności
telepatyczne, poziom technologiczny okresu wczesnej stali; nie lubią wychodzić
na powierzchnię, co najwyżej w nocy.
Gatunek 2: Fiia - tryb życia dzienny, zdolności telepatyczne w obrębie
wspólnoty, rasa pokojowo nastawiona, anty technologiczna.
Gatunek 3: Liuar (dwie pseudorasy: Olgyior i Angyar - ci drudzy rządzą) - wysoce
inteligentni, technologia zablokowana na epoce brązu, kultura rycerska, wzrost
około 170 cm.
Semley, pani na zamku Hallan, postanowiła odnaleźć posag godny swojego męża.
Wyrusza na poszukiwanie Oka Morza, naszyjnika z szafirem. Klejnot ów należał
niegdyś do jej przodków ale zaginął wieki temu. Wyrusza do siedziby Gdemiarów,
ci wsadzają ją do statku kosmicznego ofiarowanego im przez Ligę, organizację
zrzeszającą wysoko rozwinięte cywilizacje (także ziemską). Trafia do Domu
Skarbów, czegoś w rodzaju... muzeum kosmicznego:) Tu odzyskuje klejnot, ale po
powrocie okazuje się że poprzez podróż międzygwiezdną przeniosła się w czasie o
16 lat do przodu...
Rocannon ląduje na planecie
Fomalhaut II, czyli domu ojczystego Semley. Nie będę mówił czemu, za dużo tutaj
do opisania i wy za dużo stracicie. Podróżuje po planecie wraz z towarzyszami
podróży z różnych ras i spotyka te dotąd nie odkryte. Ze względu na poziom
technologiczny mieszkańców planety książka nieco przypomina fantasy, ale
pojawiające się z rzadka statki kosmiczne, helikoptery i działa laserowe
skutecznie przypominają że mamy do czynienia z czystym science - fiction.
|
|
|
|
|
Rocannon's World |
|
|
science - fiction |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Książkę czytało mi się równie dobrze co "Czarnoksiężnika z Archipelagu",
aczkolwiek pod względem fabularnym i każdym innym ustępuje ona ww. dziełu
fantasy.
Podobają mi się postaci, z świetnie zarysowanymi osobowościami, oryginalne
(jedna zwłaszcza) rasy i trzymające w napięciu wydarzenia. Chociaż sam Prolog
(23 strony) szczególnie nie zachwyca, później jest już tylko lepiej. Powieść ma
jedną zasadniczą wadę: jest za krótka. 142 strony to dla mnie, na upartego jeden
dzień niezbyt szybkiego czytania. "Świat Rocannona" przeczytałem w dwa dni;
specjalnie sobie rozłożyłem czas, żeby się za szybko nie skończyła. Szkoda.
Planeta Fomalhaut II ma tak ciekawą historię i mieszkańców że z powodzeniem
mogłaby tworzyć tło, nawet nie tylko dla sf ale i fantasy. Ortodoksi fantasy
mogą się na nią krzywić za działa laserowe, ci od sf mogą narzekać na zbyt wiele
zamków i mieczy a za mało właśnie tych dział:)
To przyzwoita powieść science - fiction. Nic dodać, nic ująć.
|