Styczeń 2007      


|:  RECENZJA  :|

Ursula K. Le Guin  - Świat Rocannona
Adam "Iselor" Wojciechowski

Nieznajomość twórczości pani Le Guin jest dla fana fantastyki tak samo dużym błędem jak nieznajomość twórczości Tolkiena. Najsławniejsza dama fantastyki stworzyła kultowe już dzieła takie jak "Czarnoksiężnik z Archipelagu", "Grobowce Atuanu" czy "Lewa ręka Ciemności". "Świat Rocannona" jest powieścią science - fiction. Nietypową bo nietypową, ale science - fiction.

Planeta Fomalhaut II. Żyją tu trzy (poznane) gatunki istot rozumnych:

Gatunek 1:Gdemiar - jaskiniowcy, wzrostu około 130 cm, posiadają zdolności telepatyczne, poziom technologiczny okresu wczesnej stali; nie lubią wychodzić na powierzchnię, co najwyżej w nocy.

Gatunek 2: Fiia - tryb życia dzienny, zdolności telepatyczne w obrębie wspólnoty, rasa pokojowo nastawiona, anty technologiczna.

Gatunek 3: Liuar (dwie pseudorasy: Olgyior i Angyar - ci drudzy rządzą) - wysoce inteligentni, technologia zablokowana na epoce brązu, kultura rycerska, wzrost około 170 cm.

Semley, pani na zamku Hallan, postanowiła odnaleźć posag godny swojego męża. Wyrusza na poszukiwanie Oka Morza, naszyjnika z szafirem. Klejnot ów należał niegdyś do jej przodków ale zaginął wieki temu. Wyrusza do siedziby Gdemiarów, ci wsadzają ją do statku kosmicznego ofiarowanego im przez Ligę, organizację zrzeszającą wysoko rozwinięte cywilizacje (także ziemską). Trafia do Domu Skarbów, czegoś w rodzaju... muzeum kosmicznego:) Tu odzyskuje klejnot, ale po powrocie okazuje się że poprzez podróż międzygwiezdną przeniosła się w czasie o 16 lat do przodu...

Rocannon ląduje na planecie Fomalhaut II, czyli domu ojczystego Semley. Nie będę mówił czemu, za dużo tutaj do opisania i wy za dużo stracicie. Podróżuje po planecie wraz z towarzyszami podróży z różnych ras i spotyka te dotąd nie odkryte. Ze względu na poziom technologiczny mieszkańców planety książka nieco przypomina fantasy, ale pojawiające się z rzadka statki kosmiczne, helikoptery i działa laserowe skutecznie przypominają że mamy do czynienia z czystym science - fiction.

  Rocannon's World
  science - fiction
 

 

 
Książkę czytało mi się równie dobrze co "Czarnoksiężnika z Archipelagu", aczkolwiek pod względem fabularnym i każdym innym ustępuje ona ww. dziełu fantasy.

Podobają mi się postaci, z świetnie zarysowanymi osobowościami, oryginalne (jedna zwłaszcza) rasy i trzymające w napięciu wydarzenia. Chociaż sam Prolog (23 strony) szczególnie nie zachwyca, później jest już tylko lepiej. Powieść ma jedną zasadniczą wadę: jest za krótka. 142 strony to dla mnie, na upartego jeden dzień niezbyt szybkiego czytania. "Świat Rocannona" przeczytałem w dwa dni; specjalnie sobie rozłożyłem czas, żeby się za szybko nie skończyła. Szkoda. Planeta Fomalhaut II ma tak ciekawą historię i mieszkańców że z powodzeniem mogłaby tworzyć tło, nawet nie tylko dla sf ale i fantasy. Ortodoksi fantasy mogą się na nią krzywić za działa laserowe, ci od sf mogą narzekać na zbyt wiele zamków i mieczy a za mało właśnie tych dział:)

To przyzwoita powieść science - fiction. Nic dodać, nic ująć.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!