Styczeń 2007     


|:  CYTATY  :|

Cytaty
 

O planowaniu przyszłości:

"Co do mnie, byłem zdecydowany uczynić wszystko, aby za moim pośrednictwem [matka] stała się
znakomitą i sławną artystką i po długich wahaniach - między malarstwem, sceną, śpiewem i tańcem -
pewnego dnia zdecydowałem się wreszcie na literaturę, ostatni jak mi się zdawało - schronienie na tej
ziemi dla tych wszystkich, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić".

O pierwszej miłości:

"Pocałowałem ją również w ramię. Ale to jeszcze nie było to. Przeczuwałem, że musi istnieć coś ponadto,
coś, co mi się wymyka, coś bardzo zasadniczego. Serce biło mi gwałtownie, całowałem ją w noc, we włosy i w szyję, a tego czegoś brakowało mi coraz bardziej, czułem, że to wszystko nie wystarcza, że trzeba
posunąć się dalej; wreszcie oszalały z miłości i u szczytu erotycznego zapamiętania usiadłem na trawie i
podniosłem w górę gumowy pantofel.
- Zjem go dla ciebie, jeśli chcesz.
Czy chciała! Ba! Oczywiście, że chciała! Była to prawdziwa mała kobietka".

O psychoanalizie:

"Toteż wydaje mi się, że do matki, której nie znałem w czasach jej młodości, żywiłem jedynie uczucie
platoniczne i pełne serdeczności. Nie jestem aż tak naiwny, by sądzić, że tego rodzaju oświadczenie nie
zostanie w sposób należyty, to znaczy w sensie odwrotnym, skomentowane przez trzy czwarte naszych
psychoterapeutów, nurków głębinowych, pasożytujących na duszach ludzkich. Ci subtelni badacze
wytłumaczyli mi na przykład, że jeśli ktoś garnie się zbytnio do kobiet, to dlatego, że w rzeczywistości jest
zamaskowanym homoseksualistą; jeśli nie lubi dotknięcia męskiego ciała - mamże wyznać, że tak właśnie
dzieje się ze mną? - to dlatego, że troszeczkę go to jednak pociąga i że - by już iść za tą żelazną logiką do końca - jeśli odczuwa głęboką odrazę przy zetknięciu z trupem, to dlatego, że w swej podświadomości
dotknięty jest nekrofilią i czuje niepowstrzymany pociąg, bez względu na płeć, do tej urzekającej
sztywności".

O uciszaniu kobiet:

"Moja poetka rozczarowała mnie głęboko, mówiła bowiem bez przerwy (...), zwracając ku mnie spojrzenie
swych pięknych błękitnych oczu, dosłownie tryskających głupotą. Było to ponad moje siły i znienawidziłem
ją z całej duszy. Od czasu do czasu czule całowałem ją w usta, by choć na chwilę zmusić dziewczynę do
milczenia, jednakże mój uszkodzony nos wciąż jeszcze nie funkcjonował sprawnie, po minucie więc musiałem odrywać się od jej warg, by zaczerpnąć powietrza, a wówczas ona natychmiast wracała znowu do [rozmów nt.] E.Cummingsa i Walta Whitmana".

O pojedynkach z polskimi patriotami:

- "I co dalej? - spytałem.
- Pojedynek! - rzekł jeden z poruczników.
- Nie da rady - powiedziałem. - Nie ma już publiczności. Zaciemnienie kompletne. Puste trybuny. Nie ma już
potrzeby się zgrywać. Rozumiecie, frajerzy?
- Wszyscy Francuzi to tchórze - oświadczył drugi porucznik.
- Dobrze, niech będzie pojedynek - powiedziałem".
 
Romain Gary
"Obietnica poranka"

 



"Mustrum Ridcully, aktualny nadrektor, lubił wędrować po uśpionych korytarzach, czasem skinąć głową komuś ze służby i zostawiać krótkie liściki do podwładnych. Zwykle służyły jedynie temu, by uświadomić im z całą wyrazistością, że on już wstał i pilnuje spraw uniwersytetu, a oni wciąż jeszcze głęboko śpią*

* Takie rzeczy zdarzają się bez przerwy w całym multiuniwersum, nawet na lodowatych planetach zalanych ciekłym metanem. Nikt nie wie, czemu tak jest, ale w dowolnej grupie zatrudnionych osobników jedynym, który w naturalny sposób budzi się o świcie jest kierownik biura, który zostawia pełne wyrzutu krótkie notki (albo, co też się zdarza, grawerowane kryształy helu). Jedynym miejscem, gdzie coś takiego nie zdarza się często jest planeta Zyrix - a to dlatego, że Zyrix ma osiemnaście słońc i wstać o świcie można jedynie raz na 1789,6 lat. Ale nawet wtedy, co 1789,6 lat, odpowiadając na niezwykły, uniwersalny sygnał, małostkowi pracodawcy wślizgują się do biur z macką pełną przygotowanych, wytrawionych z wyrzutem muszli frimptów."

Terry Pratchett "Panowie i damy"

Solar

Ginger przylgnęła do niego, kiedy szli przejściem między siedzeniami. Mimo narastającej grozy Victor musia przyznać, że jest to bardzo miłe uczucie. Rozejrzał się, popatrzył na nielicznych siedzących na miejscach i zadrżał.
- Wyglądają, jakby umarli podczas oglądania migawki - zauważył.
- Owszem. Komedii - odezwał się biegnący przodem Gaspode.
- Dlaczego tak uważasz?
- Fo wszyscy szczerzą zęby.
- Gaspode!
- Trzeba patrzeć na wszystko od jasnej strony - mruknął pies. - Nie można się zadręczać tylko dlatego, że trafiliśmy do zapomnianego podziemnego grofowca, w towarzystwie ofłąkanej miłośniczki kotów i z pochodnią, która lada chwila zgaśnie...

Terry Pratchett - Ruchome obrazki

Shakal

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!