Solaris

<<< Wstecz
      Uwaga! Ta książka jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Zaskakuje cię w niej każda kartka. Dlatego proszę, najpierw przeczytajcie książkę, potem recenzję. Nie chcę odbierać wam przyjemności odkrywania fabuły, o której musiałem wspomnąć. Od razu mówię, że to najlepsza książka jaką w życiu czytałem.
      Do tej książki podchodziłem z wielką ostrożnością. Z jednej strony - w końcu Lem to sprawdzona "marka", ale jednak ja... nie mogę za wiele mówić o autorze, którego przeczytałem jedną książkę, wyśmienitą, ale to tylko jedna. Z drugiej strony - słyszałem bardzo wiele głosów o tym, że to światowy bestseller. A ja takiego nigdy nie czytałem, więc też nie wiedziałem co w tych słowach może się - dla mnie - znajdować.
      Gdy znalazłem książkę, rozpromieniony pogoniłem do domu. Z tyłu napisane było zresztą: "(...) wyraża głęboko humanistyczne myśli." Byłem bardzo ciekawy jak zostały one wyrażone.
      Zacznijmy od fabuły. W niedalekiej przyszłości (właściwie teraźniejszości) odkryto planetę krążącą wokół dwóch gwiazd łamiąc tym samym wiele teorii. Wiadomo, od razu ruszyło wiele badań tejże planety, nazwanej Solaris. Zagadkowo, cała powierzchnia była jednakowa, granatowo-czarna. Wysunięto teorie, że może to być gigantyczny ocean. Ale co dziwne - orbita się modyfikowała, nieznacznie, ale jednak za każdym razem inaczej, dzięki czemu niemożliwe było obliczenie poprawnej trasy planety wokół dwóch gwiazd. Od razu odtrącono możliwość modyfikacji przez te "słońca", ponieważ byłyby cykliczne. Gdy technika wystarczająco się rozwinęła, wysłano na orbitę tej planety stację, a z niej ruszały ekspedycje ku dziwnemu oceanowi. Wszystkie możliwości zostały odtrącono, przypisano więc zdolność modyfikowania orbity oceanowi. Myślący ocean? Tak w skrócie można by powiedzieć. Do tego - co dziwne - potrafił formować swoją powierzchnię, tak aby odwzorować jakieś rzeczy - np. ziemski ogród. Tyle, że jednokolorowy.
      Książkę czytamy z "oczu" Krisa (wszystko pisane w pierwszej osobie) około 50 lat po odkryciu Solaris, kiedy już praktycznie nikt się nią nie interesuje. Kris to psycholog (co też daje niezwykły charakter tej książce), astronauta który przybył statkiem kosmicznym na tą stację - został solarystą czyli badaczem Solaris. Po trafieniu na stację dowiaduje się o dziwnym samobójstwie dowódcy - Gibariana - oraz spotyka się z dziwnymi rzeczami. Gdy szedł korytarzem, przeszła obok niego... murzynka. Jak? Skąd się ona tu wzięła? A może to tylko omam? Oprócz niego, na stacji jest załoga, teraz już dwuosobowa - Snaut oraz Sartorius. Po rozmowie ze Snautem bohater dowiaduje się, że może spotkać... innych. Później z gabinetu Sartoriusa słyszy bardzo dziwne odgłosy jak by tam było dużo różnych osób. Jego zmarła żona - Harey, go nawiedza. To już nie było żadne przewidzenie, to fakt. Ale może jednak omam? Albo duch? A jak... stworzył to ocean??? Jak? Z czego? Po co, dlaczego? Może dla jakiejś formy kontaktu? A jak przeniósłby taki twór na stację?
      Tak, wiele pytań zadaję, ale takie właśnie stawia ta książka. (Wspomnę jeszcze - dla zachęty do przeczytania książki - że dowiadujemy się o pewnym zwiadzie jakiegoś człowieka. Powiem tylko, że uznano go za chorego, a z tego lotu wrócił bardzo roztrzęsiony i zapłakany. Co mu się stało? Przeczytajcie :) ). Znajduje się w niej bardzo dużo myśli o sensie człowieka zawartych w dialogach między postaciami. Właściwie, przedstawia ona prawie wszystkie głębokie myśli Stanisława Lema o naturze, sensie życia czy po prostu o człowieku. To czyni ją taką niezwykłą.
      Jak już wspomniałem, bohaterem jest psycholog. Często zastanawia się nad danymi sytuacjami oraz... ciekawie opisuje :D. Naprawdę, czytasz jakbyś czytał słowa psychologa.
      Na każdym kroku spotykasz nagłe zwroty akcji. Np. czytałem nieprawdopodobne rzeczy (ale myślałem, że jednak jak i dziwniejsze sytuacje spotykałem, to czemu nie i to), aż tu nagle bohater budzi się ze snu. I totalne zaskoczenie. A później dowiadujesz się, że ten sen w połowie był na jawie i dział w połowie naprawdę :P. Zwrociki, zwroty i zwrotnice :)
      Przyszedł czas na ocenę książki. Jak już tu doszedliście to na pewno wiecie co to będzie. Powiem tak: PRZECZYTAJCIE TĘ KSIĄŻKĘ!!!. Aha - przy ocenie plusów i minusów nie będzie, bo za długo byłoby wymieniać tych pierwszych, a tych drugich by nie było :).

Ocena: 10/10 + oczywiście znaczek jakości Kosmosu

     Design by:  Kurczak_Blady


<<< Wstecz