|
W czasie gdy rozkręcał się program Gemini, a po nim Apollo, dwóch naukowców z ośrodka JPL zaproponowało wysłanie próbnika międzyplanetarnego w dalekie rejony układu słonecznego. Akurat zbliżała się wyjątkowo korzystne ustawienie czterech gazowych olbrzymów. Tylko był jeden problem - nikt jeszcze nawet nie śnił o tym i nie myślał jak wysłać sondę w tak dalekie odległości. Tyle, że takie ustawienie zdarza się raz na 177 lat, a ostatnie było w 1800 roku. Jak łatwo policzyć, start musiał się odbyć przed końcem 1977. Rozpoczęto program w 1972. To była prawdziwa mordęga - technika nie pozwalała na tak dalekie podróże nawet najprostrzych sond. Dla porównania: to tak jakby dzisiaj chcieć wysłać lądownika na Plutona i żeby wrócił z próbkami gleby. Niemożliwe? Im tak samo się wydawało. Ale się sprężyli, dzięki czemu w 1977 roku wystartowały dwie sondy. I rozpoczęła się odyseja. (Zajmiemy się dwoma Voyagerami.) Dzięki lepszej trajektorii lotu V1, dotarł on do Jowisza pierwszy w marcu 1979. Ogromne zdjęcia Jowisza oraz jego księżyców zrobiły duże wrażenie zarówno w JPL jak i na całym świecie. Następnie ta sama sonda odkryła cienki na 30 kilometrów pierścień. Księżyc Io zadziwił naukowców ośmioma czynnymi wulkanami. Oba Voyagery odkryły 3 nowe księżyce Jowisza i wysłały 33 tysiące jego zdjęć. Zbliżano się do niewątpliwie wielkiego momentu, gdy to próbniki dotrą do Saturna. Pierwszy był już przy nim w lecie 1980. Zdjęcia ujawniły strukturę pierścieni oraz pokazały Tytana. Tak, ponieważ trajektoria lotu zwana była JST (czyli Jowisz-Saturn-Tytan). Swoją misję zakończył V1, który mknie teraz przez dalekie rubierze układu słonecznego. Rok później przybył V2, który powtórzył badania po czym ruszył do Urana. Niektórzy pracownicy bliscy prezydentowi USA (Reaganowi) nie chcieli doprowadzić misji do końca obcinając budżet NASA, a tym samym przerywając łączność na wieki. Na szczęście ówczesny wiceprezydent George Bush (tak, to ten co teraz rządzi w USA) wyłożył z budżetu państwa trochę kaski i program był dalej kontynuowany. W 1986 roku V2 przeleciał ponad powłoką chmur spowijających Urana. Odkryto, że na tym globie znajduje się ocean złożony z amoniaku i wody, a nad nim jest wodorowa atmosfera. (Czyżby scenariusz Solaris? Wielki ocean... a poza tym odkryto, że orbita jest modyfikowana, więc... myślący ocean??? Dla tych co za wiele nie skapowali polecam przeczytać książkę Lema Solaris i/lub reckę tejże książki, która powinna być w tym numerze.) W 1989 roku ostatnim celem V2 był Neptun. Niebieska tarcza oraz odkrycia księżyca Trytona, który posiada własną atmosferę, a nawet pole magnetyczne. Teraz mkną Voyagery przez otchłanie kosmosu, ale jednak - do 2015 roku - ciągle utrzymują z nami łączność radiową.
|