Urząd Pracy

A: Następny proszę!
B: Dzień dobry, ja ponownie w sprawie pracy.
A: Aaa, witam panie Nowak! Znowu pana wyrzucili, co? Który to już raz? Osiemnasty?
B: Dwudziesty.
A: To gratuluję jubileuszu! Ale do rzeczy. Za co pana wylali? Naprawdę bardzo jestem ciekaw, co tym razem mogło pójść źle. Jak można być złym testerem materacy, przecież wystarczy tylko leżeć!
B: Cóż… Wstyd się przyznać. Pracowałem akurat na nocną zmianę i … zasnąłem na stanowisku.
A: No tak. Rzeczywiście, mogło się zdarzyć.
B: Ale to i tak lepiej niż ostatnim razem.
A: Tak? A co to było?
B: Nie pamięta pan? Kwiaciarnia.
A: Ach, przypominam już sobie. Doprawdy, jak można zapomnieć o alergii na pyłki kwiatów. To tak, jakby… jakby przez kilka lat używać soli zamiast cukru i odwrotnie: cukru zamiast soli! Panie Nowak, czy pan jest masochistą?
B: Nie. A o sypaniu soli zamiast cukru niech mi pan lepiej nie wspomina. To też już było.
A: ??
B: Za szóstym razem. Piekarnia. Hm. Duża piekarnia. Słono za to zapłaciłem, rozumie pan. Nie wiem, Gdzie ja teraz znajdę jakąś pracę.
A: Panie Nowak! Spokojna głowa! Nieraz się już znajdowało, znajdzie się i teraz. Może biblioteka? Cisza, spokój…
B: Było – jedenastka. Raz wysiadł prąd, więc sięgnąłem po zapałki i…hm. Ja poparzyłem sobie tylko czubki palców, ale pożar opisywali w gazetach.
A: To była pańska sprawka? No, no. O! A co pan powie na rolę opiekuna – wychowawcy na obozie młodzieżowym?
B: W żadnym wypadku! To trójka, jedyna praca, z której sam zrezygnowałem. Nie wracajmy do tego, dobrze? Wciąż jeszcze budzę się w nocy z krzykiem
A: No to ja już nie wiem. Ale chwileczkę… Coś mi przyszło do głowy. Wiem, kim mógłby pan być. Pańskim atutem będzie zrozumienie problemów wszystkich, bo z wszystkimi miał pan do czynienia, w końcu imał się pan różnych zawodów. Na pewno dadzą się na to nabrać, nie takie numery przechodziły. Poza tym praca ta jest bardzo dobrze płatna. Jeśli można to zajęcie nazwać pracą. Da się jej uniknąć. Radzę wziąć. Tutaj nie będzie się pan musiał obawiać, że coś zepsuje. Takie rzeczy to tutaj chleb powszedni, nikt nie zauważy.
B: Biorę, cokolwiek to jest!
A: Wspaniale! Pomogę panu na samym początku i później, podczas kampanii wyborczej. Nie będzie to wiele kosztować. Z moimi znajomościami i z pańskim… i z moimi znajomościami możemy zawojować świat! Jeszcze tylko jedna kwestia: ma pan rodzeństwo?


P.S.:
Jeśli jakiś nieszczęśnik chce to odstawić, to proszę bardzo, byle ze mną jako autorem (Renata Eltman).


P.S.2:
Ten tekst to takie tam z niczym nie związane dziwadło.


P.S.3:
BI HEPI!! =]

Do usłyszenia-
                    - Niare D'Shay