Tetradon

 

 

A pewnego wieczoru odrzuciła i moje usta; nie znalazłem ciepła. Wtedy nie moje stało się ciało; gdzieś poza tym wszystkim.

Iskrami zdaję się bliskość ludzi. Nieoczekiwanie niespełnienia leży głęboko w naturze, na tyle głęboko, że gorycz pozostaje na wargach. W jednym skinieniu wtedy powiek rozrastamy się myślami. Nie znamy szczęścia.

Niezrozumienie.

 

Oddałem się, jak tylko potrafiłem. A później płakałem jak dziecko. Zabawne: zostałem małym chłopcem i wtedy, gdy stopy moje spierzchnięte, a dłonie znają nie tylko własną skórę. Więc łkałem w ciemności śmiertelnych zaświatów.

Niezrozumienie.

 

A zabroniono nam mieć czułość dla siebie. Czułość dla świata od lat wyśmiewają. Wreszcie postać w lustrze popatrzyła mi w oczy. Całkiem obcy ten wzrok.

Niezrozumienie.

 

I znów odmówiła mi ust. Odwróciła tylko głowę; jeżeli to nie jest wzgarda, to co? – wyrzuciłem.

Nie powiedziałem jej tego, ale jemu usta oddała, mnie dziś – zabrania ich.

Wzgarda.

 

 

Niezrozumienie i wzgarda.

Tetradon.

 

 

 

 

Kot z Cheshire

Vithren at gmail.com