Paranoja_dnia_powszedniego_01
Czyli sposób na Sąsiada

Czasami jedna rozmowa... Ba... jedno słowo wypowiedziane z ust odpowiedniej bądź nieodpowiedniej osoby wystarczy, by popsuć nam cały dzień.

Kojarzycie takie sytuacje:
Piękny słoneczny poranek. Ptaszki śpiewają, motylki latają. Ciepły wiaterek otula twoje jeszcze zaspane ciało.
Zdaje się jakby cały świat witał cię swoim promiennym, gorącym uśmiechem. Konsumujesz śniadanie, którego wyjątkowo udało ci się nie przypalić. Odchodzisz od stołu i powtarzasz sobie: 'To będzie dobry dzień'
Opuszczasz dom udając się w jakimś określonym przez siebie kierunku; szkoła, praca, a może ZUS;P i nagle spotykasz tę osobę. Już z daleka dostrzegasz pesymistyczną aurę nad jej głową (...)

W poniższym tekście postaram się dokładnie przestawić najskuteczniejsze sztuczki pomagające w uniknięciu niechcianej rozmowy.
Ale ostrzegam! Jeśli uważasz, że poniższy tekst pomoże ci w uniknięciu poważnych i nieprzyjemnych rozmów z dziewczyną, chłopakiem czy przyjaciółmi to zawróć! Tu o czymś znacznie poważniejszym będzie.
Bo czymże jest zwykła sprzeczka z bliską osobą, niosąca ze sobą jedynie złość i przykrości, w porównaniu z irytacją i zażenowaniem spowodowanym rozmową z -  Sąsiadami!

Żniwiarz złych wieści, a może emerytowana jednostka plotkująco rozpowiadająca. Rolę kata Twojego "Dobrego dnia" może przybrać każdy. Począwszy od Zenona z naprzeciwka, usilnie pragnącego przypomnieć nam o młotku, który to rzekomo pożyczyliśmy jeszcze za czasów Gierka, a skończywszy na pani G. i jej najświeższym pakiecie plotek i ploteczek. Jak się zachować w takiej sytuacji, gdy widzisz, że nie zdołasz uniknąć już rozmowy. Możesz po prostu uciec, jednak takie desperackie posunięcie spowoduje, że wśród Sąsiadów zostaniesz uznany za zwykłego chama, a tego przecież nie chcesz. Więc może lepiej wysłuchać z powagą i zaciekawieniem niezwykle nudnych plotek pani G oraz narzekań Zenona, że jakoby przez nas od czterdziestu lat jest zmuszony wbijać gwoździe tłuczkiem do mięsa.
Nie! Nawet byś się nie spostrzegł jak twój "Dobry dzień" upływa na beznadziejnych pogaduszkach z Goździkową lub poszukiwaniach tego cholernego młotka, który pewnie już nie istnieje, jeśli w ogóle kiedykolwiek istniał. Możesz też wysłuchać co Sąsiad ma ci do powiedzenia, a potem olać całą sprawę. Jednak i to rozwiązanie na dłuższą metę nie jest dobre. Bo ile razy można się upominać o głupi młotek.

Tak źle i tak niedobrze. Więc co robić, skoro nie można uciec, a rozmowa też jest bez sensu? Jak się zachować, by przypadkiem napotkana osoba nie zrujnowała nam całego dnia? Jest jeszcze czwarte wyjście; Udać niedostępnego, ograniczyć rozmowę do krótkiego zdania bądź gestu którym damy wyraźnie do zrozumienia, że nie mamy ochoty ani czasu na rozmowę.Wiem co sobie myślicie "Co się odwlecze, to nie uciecze" He He !!! Cofnijmy się o parę akapitów.

I nagle spostrzegasz tą osobę. Już z daleka dostrzegasz pesymistyczną; aurę nad jej głową. Ona także cię dostrzegła. Przyśpieszyła! kieruje się wprost na ciebie. Atak agresora jest nieunikniony. Za chwilę rozstrzygnie się bitwa, a od jej wyniku zależeć będzie dalszy los Twojego "Dobrego dnia"
Pierwsze co musisz zrobić, to dokładne rozpoznanie sytuacji. Tw.:
O godzinie ..... na ..... (podaj kierunek) w odległości około ..... m/km od nas zlokalizowano wrogą jednostkę ofensywną o kryptonimie "Sąsiad" Wróg porusza się ze stałą prędkością; .... km/h Tak więc atak (czytaj: dialog) nastąpi za około .... minut. Następnie należy przygotować się do ataku. Tu najważniejsze będzie przybranie odpowiedniej postawy. Z dziesiątek rodzajów sylwetek maskujących wybrałem dwie, według mnie najskuteczniejsze.
Pierwsza to typowa zamyślona postać; Należy iść spokojnie, lekko zgarbionym z opuszczoną głową. Czasami wystarczy już samo przybranie takiej postawy, by agresor zrezygnował z ataku.
Uwaga! Ta opcja ma jedną pewną wadę. Niektórzy Sąsiedzi mogą mylnie wywnioskować, że jesteśmy czymś zatroskani lub zmartwieni i sprowokuje ich to do wyprowadzenia bardzo skutecznego ataku typu 'Coś się stało?' czy 'Coś cię gnębi?' A taki tekst jest znakomitym fundamentem do dłuższej, jakże irytującej i żenującej dla nas dyskusji, która w końcu na pewno sprowadzi się do tego cholernego młotka lub podobnych sąsiedzkich pierdół.
Druga sylwetka jest może trochę bardziej bezpieczna. Musimy sprawiać wrażenie osoby zabieganej i rozkojarzonej. Ewentualny atak typu 'Gdzie tak pędzisz?' lub 'Gdzie się tak śpieszysz?' będzie raczej łatwy do odparowania i nawet bardziej taktyczne zagrania typu: 'Możemy porozmawiać?' czy 'masz może chwilkę' nie sprawi nam większego problemu.

Po rozpoznaniu i przybraniu odpowiedniej postawy maskującej nadszedł czas na starcie!
Z mojego doświadczenia wnioskuję, że najlepszym posunięciem będzie jeśli to my wyprowadzimy pierwszy atak. Najlepiej typowym, oklepanym i pozbawionym jakichkolwiek ambicji 'Dzień dobry!' lub 'Dobry wieczór!' Ważne jest także, by powiedzieć te słowa w odpowiednim momencie. Dzięki temu Sąsiad zostanie zmuszony do ofensywy, odpowiadając jedynie 'Dzień dobry!' Następnie przechodzimy do obrony; Milczymy, ciągle nie zwalniając kroku. Teraz najważniejsze... Sąsiad wciąż ma dostatecznie dużo czasu na wyprowadzenie co najmniej jednego ataku. Będzie to z pewnością zdanie pytające, mające na celu zainicjowanie dłuższej rozmowy. Nie możemy dać się w to wciągnąć. Nasza odpowiedź musi być krótka i tak sprecyzowana, by zakończyć to spotkanie. Ważne, by była odpowiednio dopasowana do naszej postawy maskującej. Jeżeli gramy zabieganą osobę, nasza odpowiedź musi być szybka i zdecydowana, dobrze by była również chaotyczna i niekoniecznie sensowna. A jeśli zdecydowaliśmy się na typ zamyślonego człowieka to w odpowiedzi na pytanie wystarczy nawet jakieś dziwne bęknięcie lub pomruk.
Jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, to Sąsiada powinniśmy już mieć za swoimi plecami.

Przy odrobinie wprawy i poświęcenia łatwo wypracujemy sobie miano człowieka zabieganego czy wiecznie zamyślonego. A Sąsiedzi zrozumieją, że nie warto marnować sobie czasu na próbę rozmowy z nami. Znikną plotki i narzekania, irytacje i zażenowania. Znikną Sąsiedzi.

Kojarzycie takie sytuacje:
Piękny słoneczny poranek. Ptaszki śpiewają, motylki latają. Ciepły wiaterek otula twoje jeszcze zaspane ciało.
Zdaje się, jakby cały świat witał cię swoim promiennym, gorącym uśmiechem. Konsumujesz śniadanie, którego wyjątkowo udało ci się nie przypalić. Odchodzisz od stołu i powtarzasz sobie: 'To będzie dobry dzień' Opuszczasz dom kierując się w sobie tylko znanym kierunku. I jesteś szczęśliwy, bo wiesz, że nikt nie zdoła zakłócić już twojego "Dobrego dnia"

To już koniec tego tekstu. Tym którzy dotarli do samego końca gratuluje;)

Pamiętajcie że wasi Sąsiedzi to wielki dar od Boga. Muchy i komary też;P


Grafit /Grafit@poczta.onet.eu/