Oddaj mi moje radio, ***!
Jestem człowiekiem tolerancyjnym. Nawet bardzo. Tak mi się bynajmniej do niedawna wydawało. Jako człowiek ceniący sobie wolność pod każdą postacią, zarówno osobistą jak i gospodarczą, nie lubię, gdy ktoś za bardzo miesza się w sprawy, w które nie powinien się mieszać. A już na pewno nie politycy. Oni to właściwie powininni siedzieć w tych cholernych ławach sejmowych i w ogóle się stamtąd nie ruszać. Ich decyzje nie powinny być także wiążące - niech im się tylko wydaje, że rządzą. Koniec końców i tak wszystko wyreguluje rynek. Wiem, sporo o tym czytałem. ;p
Nieważne. Otwierając oldschoolowy Notatnik miałem zamiar napisać artykulik na temat dwóch spraw. Polskiego liberalizmu, który zaczyna doprowadzać mnie już do szału oraz o tym, jak jakiś niemiły pan zniszczył stację, którą słuchałem - Bardzo Inną Stację - Bis. Tak się ciekawie składa, że niedługo powinienem pójść do urn oddać swój jakże cenny głos na jakiegoś kandydata z ramienia bliżej nieznanego Porozumienia Sprzyjającego Nowym Miejscom Pracy, Bezpieczeństwu, Zieleni Miejskiej i Na Co To Jeszcze Ostatnio Ludzie Głosują. Całe szczęście, że nie miałem prawa wyborczego podczas ostatnich wyborów parlamentarnych. Nie miałbym teraz powodów do radości. Cholera. Nie mam ich także teraz i zaczyna mnie to coraz bardziej denerwować. Hm.. czy ja aby się nie powtarzam?
Poczynając od składu sejmu. Nie widzę tu żadej wiarygodnej partii liberalnej. Nie chcę mieć nic do czynienia z całą lewicą postkomunistyczną, która dąży bardziej do ochrony mniejszości seksualnych niż do rozwijania wolnego rynku. Poza tym ich program, w którym roi się od klasycznych form pomocy socjalnej, nie jest dla mnie przekonujący. Zerkam nieco w stronę środka sali. Widzę tu "liberałów" z PO. Program nienajgorszy, nawet dobry, trzeba uczciwie przyznać. Dwoje ludzi na przodzie zupełnie niewiarygodnych, bez wizerunku, bez daru przekonywania. Powiedzmy sobie szczerze, PO byłaby dobrą partią liberalną z sukcesami, gdyby wyrzucić z niej Tuska i Rokitę. Na nich nigdy nie mam zamiaru oddawać swojego cennego głosu.
Nienawidzę Prawa i Sprawiedliwości, Ligi i Samoobrony. Przekonałem się o tym całkiem niedawno, w momencie, w którym zauważyłem, że w większości ich szeregi zasilają ludzie mający nierówno pod sufitem. Świry prościej mówiąc. Przepraszam Was, drodzy czytelnicy, za to, że nie umiem pisać o polityce. Długi czas doskonale sobie radziłem z pisaniem o polityce, nie pisząc o polityce, ale dziś czara goryczy się przelała. Może wyszedłby z tego pierwotnego tematu (a raczej tematów) całkiem dobry tekst, gdybym trochę przystopował z emocjami. Ale coś jest nie tak. Proszę, pouczcie mnie, starsi znawcy polityki, czy to jest normalne, że polityk, który zostaje wybrany przez część narodu zaczyna tej części przeszkadzać i właściwie ją irytuje? Zaczyna zajmować się rządzeniem jakby na własną rękę i przemienia się w totalnego świra, podczas gdy wcześniej budził się w nim czasami świr inside?
Dam Wam taki przykład, który był bezpośrednią przyczyną do rozpoczęcia pisania tegoż tekstu. Otóż rano, jak to zwykle miałem w zwyczaju w tamtym roku szkolnym, włączyłem sobie spokonie radio. Ponieważ mam tylko jeden odbiornik radiowy w domu, musiałem przekręcić kilka razy kółeczko do regulowania częstotliwości w sposób jak najbardziej analogowy, aż do końcówki skali, gdzie zawsze znajdowałem radio BIS. Sporą wadą odbiorników analogowych jest to, że działają w sposób analogowy. Hm.. dotychczas bez problemu znajdowałem Bardzo Inną Stację . Leciałem po prostu od końca, przeskakiwałem radio Plus, Zetkę, Eskę i w tym momencie powinienem trafić na BIS. Za pierwszym, drugim i trzecim razem nie znalazłem rytmów alternatywnych, że tak zagadkowo napiszę, więc jeszcze raz podążam kółeczkiem w lewą stronę i wszystko od początku. Plus, Zetka, Eska i... hm.. coś tu nie gra. Wyraźnie pamiętam tę częstotliwość. Pamiętam to miejsce. Czekam chwilę, w tle jakiś przebój jakby żywcem wyjęty z playlisty Zetki, zaczynam się zastanawiać gdzie ta cholerna stacja mogła się ukryć. Nagle słyszę znajomy dżingiel - BIS - Bardzo Inna Stacja. Chwilunia. Coś nie tak - słucham dalej, nieco już zdenerwowany, czerwonymi zaspanymi oczami wpatruję się w głośniki jakbym chciał im coś przekazać. Zgłasza się jakiś nowy prowadzący. Właściwie to chyba nawet dwoje prowadzących. Nie zapamiętałem. Mówią coś. Słucham uważnie. Wyszukuję dowcipnych akcentów i trafnych spostrzeżeń. Jeszcze chwila i zmienią temat na pogodę... Tego mi jeszcze było potrzeba, podajcie wiadomości o 7.10, to jest mi jeszcze bardziej niezbędne rano (prócz, kurwa, pogody). Włączyli muzykę. W tym momencie naprawdę nie wiedziałem, czy zaraz nie będę musiał kupować nowego odbiornika radiowego. Chciałem mu przyłożyć. Wyżyć się w stu procentach prawdziwie. W pełnej glorii i chwale wojownika o Bardzo Inną Stację udeżyć w radio z całej siły. Chciałem, żeby cios, który zadali mi prowadzący, poleciał w drugą stronę drogą radiową i żeby wymiótł ich ze studia niczym stare pajęczyny. Gdzie jest mój kochany prowadzący, który w tamtym roku sprawiał, że wstawało mi się o wiele lżej? Cholera, wstyd mi, że nawet nie pamiętam jego nazwiska. Gdzie jest moja alternatywna muzyka - połączenie rocka, dobrego rapu, jazzu, reagee i wszystkiego, co nosi piętno niekomercyjności?
Przyznam się, że nie jestem zwolennikiem radia. Słuchałem jedynie Mini Maxu w Trójce i Radia Bis. Te dwie pozycje dawały mi wiarę w wolność mediów. Audycje autorskie, niespotykana nigdzie indziej muzyka i świetne prowadzenie to było to, co naprawdę lubiłem. Co się jednak stało, że Jacek Sobala, publicysta katolickiej rozgłośni Plus, wziął się za rządzenie stacją, która była Inna Niż Wszystkie i próbuje przerobić ją na modłę RMF FM czy Radia Zet? Mini Max oczywiście dalej jest na antenie Trójki. Ostatni według mnie w pełni wartościowy program z muzyką w całym radiu ma iście szaloną porę emisji - niedziela - 21-24 (to się da wytrzymać) oraz noc z czwartku na piątek. Konia z rzędem temu, kto ma na tyle silny organizm, by zawalać noc w środku tygodnia pracy czy szkoły.
Z Biski odszedł kolejny przedstawiciel sceny, tym razej hip hopowej - Duże Pe. Chwała mu jednak za to, że zdecydował się w swoim ostatnim programie na wyrzucenie z siebie wszystkich emocji. Pojechał sobie na wolnym w otwartym tekście do wszystkich słuchaczy Radia Bis, który zamieściła we fragmentach Gazeta Wyborcza i który ja za chwilę przepiszę w tym arcie, by dać wyraz swojego obużenia i solidarności z pokrzywdzonymi słuchaczami Bardzo Innej Stacji.
"Szczwany lis nasłany prez PiS zabiera nam Bis
Dlatego w eter leci ten diss
(...) Koniec niezależności na naszym paśmie, to radio gaśnie
Radio umiera, ten dramat rozgrywa się dla was i teraz
Bo ktoś w papierach musi mieć kolejny sukces
I ma ambicję, żeby zrobić tu rewolucję
Lecz niezależnie jak się postara, skończy raczej jak Lenin, a nie jak Che Guevara. (...)
Pierwsza była Masala - widać nie w modzie jest tu mówić, co wyrabia Wszechpolska Młodzież.
Pewnie dlatego w radiu w nowej formule o politycje nie będzie się mówić w ogóle (...)
Żegnam cię czule, panie Sobala, a w SMS-ach ludzie piszą: "ten dziad oszalał"
Lecz masz to w dupie tak ja te fale i mówisz do słuchaczy coś jak "sorry, ziomale".
Dlaczego krajem rządzą tacy idioci, zaraz odpalę w nich każde słowo jak pocisk
Czemu tak wielu razi tu wolne słowo, czemu co chwilę ktoś coś psuje na nowo
Nie będzie odpowiedzi dla tych pytań i wiem, że już się z wami nie przywitam
(...) Znikamy stąd, lecz będą tutaj nowe podniety, przyjdą za nimi moherowe berety
Chora władza nigdy nie puści stery, a was, słuchacze, zastąpi elektorat LPR-u
(...) Te zmiany są nie do zatrzymania, a mnie zdejmą z anteny za trzy zdania.
Dla tego drania, który niszczy Biskę, weź słowo jak karabin i głośno wystrzel
Podpisz się pod tym listem protestem, nie bój się krzyczeć, pokaż, że tu jesteś (...)"
Raper pod wpływem esemesów od słuchaczy napisał ten kawałek i "pojechał z nim na gorąco na antenie". Wielkie słowa uznania.
Oburzał się i denerwował,
miekki (miekki_am@o2.pl)
(btw: inne sposóby zapisywania mojego nicka grożą śmiecią w przeciągu 24 godzin)