NOTATKI PRYMITYWA(to są moje notatki. podczas pisania słuchałem Sylver - lay all your love on me, potem Pezet-Noon - Ukryty w mieście krzyk) 1. Kobitki z Pussycat Dolls mają piękne tyłeczki. Snoop Dogg ma kapitalny dres i nos i głos. W razie ataku nuklearnego na moją wieś, chciałbym zrobić z nich bunkier. Wśród tyłeczków czuję się bezpiecznie, przynajmniej jak są w TV. 7. Małgosia Halber w vivy jest cudowna. Będę miał z nią dzieci. Ten głos, ta mimika twarzy - ja szaleję. Zerżnąłbym... Tę kukurydzę. Heh jestem dowcipny. BTW. Jak tego dokonać? Myślę, że najlepsze będą dłonie. 4. Umiejętność pierdzenia jest we współczesnym świecie bardzo istotna. Ludzi coraz więcej, coraz to ciężej jest to zrobić. Najlepiej wypierdzieć się przed ważną wizytą, tak żeby jak najrzadziej umykać do WC w celu "umycia rąk". W przypadku błędu w sztuce, nie wstydźmy się przepraszać. Publiczne okazywanie, że sprawia to przyjemność i ulgę, jest jak seks na pustym polu - niewłaściwe (p. i p.). 2. Jestem prawiczkiem, i nie wstydzę się tego. Nie chodzi o to, że marzę o tej jedynej - Księżniczce. Mój boże, spuściłem się na tyle papierów toaletowych, chusteczek, majtek, skarpetek, że śmiesznością byłoby wskazywać na jakąś niewymowną smakowitość inicjacji. Nie wstydzę się prawiczkowstwa, bo jest ono eufemizmem tak słodkim i przewrotnym, że przyrównać można je jedynie do pierwszych wschodów słońca, widzianych gdzieś w dzieciństwie. Tak, chodzi mi o magiczną moc słowa. Katolicyzm (w którym się wychowałem) nadało temu słowu rangę kpiny wspaniałej. Do rzeczy: boję się narządów płciowych dziewczyny, boję się, że mogę ją zapłodnić, boję się, że złapię chorobę weneryczną, brzydzę się tym gównem, które wypływa z jej cewki moczowej, i choć nie jest to nasienie, a zwykły mocz, to nie potrafię sobie wyobrazić, jak to możliwe. A zresztą, jestem prawiczkiem, niech tak zostanie. Zabawa w czystego, niewinnego, i szukającego miłości jest zabawą przednią. Jednocześnie z jak miłą pogardą patrzy się na ludzi z podobnym szyldem: "prawiczek", "dziewica". Czy te słowa nie są zarzygane nienawiścią? Rzygam obrzydzeniem - nazywam się Prawiczek. Boże drogi, widzisz a nie grzmisz. Chyba jestem pustym gościem. BTW. Przyjaciel twierdzi, że podnieca go jedynie jego dziewczyna. Bratnia dusza? Zapewne. I w zasadzie rozważania te miałyby jakiś sens, ale czy ktoś kto obraz cipki buduje na błędnych przekonaniach, wart jest poparcia? Nie. Sądzę, że czas pokaże, może nawet oralnie. 6. Nocował u mnie kolega. Jakie było moje zdziwienie, gdy obudził wszystkich głośnym, przeciągliwym smarkaniem nad zlewem. Okazało się, że zamoczył nos w wodzie, i po prostu smarkał. Wytłumaczył bez zażenowania, że dobrze jest mieć czysty nos, bo "zaschnięte smarki denerwują". Co za zuchwałość! Od tego czasu też tak robię, oczywiście w miarę cicho. Mądrze chować się z mądrością. Tyleż głupców dokoła. Dłubanie w nosie biorą za świętość, jedyną oczywistość. 3. Ojca prąd popieścił. Niby to moja wina, bo to ja włączałem bojler, żeby się wykąpać. Z drugiej strony mógł sam kopać przed domem, i uwalić się gliną. Złapałem pewne obniżenie nastroju, bo położył się spać. A co, jeśli umrze na zawał w tym swoim łóżku? Czy będę miał poczucie winy? Pewnie tak, choć skąd do cholery miałem wiedzieć, że kabel od bojlera jest popsuty? A jeśli on o tym wiedział, to czemu go popieściło? Śmierć jest zagadką? Życie jest zagadką. Zdychasz, i możesz być najwyżej zagadką kryminalną (kto cię zgwałcił przed śmiercią, etc.). A życie? Dlaczego ojca prąd popieścił? To jest pytanie, i jeszcze będzie ich sporo. 5. Wielu ludzi deklaruje brzydzenie się gównem, ale czy czytelnik AM nie pragnie podświadomie czytać o wrzodzie na dolnej części dupki? To przydługie pytanie jest oczywistym wzniesieniem się ponad rzeczywistość, i pieprzeniem bez sensu. Równie dobrze można zapytać, czy czytelnik deklaruje umiłowanie piękna, ale von zeit zu zeit lubi czytać o rzeczach przykrych? Co? Manipulacja, ile jej w życiu. Przy tak długich zdaniach człowiek wyłapie tylko "dupki", "wrzód", "przykrych". Bufor pamięci to my mamy skromny, i pewnie dlatego politykom tak łatwo zwodzić tłumy. Sruturutu jedno słowo srututuru jedno słowo na koniec. A gdzie kulisy? Co wiemy? Nic nie wiemy. Sruturutu leci w radiu, i w zasadzie jesteśmy wobec niego bezsilni. Zdenerwujesz się, i pobijesz byle kogo, i jesteś w sądzie. Teraz każdy cię pozwie. I zawsze nie wiesz nic. Tak, zawsze. Weźmy np. przykład spoza polityki. "Jedno jest pewno nigdy Cię nie kochałem Na wierną sukę ostro Cię tresowałem jak prywatną prostytutkę tak Cię traktowałem. Miałem racje bo byłaś głupią dupą Głupią pierdoloną i niewyżytą suką !!! Panie Karramba, w dupie mam to, że masz "zajebistą kobietę". Romantyczne pikczery wsadź w zad. Co, ją też tresujesz na sukę? Tak, ludzie się nie zmieniają. Najgorsze jest to, że słuchają cię dzieciaki. Rozumiem, że frustracja może być piękna, ale jaki to ma sens logiczny? Dzisiaj rzucasz gównem w jedną kobietę, jutro w drugą. "To nie była miłość jak w "Przemineło z Wiatrem" a więc stary uważaj co bierzesz na chate lepiej każdą laske z góry traktuj jak szmatę one nie kochają Ciebie tylko twoją sałate.". Brawo, o następnej też tak napiszesz? Potrzebujesz prostytutki, bo wprost kapie ci z fiuta, to na miłość panie nie licz. "Bliscy nie chcą się oddać, nie wierzą w nasz intelekt Na murku. 8. I właściwie mógłbym skończyć w tym momencie. Tak, odwalić trik jak w "Piratach z karaibów 2". "Poczekaj na drugi tekst, może opowiem o Bogu czy lampeczce". Myślę, że wyrachowanie jest głównym powodem. Końca. I początku. Ta, natura jest sehr wyrachowana, powołała nas na świat ten, i kpi, choćby w sposób ten, że niektórzy wierzą w to co widzą, i czego nie widzą. Kiedyś na ognisku klasowym koleżanka i kolega zapytali, czy wierzę w Boga. Wypiłem już pół wina butelki, i śmieję się szyderczo. Głównie dlatego, że trochę w Niego wierzę. Szydziłem trochę, w końcu skończyło się na tym, że bardzo mnie szanują, bo nie mam zdania. Bo nie jestem pysznym ateuszem. Zasrany kompromis miły dla każdego. Aaaaa... Wystarczyłoby, że bym wstał, i z kurewsko przesadzonym patosem opowiadał o Bogu. Powiedzieliby, że jestem nawalony. Ale być może poznali jedną prawdę. Zawsze, jak pytają o Boga, mają w łapach butelki Heinekena. Niech zrozumieją wreszcie, że tę swoją głębię duchową i spokój, biorą ze zwykłej chemii. Są młodzi, piją piwo, i wierzą, opowiadają. To, co dla mnie jest lekkim otępieniem, wczuciem się w chemię, dla nich jest ostatecznym dowodem. Może oceniam ich surowo, ale jak jestem gdzieś z moją dziewczyną, nie piję. Nie chrzanię o Bogu, a wczuwam się w ukochaną. To, co oni biorą za duchowość, ja uznaję za ucieczkę od wypalenia. Piją i są ze sobą zbyt długo.
Laska Marii Panny
ps. sorki za przekleństwa. w zasadzie chciałbym pozdrowić gejów, ćpunów, przestępców, Bonda. Także Donalda - Wszystkiego najlepszego na nowej drodze ch*jni. ^-^ ps.2. żartowałem z Żydami
|