Lubię, jak błaga o więcej
Jak się uśmiecha, oblizując
Gdy jęczy, gdy tylko jej plecy
Gdy cała lepi się od potu
Gdy oblizuje wargi, powooli
Gdy mi dziękuje na kolanach,
Na kolanach gdy mi
Bawi się własnym palcem
Wczepia dłonie we włosy
Krzyczy, piszczy, jęczy
Męczy się i śmieje
Z radości
Ustawia się byśmy nie zbłądzili
A gdy zbłądzimy – popędza
Jak czas prędko wycieka
Między palcami, po dłoniach
Twarzy jej się mogę przyglądać
Na spotkanie wychodzić
Powstrzymywać uczucia
Spotykać na ulicy
Nie pozdrawiać, nie przedstawiać
Zachwycać grzbietem kota
I wyprężeniem, gdziekolwiek
Prędkim ruchom, utylitarnym
ubraniem
Impresji spełnienia
Ale jest prostytutką, więc i jej
nienawidzę
Dlatego właśnie wyciągam nóż.
Rodion Kota
A Ty, głupcze?