Lubię, jak błaga o więcej

Jak się uśmiecha, oblizując

Gdy jęczy, gdy tylko jej plecy

Gdy cała lepi się od potu

Gdy oblizuje wargi, powooli

Gdy mi dziękuje na kolanach,

Na kolanach gdy mi

Bawi się własnym palcem

Wczepia dłonie we włosy

Krzyczy, piszczy, jęczy

Męczy się i śmieje

Z radości

Ustawia się byśmy nie zbłądzili

A gdy zbłądzimy – popędza

Jak czas prędko wycieka

Między palcami, po dłoniach

Twarzy jej się mogę przyglądać

Na spotkanie wychodzić

Powstrzymywać uczucia

Spotykać na ulicy

Nie pozdrawiać, nie przedstawiać

Zachwycać grzbietem kota

I wyprężeniem, gdziekolwiek

Prędkim ruchom, utylitarnym ubraniem

Impresji spełnienia

 

Ale jest prostytutką, więc i jej nienawidzę

Dlatego właśnie wyciągam nóż.

 

 

 

Rodion Kota

Vithren at gmail dot com

 

 

 

A Ty, głupcze?

Dlaczego teraz tak się gapisz?