|
Pokój 815.
Środa.
23 Sierpnia.
Godzina 13:40
-Dobra, pokaż co masz?- Spytałem.
-No ja mam dla ciebie ten toporek. Z Baala mi wypadł. Niezły, nie?- Odpowiedział Andrzej.
-No nawet, nawet. Ja znalazłem odwaloną tarczę dla paladyna.
-Pokaż! Nie no, bajer! 150% do obrony, do wszystkich umiejętności. I jeszcze dwa do młotków. Picuś glancuś.- Zaśmiał się Andrzej i pociągnął spory łyk z puszki coli. Od kilku dni rypałem w Diablo II. Ze stadionu, a skąd. Z dodatkiem, no bo tylko lamerzy grają w normala. Kto by pomyślał, że taki zwykły laptop się przyda do rozgrywania Diablo II? Przydatna rzecz w sumie taki laptop. Zabrać ze sobą można. I we wsi się można pochwalić. Ja, z Andrzejem to dziani goście jesteśmy w sumie, to nas stać. Nie to co Roman. On, to tylko na buty wydaje, na ciuchy. Strasznie przyziemny jest. Zapaliłem papierosa.
-Pochorujesz się od tego.
-No i dobrze. Przynajmniej mniej czasu spędzę w tym przeklętym kraju.- Warknąłem.
-Zobaczysz. Diabeł Ci tego cholerstwa nie wyjmie z bebechów.- Zażartował Andrzej wspominając Constantine'a. Zaśmialiśmy się oboje.- Dobry humor przerwało nam pukanie do drzwi. Roman wyłączył szybko Diablosa.
-Wejść!- Rzuciłem.
-Dobryś.- To Roman. Zawsze to mówi. Czasami nie pamięta po ile mamy lat.
-Do dupy podobnyś.- Oddałem. Zarechotaliśmy z Andrzejem. Roman oczywiście nie zajarzył.
-Wiecie jaki myk wylukałem?- Zagadnął Romek. Spojrzałem na Andrzeja.
-Wylukałem?- Zdziwił się Andrzej.
-Mówi się chyba wylookałem...- Burknąłem. Wzruszyliśmy ramionami.
-Mniejsza o większość. Zaraz wpadnie Renatka.- Renatka... Cholera rzygać mi się chciało jak słyszałem tą formę. Ale kobieta była nawet spoko. Szczególnie o jej względy ubiegali Roman i Andrzej. I rzeczywiście. Po chwili do pokoju wpadła Renata.
-Cześć siopaki. Co słychać?
-Smród na wietrze.- Szepną Andrzej.
-Renatko, czy wiesz co najczęściej robię?- Wypalił Roman. Gość przysunął się niebezpiecznie blisko Reni. Ubrana była w spódnice w kolorze polskim i biały, wełniany i ekologiczny sweterek.
-Co takiego?- Spytała mrugając zalotnie oczyma. Wypadła jej rzęsa, a gdy spadła na podłogę, wypaliła ona dziurę w dywanie. Kwasówki. Nowa moda prosto z opętanego zamieszkami Paryża.
-Przyczepiam lusterko...- Romek znowu się przysunął do Renaty. Zauważyłem jak Andrzej zaciska palce na laptopie.-... Do moich lakierków. Podchodzę do dziewczyny w spódniczce, i patrzę co ona ma pod nią.- Roman spojrzał na swoją prawą stopę.- Ty masz zieloną koronkę.
Łup!
Nawet nie zauważyłem jak Andrzej wstał i zamachnął się laptopem. Ale nie palną Romana ponieważ Renia pieprznęła zboka lewym prostym w jego brzydką facjatę.
Nagle do sali wpadła Zyta. Spojrzała na nas i powiedziała.
-No dobra, koniec zabawy. Andrzej, Renia, Roman i Donald marsz na salę sejmową. Rozliczę się z wami po obradach.- Gdy wychodziliśmy, szepnąłem do Andrzeja.
-Jak się zacznie, to pogramy w Diablo?
-Skoczymy na Baala.- Andrzej mrugną do mnie. Poprawiliśmy krawaty po czym poszliśmy różnymi drogami do sali sejmowej.
Bo bycie politykiem jest nawet fajne...
Dr.Agon
[ margor20@wp.pl ]
|