Przejdź do spisu treści...

Vyzzya "Irisse" - komentarz

   Zacznę bez zbędnych ceregieli: wyborne opowiadanie. Krótkie, właściwie to tylko miniaturka, ale to w zupełności wystarcza, by przekazać bardzo wiele uczuć, wrażeń i odcieni.A przy tym autorka posługuje się tym ipresjonizmem bardzo sprawnie, prostym, oszczędnym stylem maluje historię po prostu urzekającą.
Choroby psychiczne były już przedstawiane w literaturze i kinie na chyba wszystkie możliwe sposoby- od drobiazgowych analiz szaleństwa i jego źródeł aż po teksty głęboko metaforyczne, stylizowane. Vyzzya zatrzymuje się gdzieś w połowie- to jest tekst bardzo subiektywny i niedosłowny, ale zostaje na Ziemi. Bohater opowiada nam swój świat na swój sposób i w swoim rytmie. Jest to sposób nieco inny, "nienormalny"- ale natychmiast wciąga i uwodzi czytelnika, gdzieś między prostymi obrazkami, i niespodziewanie rozumiemy bohatera, czujemy jak on, tak samo szaleni lub osadzeni w szalonym świecie. Tak, autorka dotknęła w "Irisse" rzeczy ważnych- ale właśnie tylko dotknęła, stawiając pytania i unikając odpowiedzi, z gracją posuwając się dalej.
Mam tylko zastrzeżenia do kompozycji tekstu- opowiadanie jest bardzo krótkie, a mimo to bardzo- chyba za bardzo rozbite- obazek, kila słów, obrazek- trochę za mało w tym ciągłości. Ale taka budowa ma też swoje zalety.
Na zakończenie zostaje mi szczerze pogratulować autorce, a wszystkim czytelnikom polecić "Irisse", choćby dla cudownego nastroju i lekkiej nutki niepewności, jakie w nas to opowiadanie zasiewa. Ale tylko lekkiej, w sam raz, by przez chwilę czytelnik, pobudzony tą niepewnością zobaczył więcej kolorów niż zwykle.


Koriat [ koriat@poczta.fm ]

Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści