Anne Rice - Posiadłość Blackwood
Shakal
Ciekawość zabiła kota. Ciekawość zabiła, a raczej zabrała również moje
pieniadze wydanę na powyższą pozycję, autorki Rice. "Posiadłość Blackwood" jest
dziewiątym tomem Kronik Wampirów. Nie dane mi było przeczytać pierwszych ośmiu,
niestety, ale jako "zwykły czytelnik" oceniam tą powieść po swojemu.
A jest co oceniać, bo aż 641 stron, w których - cóż tu kryć - w większości
przypadków odechciewało się czytać.
Historia opowiedziana w "Posiadłości" jest prosta i logiczna. Tarquin Blackwood
jest "świeżym" wampirem. Prosi On Lestata w liście, by mu pomógł w pewnym
problemie. Gdy te dwie osoby się spotykają, Quinn prosi go o pomoc. Chodzi o
pewnego ducha, zwanego Goblinem, który posiłkuje się jego krwią, w tym samym
momencie, gdy On sam kończy karmić się krwią ludzi. Opowiada mu historię rodziny
Blackwoodów, o jego kontaktach z duchami, jego duchu-przyjacielu, a także o
mrocznych, a zarazem strasznych sekretach zza Jego życia, nim stał się wampirem.
W tym momencie, dowiadujemy się o narodzinach Quinna, jego dorastaniu wraz ze
swym "przyjacielem", przez którego jego rodzina (nie wszyscy zresztą) dostaje
szału, o kontaktach chłopca (później młodzieńca) z innymi duchami, o odkryciu
miejsca jakim jest Samotnia, a także jej strasznej historii, i wiele wiele
więcej.
Książka, w rzeczy samej, z początku wydawała mi się ciekawa. Niestety, omyłkowo.
Jak wspomniałem na początku, w większości przypadków książkę wręcz odechciewało
się czytać. Szczerze mówiąc, sam przy niej nie raz zasypiałem, ponieważ nic się
nie działo. Sam monolog bohatera, poprzedzony jego przeszłością był wręcz nudny,
nostalgiczny. Co nieco się tam działo, ale dopiero - nie wiem - po 200, może 300
stronach lektury.
Gorszą stroną medalu była sztuczność postaci, a dokładniej samego bohatera.
Rozumiem, że nieograniczony majątek może zrobić z człowieka idiotę, ale aż tak
wielkiego? Bez przesady. Czy każdy z nas wykłada jedno zdanie "kocham Cię" do
każdej napotkanej osoby? Wątpie.
|
|
|
|
|
Blackwood Farm |
|
|
horror |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
A w książce niestety tak jest, przez co czułem się, jakbym czytał tanie
romansidło. Sama erotyka w powieści mi tak do końca nie przeszkadzała.
Przyzwyczaiłem się, lecz... no, trochę chorą sytuacją jest seks z duchem. Na
szczęście nie jest tego dużo, ale - jak dla mnie - lekka przesada. To, że
bohater przeżywa seks z każdą (prawie) dziewczyną bądź kobietą (nie mówiąc już o
kontaktach cielesnych z duchami, jak już wspomniałem), jest jakby nierealne.
Sama historia powieści może kogoś zaciekawić. Przykładem mógłbym być ja, bo -
owszem - zaciekawiła mnie, i - owszem - posiada delikatnie zaskakujące
zakończenie, zwłaszcza wtedy, gdy akcja zaczyna dziać się po tej monotonnej
opowieści Quinna. Ale, czy to tyle?
Uznam za plus ładną okładkę, zero błędów w tłumaczeniu, no i w ostateczności,
powieść o wampirach. Lecz mimo wszystko, jakoś nie jestem w stanie przekonać do
jej kupna. Dla ulubieńców "Kronik", Rice, czy ogólnie wampirów, może przypaść do
gustu, bądź może się spodobać. Zwykłego czytelnika mogłaby znudzić, a szkoda,
gdyż - mimo iż nie czytałem poprzednich części "Kronik" - może również
nieświadomego czytelnika zniechęcić do kupna poprzednich części, co - mam
nadzieję - tak nie będzie.
|