Grudzień 2006      


|:  RECENZJA  :|

Joseph Heller - Paragraf 23
miekki

Czy pisałem już w aemka, że Heller rządzi? (tu powinienem wstawić emotkę, pt. średnikpe, ale nie wstawię, żeby Tux nie miał problemu.. Btw: w chwili, w której wysyłam ten tekst, ten nawias już dawno stał się nieaktualny. Jednak go nie usunę, żeby ktoś przez chwilę poczuł się sławny. ;pp)

Niech te kilka słów będzie wstępem do tej krótkiej recenzji zbioru niepublikowanych opowiadań, które dzięki Bibliotece Publicznej w Głogowie wpadły mi w łapska nie tak dawno temu. Właściwie to nie spodziewałem się wiele po tej książce. Wziąłem tylko z ciekawości. Jak pisał wielki mistrz w czasach, gdy jeszcze nie był wielkim mistrzem? Jak ewoluował jego styl i od czego zaczynał? Bardzo mnie to interesowało i zapewne zainteresuje tak fanów amerykańskiego pisarza, jak i osoby ciekawe tego, jak zaczynali wielcy pisarze, którzy weszli do kanonu literatury.

Cóż mogę stwierdzić po przeczytaniu książki? Nie szczytowałem przy większości wczesnych opowiadań Hellera. Gdy zaczynał, jako student, większość jego prac zostawała odrzucana. Teraz mamy je okazje poczytać. Właściwie, to wydawcy mieli racje, że je odrzucali. Akurat te, których nie przyjęli do druku w swoich gazetach czy czasopismach, są raczej średnie. Pozycje, które przyjęli i zaakceptowali, też są raczej średnie. Daje się dostrzec w opowiadaniach Hellera pewną dawkę zachowawczości. Nie szarżuje z fabułą, bo ogranicza go limit słów. Nie rozpędza się z humorem, bo ma świadomość, że pisze do znanych wydawnictw i że musi się spodobać naczelnemu. Czytelnik nie znajduje tu dzisiaj naprawdę nic wartościowego. Owszem, przelatuje przez kolejne opowiadanka, czasami gorsze, czasami lepsze, ale nie posiada wrażenia obcowania z wielką literaturą. Właściwie to czego można było spodziewać się opowiadaniach ukazujących się w prasie?

Miłym dodatkiem są sceny nieopublikowane z Paragrafu 22 i trochę materiałów związanych ze słynną powieścią. Właśnie tę część czytało się najlepiej i wydaje mi się, że prezentowała najwyższy poziom. "Proces Clevingera" naprawdę robi wrażenie i od jego przeczytania szukam wszędzie, gdzie ta sztuka jest wystawiana. Czy wspominałem już, że jest to sztuka sceniczna? Przepraszam, za to niedociągnięcie...;p

Poza "Procesem", który aż poraża swoim humorem w najczystszym hellerowskim stylu warto wspomnieć o części, którą wydawca nazwał "Wokół Paragrafu 22". Możemy dowiedzieć się tu czegoś ciekawego z zakresu pisania powieści, pracy nad ekranizacją (Heller jest tu cudownie szczery i bez krępacji opowiada o kulisach pracy nad filmem, w której nota bene nie uczestniczył ;p). Miło czyta się też "Śladami Paragrafu 22", w której to części autor opisuje swoją podróż do Europy, do miejsc, w których służył w czasie wojny i z którymi wiąże wiele wspomnień. Sam fakt, że podróżował z dziećmi i z żoną, dodaje tej opowieści jeszcze większej autentyczności. Opisywać z takim dystansem wydarzenia, które wcale nie wydają się być śmieszne, potrafi tylko Heller. I za to go właśnie lubię.

Catch as catch can

opowiadania

 

 


Książki nie należy traktować jako osobnej pozycji w twórczości autora. Najlepszym momentem na jej przeczytanie jest niewątpliwie termin ukończenia Paragrafu 22. Każda chwila jest bowiem dobra, by przypomnieć sobie postać Yossariana, ale także samego autora, dzięki któremu spędziliśmy wiele miłych chwil nad książką.

Kupowanie jak najbardziej odradzam, za to lekturę - wręcz przeciwnie, szczególnie fanom twórczości Hellera, którym ciągle jest mało jego tekstów. ;) Traktować jako wydawniczą ciekawostkę.

(c) Copyright by AM Ksi+/-żki (R) Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!