Joseph Heller - Paragraf 23
miekki
Czy pisałem już w aemka, że Heller rządzi? (tu powinienem wstawić emotkę, pt.
średnikpe, ale nie wstawię, żeby Tux nie miał problemu.. Btw: w chwili, w której
wysyłam ten tekst, ten nawias już dawno stał się nieaktualny. Jednak go nie
usunę, żeby ktoś przez chwilę poczuł się sławny. ;pp)
Niech te kilka słów będzie wstępem do tej krótkiej recenzji zbioru
niepublikowanych opowiadań, które dzięki Bibliotece Publicznej w Głogowie wpadły
mi w łapska nie tak dawno temu. Właściwie to nie spodziewałem się wiele po tej
książce. Wziąłem tylko z ciekawości. Jak pisał wielki mistrz w czasach, gdy
jeszcze nie był wielkim mistrzem? Jak ewoluował jego styl i od czego zaczynał?
Bardzo mnie to interesowało i zapewne zainteresuje tak fanów amerykańskiego
pisarza, jak i osoby ciekawe tego, jak zaczynali wielcy pisarze, którzy weszli
do kanonu literatury.
Cóż mogę stwierdzić po przeczytaniu książki? Nie szczytowałem przy większości
wczesnych opowiadań Hellera. Gdy zaczynał, jako student, większość jego prac
zostawała odrzucana. Teraz mamy je okazje poczytać. Właściwie, to wydawcy mieli
racje, że je odrzucali. Akurat te, których nie przyjęli do druku w swoich
gazetach czy czasopismach, są raczej średnie. Pozycje, które przyjęli i
zaakceptowali, też są raczej średnie. Daje się dostrzec w opowiadaniach Hellera
pewną dawkę zachowawczości. Nie szarżuje z fabułą, bo ogranicza go limit słów.
Nie rozpędza się z humorem, bo ma świadomość, że pisze do znanych wydawnictw i
że musi się spodobać naczelnemu. Czytelnik nie znajduje tu dzisiaj naprawdę nic
wartościowego. Owszem, przelatuje przez kolejne opowiadanka, czasami gorsze,
czasami lepsze, ale nie posiada wrażenia obcowania z wielką literaturą.
Właściwie to czego można było spodziewać się opowiadaniach ukazujących się w
prasie?
Miłym dodatkiem są sceny nieopublikowane z Paragrafu 22 i trochę materiałów
związanych ze słynną powieścią. Właśnie tę część czytało się najlepiej i wydaje
mi się, że prezentowała najwyższy poziom. "Proces Clevingera" naprawdę robi
wrażenie i od jego przeczytania szukam wszędzie, gdzie ta sztuka jest
wystawiana. Czy wspominałem już, że jest to sztuka sceniczna? Przepraszam, za to
niedociągnięcie...;p
Poza "Procesem", który aż poraża swoim humorem w najczystszym hellerowskim stylu
warto wspomnieć o części, którą wydawca nazwał "Wokół Paragrafu 22". Możemy
dowiedzieć się tu czegoś ciekawego z zakresu pisania powieści, pracy nad
ekranizacją (Heller jest tu cudownie szczery i bez krępacji opowiada o kulisach
pracy nad filmem, w której nota bene nie uczestniczył ;p). Miło czyta się też
"Śladami Paragrafu 22", w której to części autor opisuje swoją podróż do Europy,
do miejsc, w których służył w czasie wojny i z którymi wiąże wiele wspomnień.
Sam fakt, że podróżował z dziećmi i z żoną, dodaje tej opowieści jeszcze
większej autentyczności. Opisywać z takim dystansem wydarzenia, które wcale nie
wydają się być śmieszne, potrafi tylko Heller. I za to go właśnie lubię.
|
|
|
|
|
Catch as catch can |
|
|
opowiadania |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
Książki nie należy traktować jako osobnej pozycji w twórczości autora.
Najlepszym momentem na jej przeczytanie jest niewątpliwie termin ukończenia
Paragrafu 22. Każda chwila jest bowiem dobra, by przypomnieć sobie postać
Yossariana, ale także samego autora, dzięki któremu spędziliśmy wiele miłych
chwil nad książką.
Kupowanie jak najbardziej odradzam, za to lekturę - wręcz przeciwnie,
szczególnie fanom twórczości Hellera, którym ciągle jest mało jego tekstów. ;)
Traktować jako wydawniczą ciekawostkę.
|