Grudzień 2006      


|:  RECENZJA  :|

T.H. White - Był sobie raz na zawsze król: Miecz dla króla. Wiedźma z lasu
Iselor

Legenda o królu Arturze jest chyba znana większości Czytelników. O tym, jak to wyjął miecz z kamienia, dzięki czemu stał się prawowitym królem Anglii.

T.H. White to pisarz niemal zapomniany przez współczesne pokolenie. A szkoda, bo jest on jednym z ojców fantasy i jednym z najlepszych pisarzy tego gatunku.

"Był sobie raz na zawsze król" to cykl fantasy składający się z pięciu tomów. To White'owska wersja legendy o królu Arturze. Kilka lat temu wydawnictwo Świat Książki wydało cykl w trzech tomach: pierwszy obejmuje "Miecz dla króla" i "Wiedźmę z lasu", drugi "Rycerza spod ciemnej gwiazdy", a trzeci "Księgę Merlina" i "Świecę na wietrze". Mnie póki co udało się zdobyć tylko tom pierwszy.
"Miecz dla króla" rozgrywa się w średniowiecznej Anglii, w której oczywiście żyją różne mityczne bestie i występuje magia. Młody Wart będący adoptowanym synem jednego z pomniejszych lordów spotyka w lesie Merlina, czarodzieja. Czarodziej postanawia zostać nauczycielem chłopca. Tak naprawdę nietrudno się domyślić kim jest Wart. To przyszły król Artur, ale choć czytelnik wie o tym niemal od samego początku powieści, książkę czyta się znakomicie. Posiada ona znakomity baśniowy klimat, a postacie które występują w książce, tylko bardziej przyczyniają się do tego, że chcemy bardziej zagłębić się w ten wspaniały świat. Jest nie tylko wspomniany wcześniej Merlin. Jest też Robin Hood i Mały John i Morgana Le Fay. Spotkamy też króla Pellinore ścigającego Bestię Dyżurną. Tak na dobrą sprawę to ściga ją od kilkunastu lat - obowiązkiem króla jest jej zabicie, bo tak nakazuje rodowa tradycja. Sęk w tym, że król i Bestia bawią się w kotka i myszkę, i żadne nie chce zabić drugiego - gdyby tak się stało, to, które by przeżyło, nie wiedziałoby co z sobą począć. A tak mają chociaż zajęcie. Chociaż król Pellinore jest postacią drugoplanową, zapada w pamięć, bo jego czyny oraz rozmowy z przyjacielem, sir Grummore, dodają książce wiele humoru. Tak naprawdę cała książka jest pisana z lekkim przymrużeniem oka, nieraz Czytelnik się uśmiechnie lub nawet ryknie śmiechem. Najlepsze jest to, że opisy są nad wyraz ciekawe, dialogi zabawne, postacie zapadają w pamięć (nie tylko ci wymienieni wcześniej - na uwagę zasługuje występujący w "Wiedźmie z lasu" poganin Palomides wykrzykujący dosyć często, jak przystało na poganina "O Boże!").



The Once and Future King: The Sword in the Stone. The Witch in the Wood

 fantasy

 

 

"Wiedźma z lasu" to powieść o wiele zabawniejsza od "Miecza..." i czyta się ją jeszcze przyjemniej. Król Artur walczy z lordami którzy nie akceptują tego że jest królem, ale jednym z głównych wątków powieści są przygody (niezwykle zabawne) króla Pellinore, sir Grummore, poganina Palomidesa i Bestii Dyżurnej. Jednak streszczać tego nie będę, bo bez znajomości "Miecza dla króla" niewiele zrozumiecie:)

Czy książka ma jakieś wady? Jest chyba trochę zbyt przewidywalna. Niektórych może zrazić zbytnia "bajkowość" powieści, brak krwi i ciągłych bitew, ktoś może narzekać na zbyt lekki ton powieści. Ale to co dla jednych jest minusem, inni mogą uznać za plus.

Zapraszam do zapoznania się z cyklem. Ja sam nie mogę się doczekać, kiedy zdobędę następne tomy. Niestety, zdobycie książki w księgarniach, jest już niemożliwe, podobnie rzecz się ma ze sklepami internetowymi. Pozostają serwisy aukcyjne i antykwariaty. Szkoda, że klasyka fantastyki nie została doceniona przez wydawców (patrząc jednak na klasykę fantasy, widać, że wiele powieści jest już nie do zdobycia w sklepach, np. "Świat Czarownic" Andre Norton).

(c) Copyright by AM Ksi+/-żki (R) Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!