|
T.H. White - Był
sobie raz na zawsze król: Miecz dla króla. Wiedźma z lasu
Iselor
Legenda o królu Arturze jest chyba znana większości Czytelników. O tym, jak to
wyjął miecz z kamienia, dzięki czemu stał się prawowitym królem Anglii.
T.H. White to pisarz niemal zapomniany przez współczesne pokolenie. A szkoda, bo
jest on jednym z ojców fantasy i jednym z najlepszych pisarzy tego gatunku.
"Był sobie raz na zawsze król" to cykl fantasy składający się z pięciu tomów. To
White'owska wersja legendy o królu Arturze. Kilka lat temu wydawnictwo Świat
Książki wydało cykl w trzech tomach: pierwszy obejmuje "Miecz dla króla" i
"Wiedźmę z lasu", drugi "Rycerza spod ciemnej gwiazdy", a trzeci "Księgę Merlina"
i "Świecę na wietrze". Mnie póki co udało się zdobyć tylko tom pierwszy.
"Miecz dla króla" rozgrywa się w średniowiecznej Anglii, w której oczywiście
żyją różne mityczne bestie i występuje magia. Młody Wart będący adoptowanym
synem jednego z pomniejszych lordów spotyka w lesie Merlina, czarodzieja.
Czarodziej postanawia zostać nauczycielem chłopca. Tak naprawdę nietrudno się
domyślić kim jest Wart. To przyszły król Artur, ale choć czytelnik wie o tym
niemal od samego początku powieści, książkę czyta się znakomicie. Posiada ona
znakomity baśniowy klimat, a postacie które występują w książce, tylko bardziej
przyczyniają się do tego, że chcemy bardziej zagłębić się w ten wspaniały świat.
Jest nie tylko wspomniany wcześniej Merlin. Jest też Robin Hood i Mały John i
Morgana Le Fay. Spotkamy też króla Pellinore ścigającego Bestię Dyżurną. Tak na
dobrą sprawę to ściga ją od kilkunastu lat - obowiązkiem króla jest jej zabicie,
bo tak nakazuje rodowa tradycja. Sęk w tym, że król i Bestia bawią się w kotka i
myszkę, i żadne nie chce zabić drugiego - gdyby tak się stało, to, które by
przeżyło, nie wiedziałoby co z sobą począć. A tak mają chociaż zajęcie. Chociaż
król Pellinore jest postacią drugoplanową, zapada w pamięć, bo jego czyny oraz
rozmowy z przyjacielem, sir Grummore, dodają książce wiele humoru. Tak naprawdę
cała książka jest pisana z lekkim przymrużeniem oka, nieraz Czytelnik się
uśmiechnie lub nawet ryknie śmiechem. Najlepsze jest to, że opisy są nad wyraz
ciekawe, dialogi zabawne, postacie zapadają w pamięć (nie tylko ci wymienieni
wcześniej - na uwagę zasługuje występujący w "Wiedźmie z lasu" poganin Palomides
wykrzykujący dosyć często, jak przystało na poganina "O Boże!").
|
|
|
|
|
The Once and Future King: The Sword in the
Stone. The Witch in the Wood |
|
|
fantasy |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
"Wiedźma z lasu" to powieść o wiele zabawniejsza od "Miecza..." i czyta się
ją jeszcze przyjemniej. Król Artur walczy z lordami którzy nie akceptują tego że
jest królem, ale jednym z głównych wątków powieści są przygody (niezwykle
zabawne) króla Pellinore, sir Grummore, poganina Palomidesa i Bestii Dyżurnej.
Jednak streszczać tego nie będę, bo bez znajomości "Miecza dla króla" niewiele
zrozumiecie:)
Czy książka ma jakieś wady? Jest chyba trochę zbyt przewidywalna. Niektórych
może zrazić zbytnia "bajkowość" powieści, brak krwi i ciągłych bitew, ktoś może
narzekać na zbyt lekki ton powieści. Ale to co dla jednych jest minusem, inni
mogą uznać za plus.
Zapraszam do zapoznania się z cyklem. Ja sam nie mogę się doczekać, kiedy
zdobędę następne tomy. Niestety, zdobycie książki w księgarniach, jest już
niemożliwe, podobnie rzecz się ma ze sklepami internetowymi. Pozostają serwisy
aukcyjne i antykwariaty. Szkoda, że klasyka fantastyki nie została doceniona
przez wydawców (patrząc jednak na klasykę fantasy, widać, że wiele powieści jest
już nie do zdobycia w sklepach, np. "Świat Czarownic" Andre Norton).
|
|