Dlaczego kocham Lecha Wałęsę.

 

 

 Ten człowiek jest prawdziwym przykładem na spełnienie amerykańskiego snu. Wszystko do czego doszedł osiągnął dzięki swojemu entuzjazmowi oraz odwadze graniczącej z tą, którą posiadają najsłynniejsi mitomani tacy jak Don Kichot z La Manczy. Zatrząsł posadami wielkiego systemu który był budowany setkami miliomów tak samo spracowanych jak on ludźi pracy. Pewnie gdyby ówczesna władza wiedziała, kim się stanie dla nich samych,  zabiliby go zanim "sprawa Polski" znalazła się na ustach całego świata. W zagranicznych mediach mówiono o nim jako o elektryku który w cudowny sposób stał się prezydentem. Ja to inaczej określam, dla mnie jest on elektrykiem, który stał sie spawaczem ludzkich serc, które dzięki niemu stały się jednością na pewien krótki ale wspaniały czas. W pełni świadomy mogę powiedzieć, że walczył o nas i naszą wolność niczym Jezus. Teraz, aby złożyć hołd jego postaci, opiszę go pokrótce (bo jest co opisywać).

 

Jak każdy wielki bohater!

 

Jak każdy wielki bohater Lech Wałęsa nie miał zbyt wielkiego warsztatu który mógł by mu umożliwić poderwanie wielkiego tłumu ludzi gotowego jak jeden mąż oddać za niego swoje życia. Osoba z drugiego końca świata nie mająca pojęcia o tym osobniku, widząca jego osiągnięcia powinna stwierdzić, że ten człowiek to ojciec wszelkiej filozofii, prekursor nauk w sferze ludzkiego umysłu, złotousty wieszcz kształcony na najlepszych uczelniach całego świata. Niewątpliwie nikt by mu nie miał za złe tej pomyłki, gdyż były prezydent miał (i nadal ma) boską nutkę oraz wrodzoną inteligencję. A jeżeli chodzi o konkrety to ukończył zaledwie  Zasadnicza Szkołę Zawodową w Lipce. Skąd zyskał tak kwieciste oraz pełne fajerwerków zdolności oratorskie? Może w Zakładach ZREMB, może to w stoczni Gdańskiej w której to w 1970 roku dołączył

do Komitetu Strajkowego. Tego nikt nie wie, ale wszyscy wiedzą ze na przełomie lat 1980\ 81 został twórcą czegoś ponadczasowego, czegoś co wstrząsnęło całym światem i dało Polsce miano " myszy która ryczy".

Tak, Lech zrobił rzecz niewyobrażalną na tamte czasy! Stanął na czele strajku w Stoczni Gdańskiej. Doszło do podpisania porozumień pomiędzy Rządem i Solidarnością, spełnione miały być postulaty polityczne i gospodarcze.

Jednym słowem był to pierwszy policzek zadany PRL.

 

Krew pozostała w sercach.

 

No właśnie to zdolności Lecha oraz niespotykany cud sprawił, że ulicami Polski nie popłynęła krew ludzi którzy ufali w to, że ich duch walki wygra z mechanizmem ówczesnego ustroju. Skuszę się nawet na stwierdzenie, że społeczności polskiej sprzyjał cały wszechświat w dążeniu do wspólnego celu. Podczas gdy Lech Wałęsa razem z setkami mu podobnych został internowany, Jan Paweł II wystawił świece przez okno aby dać symbol łączenia się z ofiarami represji.

Reszta świata też wcale nie została obojętna. Mowa tu zwłaszcza o Reaganie, który to sponsorował w ponad 50 krajach specjalny program poświęcony pomocy Polsce. Lecz to nie wszystko. Wspierał on spontaniczny ruch Solidarność funduszami (nie wiem, czy słowo spontaniczność jest tu na miejscu, gdyż członkowie tamtych wydarzeń pielęgnowali w sobie nienawiść latami). W ten sposób coś bardzo kruchego i słabego zaczęło przeradzać się w stal. Sama idea powstania zasługuje na zapisanie złotą czcionką w kartach historii całego świata. Idąc w stronę prawdy głównym ciosem zadanym przez Reagana było nałożenie sankcji na Polskę, co w ogólnym rozrachunku doprowadziło do powołania Okrągłego Stołu. Powiecie mi pewnie, że w tym całym bałaganie nie widać Lecha. Ja wam powiem ze jesteście w wielkim błędzie gdyż ktoś musiał być tą iskrą, która dając odpowiedni pretekst do pomocy spowodowała wybuch beczki prochu oraz ustrzegła sie przed zgaśnięciem.

 

Okruszki.

 

W tym całym mechanizmie, jaki powalił ustrój komunistyczny warto jeszcze raz wspomnieć o iskrze, która to wszystko zapoczątkowała. Tak proszę państwa nadal mówimy o Lechu Wałęsie. Swoją walka nasz legendarny wąsacz przypomina mi równie legendarnego ascetę - Gandhiego. Tak samo jak on, Lech wybrał pokojowy sposób aby coś przekazać reszcie świata, tak samo jak on zdobywał swój kraj po kawałku i to z wielkim mozołem pozostawiając w cieniu, mimo ze naród stał za nim murem, tak samo jak on nie pozwalał, aby jego entuzjazm i zapał zgasł gdyż oboje mieli przed sobą wroga, nad którym zyskali przewagę

tylko dlatego że zwrócili uwagę całego świata swoim heroizmem (no po prostu uwielbiam to słowo, ale jest ono tu jak najbardziej na miejscu). Obydwoje po zwycięstwie stanęli przed bardzo trudnym zadaniem, mianowicie mieli zaszyć głębokie podziały społeczne. Gandhi miał przywrócić hindusko-muzułmańską jedność, zaś Lech -

( i nadal ma) obowiązek dążenia do pojednania czegoś, co kiedyś pozornie stanowiło jedną całość. Pewnie teraz spytacie o co mi może chodzić? To bardzo proste. Jeszcze nie dawno Lech uścisnął dłoń Aleksandra Kwaśniewskiego w geście pojednawczym. Według mnie był to bardzo potrzebny symbol, który był uczyniony na cześć Jana Pawła II (można powiedzieć że po raz kolejny stał się jego sprzymierzeńcem).

 

Współczesność.

 

Historia w pełni nie pożarła zasług naszego byłego prezydenta, jedynie lekko pokryła je kurzem. Mimo to dzięki aktywnemu życiu Lech nie daje o sobie zapomnieć.Wielu próbowało pomóc mu w wydobywaniu własnej osoby z lamusa pamięci, byli to ci którzy składali na niego fałszywe oszczerstwa oraz tacy co chcieli oddać mu należną cześć (dajmy na to konkurs rzeźbienia postury Lecha w styropianie). Wiem, że to nie trwały pomnik jeżeli chodzi o materiał lecz gdy rozparzymy to od strony symboliki, to mogę powiedzieć, że jest czym się pochwalić.

Nie tylko urocze spotykały go wyróżnienia. W 2002 podczas uroczystego otwarcia  Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2002 niósł flagę obok przedstawicieli innych kontynentów. Muszę wam powiedzieć, ze wtedy po prostu piałem z zachwytu, niektórzy bardziej złośliwi przed jego wyjazdem śmiali się z niego, że jedzie odebrać stroje narodowe. Na szczęście po pewnym czasie zaśmiali się baranim głosem.

 

 Lech jest również jednym z najbardziej znakomitych polskich ambasadorów. To prawda, że w ten sposób odcina kupony od swojej legendy, lecz i to trzeba chcieć. Nasz były prezydent jest zapraszany na różnego rodzaju uroczystości oraz wykłady na wszelakie wyższe uczelnie całego świata. Jego osoba pełni funkcję żywego pomnika, z którego można się nauczyć więcej niż od gromady profesorów- racjonalistów. Lech w żadnym wypadku nie jest racjonalistą. Jego poglądy popadają nieraz w utopię, można powiedzieć, ze to normalka bo w 1981 r . też wcale nie było inaczej.

 

- Wbrew pozorom legenda to coś silniejszego od władzy aktualnie dzierżonej. Mogliśmy się o tym przekonać gdy poparł Pomarańczową Rewolucję na Ukrainie. Jego występ wywołał euforię, jakiej się nawet w snach nie spodziewałem. Myślałem, że wiedza Ukraińców na temat polskich bohaterów jest mocno okrojona, na szczęście przekonałem się, że to nie prawda( pozytywne zaskoczenie na początku a potem gorzkie rozczarowanie gdyż wszyscy wiemy co się dzieje na Ukrainie)

 

Lecz wszystko to nic. Gdyż Lech wałęsa był i będzie ojcem ustroju demokratycznego w naszym państwie. Można powiedzieć, że stał się kluczem zarówno dla dobroczyńców, jak i szaleńców którzy na drodze legalnego zdobywania władzy mogą ją raz i na zawsze zagarnąć dla siebie. Nie zapominajmy że Hitler właśnie dzięki demokratycznym wyborom zdobył władzę. Lecz co by się nie działo to pamiętajmy, że to tylko od nas zależy ile wyciągniemy z tego złota zwanego demokracją.

 

Proroctwo.

 

A gdy odejdzie od nas ta niedoceniana tylko w swoim kraju osoba, wszyscy zapłaczą ciężkimi  łzami. Jego wrogowie zostaną rozpoznani i zmiażdżeni (przynajmniej wszystkie kozły ofiarne prawdziwych wrogów). Pomniki będą rosły jak grzyby po deszczu. Już nikt nie wypomni błędów, każdy weźmie je na swoje barki. Będzie sporo czasu na wspomnienia. W telewizji będą się przewijały setki filmów na jego temat, będą dla niego układane wiersze i piosenki. Przynajmniej do tego momentu gdy ktoś chcący zabłysnąć oryginalnością nie powie " po co to wszystko, wracajmy do konsumpcji".

 

PS: A za co można kochać Lecha? Za humor oraz za zajebiste wąsy:).

PS2: 0. 7 L

 

pisał: Sato

sato50@poczta.onet.pl